Inwestycja w wino i whisky - moda, kolekcjonerstwo czy dobra lokata kapitału?

Inwestycje w alkohol z roku na rok zyskują coraz większe grono zwolenników. Szczególnie w związku z tym, że są one stosunkowo odporne na wahania rynków w porównaniu z innymi inwestycjami alternatywnymi. Jednak aby dobrze ulokować pieniądze, trzeba znać kilka zasad, jakimi rządzi się rynek alkoholi.

Coraz częściej szukamy alternatywy dla lokat bankowych czy funduszy inwestycyjnych. Sięgamy po nowe sposoby lokowania pieniędzy, które pozwolą uzupełnić portfel o aktywa pozytywnie wpływające na dywersyfikację ryzyka. Dlatego wiele osób skłania się ku inwestycjom emocjonalnym, których wartość zazwyczaj jest niezależna od wydarzeń na rynkach giełdowych, decyzji banków czy trendów ekonomicznych. Zakupy dzieł sztuki czy samochodów klasycznych są obecnie powszechne, jednak wiążą się z koniecznością posiadania znacznych nakładów pieniężnych. Są również inne inwestycje, mniej wymagające pod względem zasobności portfela – whisky i wino.

Alkohol nie tylko do picia – inwestycja w wino i whisky
Alkohol nie tylko do picia – inwestycja w wino i whisky

Jaki alkohol wybrać?

Inwestowanie w alkohol staje się coraz bardziej popularne wśród osób szukających nowych form lokowania pieniędzy. Jednak należy podkreślić, że jest to dobro luksusowe, którego zakup powinien służyć przede wszystkim dywersyfikacji portfela. W celu minimalizacji ryzyka w alkohol warto zainwestować wyłącznie część swoich wolnych środków.

Pierwsze oferty inwestycji w wino i whisky pojawiły się w Polsce stosunkowo niedawno, bo w 2009 r. Należy jednak pamiętać, że nie każdy trunek nadaje się na inwestycję. Na stopę zwrotu ma przede wszystkim wpływ rzadkość danego produktu. Dalego jeśli chodzi o wina, wybierane są te z najbardziej znanych ośrodków winiarskich na świecie, głównie francuskich. Warto rozważyć zakup trunków pochodzących z winnic regionu Bordeaux-Medoc czy Saint-Emilion (Burgundia). Dobrą inwestycją będzie również nabycie supertoskanów, szampanów rocznikowych czy najlepszych win kalifornijskich.

Jeśli chodzi o whisky, za kolebkę tego trunku uważany jest rynek irlandzki i szkocki. Do celów inwestycyjnych wykorzystuje się przede wszystkim single malt, która stanowi 4,5 proc. rynku whisky na świecie, natomiast ta produkowana w szkockich destylarniach to zaledwie 0,2 proc. Walory inwestycyjne posiadają również takie marki jak Macallan, Port Ellen, Dalmore czy Bowmore. Widoczne jest także rosnące zainteresowanie whisky pochodzącą z Dalekiego Wschodu. – Kolekcjonerzy coraz częściej kierują swój wzrok w stronę Kraju Kwitnącej Wiśni. W 2014 r. zwycięzcą prestiżowego rankingu World Whisky Bible nie okazał się trunek pochodzący ze Szkocji, a japońska Yamazaki Single Malt Sherry Cask 2013 (…) Sukcesu Japończykom pozazdrościli Tajwańczycy. W 2016 r. tajwański markowy producent whisky, destylarnia Kavalan, mógł wznieść toast za dwa rzadko spotykane osiągnięcia - tytuł „najlepszej jednosłodowej" whisky i „najlepszej jednosłodowej whisky z jednej beczki" na świecie. Wyróżnienia przyznano podczas prestiżowych World Whiskies Awards. Śledzenie wyników najbardziej prestiżowych konkursów może być cenną wskazówką na temat tego w które gatunki whisky warto inwestować – informuje Jarosław Buss, właściciel firmy Tudor House, organizator corocznego festiwalu Whisky Live Warsaw.

Dla kogo inwestycja w wino i whisky?

Każdy, kto posiada wolne zasoby oraz szuka innych opcji pozwalających na osiągnięcie zysku niż tradycyjne, może zainwestować w wino bądź whisky. – Trudno jest jednak zbudować profil osoby inwestującej w Polsce w alkohole, ponieważ wśród inwestorów są ludzie w różnym wieku, z różnym majątkiem i o odmiennych źródłach dochodów. Dodatkowo na chwilę obecną nikt nie prowadzi kompleksowych badań tego rynku. Motywacje przyciągające poszczególne osoby na rynek rzadkich, ekskluzywnych alkoholi się mieszają i nie muszą stać względem siebie w sprzeczności.

Przedmiotowe alkohole można zarówno pić, kolekcjonować, jak również w nie inwestować. Wiele osób łączy w ten sposób swoje pasje z zarabianiem pieniędzy. Często po takie rozwiązanie sięgają bowiem miłośnicy ekskluzywnych trunków oraz kolekcjonerzy, którzy czerpią radość z posiadania unikatowych butelek. To uczucie nazywane jest dywidendą emocjonalną i znane jest również kolekcjonerom sztuki, klasycznych samochodów czy zegarków. Próżno go z kolei szukać na rynkach finansowych – tłumaczy Paweł Morozowicz, zarządzający Portfelem Alkoholi Inwestycyjnych w Wealth Solutions.

Budując kolekcję butelek whisky czy wina, możemy czerpać nie tylko satysfakcję z faktu jej posiadania, ale również z realnych zysków, jakie może przynieść. – Szacuje się, że już ok. 3 tys. mieszkańców naszego kraju ulokowało ponad 155 mln zł w alkohole inwestycyjne. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że dane płynące z rynku są bardzo optymistyczne. Indeks Rare Whisky Apex 1000, będący najszerszym wskaźnikiem cen na rynku whisky, wzrósł aż o 140 proc. w ciągu ostatnich 5 lat. Przypomnijmy, że indeks śledzi ceny 1000 butelek whisky o największym potencjale inwestycyjnym. Samo obserwowanie indeksu to jednak trochę za mało, jeśli chcemy uzyskać znaczący zwrot z inwestycji. Konieczne jest śledzenie trendów rynkowych, czytanie profesjonalnej prasy, a także monitorowanie forów tematycznych – radzi Jarosław Buss, właściciel firmy Tudor House.

Im starsze, tym… droższe

Inwestowanie w alkohole to lokowanie kapitału polegające na zakupie najwyższej klasy win czy whisky. Jednak należy liczyć się z tym, że jest to inwestycja długoterminowa, której horyzont czasowy wynosi co najmniej 3 lata, natomiast im dłuższym, tym prognozowane zyski są wyższe.

Aby zainwestować, trzeba posiadać około 15-25 tys. zł wolnych środków, które należy przeznaczyć na zakup prestiżowego wina, które może leżakować kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat czy pożądanej przez kolekcjonerów whisky. Alkohol, dojrzewając, nabiera odpowiednich właściwości smakowo-zapachowych, co przekłada się na jego rzadkość, a to ostatecznie na jego wartość. Dodatkowo cena zależy od czynników obiektywnych oraz subiektywnych. Inwestor musi liczyć się z tym, że są brane pod uwagę koszty produkcji i dystrybucji, stosunek popytu i podaży, wahania kursów walutowych, jak również wiek oraz właściwości chemiczne. Do drugiej grupy, tj. czynników subiektywnych należą: smak, zapach oraz odczucia poznawcze towarzyszące podczas konsumpcji. Oczywiście nie bez znaczenia, gównie w przypadku win, jest jakość gleb, uwarunkowania metrologiczne czy zanieczyszczenia środowiska naturalnego.

Dla kolekcjonerów natomiast istotne są przede wszystkim takie cech trunku jak: wiek, rocznik, jakość, renoma destylarni. Szczególnie istotna przy cenach whisky jest informacja czy dana destylarnia prowadzi jeszcze działalność, czy już zamknęła swoje podwoje. Liczy się również sposób zabutelkowania, liczba wypuszczonych na rynek egzemplarzy, oprawa czy unikatowe cechy trunku, czyli to wszystko co decyduje o tym, że dana butelka jest rzadkim przedmiotem kolekcjonerskim, dzięki czemu może osiągać wysokie ceny.  

Gdzie handlować winami i whisky?

Inwestor ma dwa sposoby zakupu wina. Pierwszym z nich to kupno alkoholu na rynku pierwotnym w leżakujących beczkach. W okresie 2-3 lat przed jego rozlaniem do butelek dokonywana jest pierwsza ocena jakości, smaku oraz perspektywy wzrostu. Jest to inwestycja obarczona większym ryzykiem, ponieważ kupujący nie ma pewności, czy zakupiony alkohol osiągnie odpowiednią jakość. Drugim sposobem jest nabycie wina w skrzyniach, które zostało już ocenione i sklasyfikowane.

Handel winami odbywa się na giełdach towarowych w Londynie, Chicago czy Singapurze. Natomiast wiodącą jest giełda Liv-ex w Londynie, która powstawała 1999 r. Świadczy ona usługi dla profesjonalnych traderów oraz kolekcjonerów tego trunku. Istotną rolę w rozwoju giełdy oraz całego rynku win miało wprowadzenie indeksów m.in. Live-ex 100, Live-ex 500, Live-ex Fine Investables, które prezentują wycenę poszczególnych roczników np. indeks Liv-ex 100 obliczany jest na koniec każdego miesiąca na podstawie wyceny stu najbardziej poszukiwanych na rynku win, przy czym alkohole starsze niż 25 lat są usuwane z indeksu w związku z niskim poziomem podaży.

Źródło: www.liv-ex.com
Źródło: www.liv-ex.com

– Średnia stopa zwrotu z pięcioletnich inwestycji opartych o indeks Liv-ex Investables na przestrzeni ostatnich 25 lat wynosi 84 proc., maksymalna zarejestrowana stopa zwrotu – 380 proc., natomiast najgorszy wynik to 23 proc. Warto również dodać, że nie zaobserwowano w przypadku indeksu Liv-ex Investables na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza ujemnej stopy zwrotu dla inwestycji 8-letniej lub dłuższej, czego nie możemy powiedzieć o głównych indeksach akcji (DAX, S&P 500), o ropie (crude) czy złocie – wskazuje Paweł Morozowicz, zarządzający Portfelem Alkoholi Inwestycyjnych w Wealth Solutions.

W przypadku chęci zakupu inwestycyjnej whisky można rozważyć nabycie butelkowanego trunku za pośrednictwem aukcji, m.in. Whisky Auction bądź whisky en primeur, tj. beczek z destylatem trunku, czyli we wczesnej fazie produkcji. – Są dwa podstawowe sposoby inwestowania w whisky. Pierwszy to zakup beczek w destylarniach, które uruchomiły program tzw. private cask. Whisky spoczywa na miejscu w destylarni, a klient ma możliwość kontrolowania jak rozwija się jej jakość z biegiem lat, regularnie otrzymując próbki. Drugi to nabywanie kolekcjonerskich butelek poprzez aukcje lub z pierwszej ręki od importerów. Pierwszy sposób jest bardziej kłopotliwy, bo gdy przyjdzie moment butelkowania whisky, to bez wymaganych koncesji nie uda się alkoholu sprowadzić legalnie do kraju. Zawsze można jednak taką beczkę odsprzedać destylarni lub brokerom – wyjaśnia Jarosław Buss, właściciel firmy Tudor House.

Innym sposobem inwestowania jest zakup udziałów w spółkach notowanych na giełdzie np. firmy Brown-Forman (właściciela m.in. marki Jack Daniels) czy za pośrednictwem funduszy venture capital w budowę nowych destylarni. Jednak fundusze venture capital są rozwiązaniem obarczonym największym ryzykiem, ponieważ zysk z inwestycji osiągany jest poprzez wzrost wartości przedsiębiorstwa, a następnie sprzedaż akcji lub udziałów.

Jak wskazują osoby powiązane z branżą winiarską czy whisky, rynek nie odnotował jak do tej pory strat w dłuższych horyzontach czasowych. Jednak - jak do każdej inwestycji - należy podchodzić z dużą ostrożnością, bowiem nie ma pewności, że w przyszłości trend na ryku radykalnie się nie zmieni.

Wady i zalety inwestycji w alkohol

Alkohole inwestycyjne nie są zależne od wahań na rynkach kapitałowych, jednak trzeba pamiętać, że zwrot z inwestycji zależy przede wszystkim od panującej mody, a dopiero później od jakości posiadanego trunku, jego wieku oraz unikalności. Dodatkowo w razie chęci wycofania się z inwestycji, w każdym momencie można złożyć dyspozycję sprzedaży bądź - jeśli jesteśmy w posiadaniu kolekcjonerskich okazów - wystawić je na aukcji. Trzeba jednak pamiętać, że chcąc odzyskać środki w trybie pilnym, możemy stracić dużą część zainwestowanych środków. Kolejną zaletą jest możliwość skorzystania z wiedzy wyspecjalizowanych firm, które zbudują portfel inwestycji, dobierając go do posiadanych przez klienta środków oraz okresu na jaki zostaną ulokowane pieniądze. Dodatkowym argumentem przemawiającym za zakupem wina lub whisky są korzyści podatkowe. Zyski ze sprzedaży są zwolnione z podatku dochodowego pod warunkiem, że do zbycia trunku dojdzie nie wcześniej niż po upływie 6 miesięcy od jego nabycia. Lokowanie kapitału na rynku alkoholi daje możliwość dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Nie powinna być to zatem jedyna posiadana przez nas inwestycja, w którą wkładamy wszystkie posiadane środki.

Jednak jak większość inwestycji, lokowanie środków w wino lub whisky również może być obarczone ryzykiem. Jest rekomendowane wyłącznie dla osób, które inwestują część swojego kapitału w różne instrumenty finansowe (np. akcje, obligacje, złoto). W przypadku zakupu beczek inwestor ponosi ryzyko związane z ostateczną jakością trunku, którą da się ocenić dopiero po rozlaniu alkoholu do butelek. Może się okazać, że dany gatunek wina czy whisky nie osiągnął pożądanych walorów smakowo-zapachowych, a tym samym jego cena będzie odpowiednio niższa. Dodatkowym utrudnieniem jest konieczność posiadania wolnych środków w odpowiedniej wysokości. Oczywiście im więcej zainwestujemy, tym lepsze i rzadsze trunki jesteśmy w stanie zakupić, co jednocześnie przekłada się na większy zysk. Przeważnie wymagane jest zainwestowanie 15-30 tys. zł. Należy również liczyć się z tym, że zwrot z inwestycji otrzymamy dopiero po 3-5 latach. Natomiast im dłużej poczekamy, tym prognoza zysków jest lepsza.

Kolejną wadą są utrudnienia związane z przechowywaniem alkoholu, co niejednokrotnie wymusza konieczność podjęcia współpracy z pośrednikiem (szczególnie, że są to inwestycje w produkty przechowywane w zagranicznych punktach). O ile w przypadku większości inwestycji alternatywnych, np. zakup nieruchomości, firmy zewnętrzne nie są potrzebne, o tyle w przypadku alkoholi mogą być nawet konieczne. Przechowywanie jest problematyczną kwestią, bowiem zaleca się, by wino leżakowało w temperaturze 8-15° C (w zależności od rodzaju), natomiast w przypadku whisky konieczne jest pomieszczenie z brakiem dostępu do światła.

Nie unikniemy również dodatkowych opłat, tj. ubezpieczenie, opłata wstępna, koszt zarządzania inwestycją oraz przechowywania skrzynek. Przykładowo w Wealth Solution, firmie specjalizującej się dostarczaniem dóbr luksusowych, klient ponosi opłatę za przechowywanie i ubezpieczenie, których łączna wysokość, za skrzynkę alkoholu za rok, wynosi 18 funtów brytyjskich tj. ok. 85 zł. Dodatkowo należy zaznaczyć, że rynek alkoholi charakteryzuje się słabą przejrzystością. Nabywca nie ma możliwości sprawdzania na bieżąco wyników swojej inwestycji. Niektórych zakupów dokonuje się "w ciemno", a zwrot z inwestycji jest znany dopiero w chwili jej sprzedaży. Nawet w przypadku korzystania z usług pośredników, klient otrzymuje wyłącznie półroczne raporty z oceny inwestycji.

Ile można zarobić na aukcjach?

Inwestycje w alkohole to obecnie modna metoda na pomnażanie kapitału. Dodatkowo charakteryzuje się dość dużym rynkiem zbytu, na którym nie brakuje miłośników wina czy whisky. Jednak jest on specyficzny, kształtowany głównie indywidualnymi odczuciami kolekcjonerów i nabywców.  Należy pamiętać, że zwrot z inwestycji zależy przede wszystkim od początkowego wkładu oraz jakości zakupionego trunku. Na cenionych butelkach stopa zawrotu może wynosić od 40 proc. do nawet 300 proc. Warto jednak zaznaczyć, że przy mniej popularnych trunkach może ona być znacznie niższa.

 – Nie ma minimalnego progu opłacalności, wszystko zależy od naszych zasobów. Jako przykład niech posłuży młody destylat, jeszcze nie whisky, gdyż spędził w beczkach niecałe dwa lata. Nowa destylarnia z północno-zachodniego regionu Highland, nazwana Ardnamurchan, zabutelkowała w 2016 r. zaledwie 2500 butelek tego „ pilotażowego” trunku z sugerowaną ceną detaliczną 50 funtów, a kilka dni po premierze pojawiła się na aukcjach za 200 funtów. Butelki były reglamentowane, oferowaliśmy nie więcej niż dwie na osobę, ale i tak w ciągu zaledwie kilku dni można było zarobić przynajmniej 100 proc. wartości zainwestowanych środków – informuje Jarosław Buss, właściciel firmy Tudor House.

Niewątpliwie dobrą inwestycją jest zakup butelkowanego alkoholu z zamkniętych już destylarni. Przykładem może być whisky z nieczynnej szkockiej destylarni Port Ellen. W 2006 r. koncern Diageo wypuścił 6. edycję tej whisky. Jej początkowa cena wyniosła wówczas 177 euro, natomiast siedem lat później za tą samą butelkę płacono już 734 euro.

Rynek wina
Źródło: Wealth Solution na podstawie liv-ex, 06.06.2017 r.
Źródło: Wealth Solution na podstawie liv-ex, 06.06.2017 r.

Innym przykładem jest whisky pochodząca z destylarni Macallan z regionu Speyside – Macallan Private Eyen. Edycję limitowaną wypuszczono w liczbie 5000 egzemplarzy, które dodatkowo zostały opatrzone etykietą zaprojektowaną przez grafika Ralpha Steadmana. Cena wyjściowa wyniosła 40 euro. Po dziesięciu latach na Whiskyauction.com osiągnęła wartość 341 euro. Dalszy wzrost ceny poskutkował sprzedażą dwóch butelek w 2013 r. – jedną za 1405, natomiast drugą za 1500 euro.

Gratką dla kolekcjonerów była również butelka Macallana z 1961 r., którą sprzedano w 2014 r. na aukcji za 6,4 tys. funtów, kiedy w 2008 r. można było ją kupić za ok. 700 funtów. Na tej samej aukcji sprzedano także butelkę Macallana z rocznika 1951 za 8,6 tys. funtów, co stanowiło wzrost ceny o 437 proc. względem 2011 r.

Miłośnicy mocnych trunków oraz inwestorzy mieli również okazję uczestniczyć w br. w aukcji organizowanej w Sopocie WhiskyLive, na której odbywała się licytacja niedostępnej w kraju, 31-letniej Craigellachie. Ostatecznie została ona sprzedana za 2500 zł.

Banki zostają w tyle

Jak się okazuje, rynek bankowy nie widzi potencjału w inwestycjach alternatywnych w trunki. Na chwilę obecną jedynie Raiffeisen Bank w ramach Premium Banking proponuje swoim klientom możliwość ulokowania środków w wino. Działa jednak w roli pośrednika, który przekazuje dane zainteresowanych klientów do firmy z nim współpracującej, specjalizującej się w tym obszarze. Nabywca ma możliwość inwestowania w wina First Growths i Second Growths oraz na zasadach en primeur (w wino najmłodszego rocznika, leżakujące w beczkach i oczekujące kolejne dwa lata na zabutelkowanie). Oferowana inwestycja jest utrzymywana co najmniej 3 lata w funtach brytyjskich, a oczekiwana stopa zwrotu wynosi 20-25 proc. p.a.

Z informacji uzyskach od Alior Banku wynika, że przez niedługi okres i jego klienci mogli skorzystać z oferty na inwestycje alternatywne. Jednak w związku z brakiem zainteresowania ze strony potencjalnych nabywców, została ona wycofana. Natomiast Bank Millenium posiada wyłącznie usługę Art Banking, w ramach której klienci mogą lokować środki w działa sztuki, antyki oraz zabytkowe zegarki.

– Obecnie nie posiadamy w ofercie rozwiązań w postaci produktów inwestycyjnych powiązanych z rynkiem wina, whisky, samochodów czy dzieł sztuki. Powodem nie jest ich brak atrakcyjności, ale przede wszystkich związane z nimi ryzyko płynności. Rynek tego typu rozwiązań jest bardzo płytki. Samo nabywanie nie przysparza większych kłopotów, ale zdarza się, że ich upłynnianie okazuje się kłopotliwe. W przypadku chęci odzyskania zainwestowanych środków w trybie pilnym, trzeba się liczyć nawet z 50% dyskontem przy sprzedaży – wyjaśnia Adam Nożykowski, dyrektor sprzedaży Departamentu Bankowości Prywatnej, Getin Noble Bank SA.

Dodatkowo większość instytucji finansowych nie planuje również w przyszłości włączenia tego typu inwestycji do swojej oferty. Jak podkreśla między innymi Zespół Sprzedażowy PlusBanku, inwestycje w wina, baryłki winne oraz inne alkohole, nigdy nie były w ofercie produktowej banku oraz nic nie wskazuje na to, żeby ten stan się zmienił. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest celowanie w inną grupę docelową, niż klient zamożny posiadający środki na tego rodzaju inwestycje.

Czy warto inwestować w alkohol?

Każdy inwestor, który rozważa zakup wina bądź whisky, powinien indywidualnie ocenić swoje możliwości oraz dobrać odpowiedni dla siebie portfel. Jak wskazuje Paweł Morozowicz, zarządzający Portfelem Alkoholi Inwestycyjnych w Wealth Solutions, w Polce wciąż nie jest to popularna forma lokowania kapitału, ale w pewnych kategoriach nie odbiegamy od krajów europejskich. Między innymi jesteśmy liderem w tej części Europy na rynku inwestycji w wino. Okazuje się, że do tej pory klienci zainwestowali kwotę 130 mln zł, co czyni Polskę poważnym graczem na rynku europejskim.

Nie brakuje również kolekcjonerów na rynku whisky. Skala ich zainteresowania inwestycjami w ten rodzaj trunku sprawiła, że do niedawna światowe premiery limitowanych edycji urządzane na terenie Szkocji, Londynu czy Paryża, od pewnego czasu zagościły również w Polsce. – Mamy do czynienia dopiero z początkami prawdziwego rynku whisky jako inwestycji alternatywnej. (…) Inwestują zarówno majętni klienci, z portfelem umożliwiającym zakup bardzo krótkich, ale bardzo prestiżowych wersji, wycenianych przez rynek na kilka czy nawet kilkanaście tysięcy euro, jak i młodzi ludzie z ograniczonymi portfelem, inwestujący w tańsze, ale również limitowane edycje – informuje Jarosław Buss, właściciel firmy Tudor House.

Rozważając tego typu inwestycje należy ostrożnie podchodzić do danych prezentowanych przez specjalistów czy pośredników. Dodatkowo zakup wina czy whisky rekomendowany jest osobom, które posiadają wolne środki i w ramach zróżnicowania portfela chcą przeznaczyć wyłącznie ich część na inwestycje alternatywne. Długoterminowe stopy zwrotu z inwestycji w wino obecnie prezentują się atrakcyjne na tle innych klas aktywów, jednak należy pamiętać, że nie ma gwarancji, że podobnie będą kształtować się w przyszłości.

Katarzyna Rostkowska

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 nostromo25

Artykul nie wspomina o InvestWhiskyDirect, tam nie trzeba miec okreslonego kapitalu startowego - inwestujesz juz od tzw. zlotowki.

! Odpowiedz
2 5 _justus

A cebulki tulipanów? Co myślicie o inwestowaniu w cebulki tulipanów :)

! Odpowiedz
1 3 bankier1953

Najgorsza metoda inwestycyjna.
Zarabiają tylko naganiacze a potem nie odbierają telefonów.

! Odpowiedz
0 3 karbinadel

PS. Droga pani, Saint-Emilion z całą pewnością nie leży w Burgundii, Jest to jedna z apelacji regionu Bordeaux.

! Odpowiedz
0 8 karbinadel

Takie inwestycję mają jedną podstawową przewagę nad wirtualnymi papierami: w razie czego zawsze można je wypić. Poza tym - jak wskazują dawne doświadczenia - w razie wojny, wielkiej inflacji czy innej plagi, za alkohol można często więcej kupić niż na pieniądze. Warunkiem jest oczywiście fizyczne posiadanie przedmiotu inwestycji :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 janusz26904029

Niby "nie jest zależny od wahań na rynkach kapitałowych", a dość widoczna jest korelacja wzrostów ze straszakami i ostatnimi spadkami.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IX 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,9% IX 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 473,06 zł IX 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl