Inwestorzy otrząsnęli się po porannym pierwszym szoku wywołanym zapowiedzią kolejnego, ostatniego już chyba, skoku na OFE. Choć indeksy warszawskiej giełdy rozpoczęły sesję sporymi spadkami, po dwóch godzinach handlu początkowe ponad 2,5% straty zostały w znacznej mierze zredukowane.


Weekendowe zapowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o wykorzystaniu pieniędzy pozostałych w OFE, tak, aby były „podstawą nowych, ważnych przedsięwzięć, które będą budowały siłę naszej polityki gospodarczej” wywołały przed sesją dużą niepewność wśród giełdowych inwestorów. Do zapowiedzi prezesa PiS odnieść się miał dziś rano na konferencji prasowej na GPW wicepremier Mateusz Morawiecki.
W pierwszych minutach poniedziałkowej sesji, mało konkretne zapowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego, dotyczące kolejnej „reformy” Otwartych Funduszy Emerytalnych nie zachęciły inwestorów do kupowania akcji. Zaraz po otwarciu poniedziałkowej sesji WIG20 tracił 1,5%, powiększając powoli spadki, które sięgnęły w pewnym momencie nawet 2,5%. Poziom 1700 punktów okazał się jednak ponownie dla tego indeksu mocnym wsparciem.
"Nie było i nie ma w planach nacjonalizacji OFE, ale mamy bardzo dobry plan, jak zbudować polski kapitał. [...] Plan jest, by pieniądze z OFE przekazać Polakom. Dziś są szczątkową formą zanikania filara kapitałowego, nie ma już praktycznie filara kapitałowego, został wcześniej zdemontowany przez poprzednią ekipę rządową" – czytamy w informacji prasowej Ministerstwa Rozwoju (podkreślenia i pogrubienia od redakcji).

Jednak druga godzina notowań przyniosła wyraźną poprawę nastrojów na niemal wszystkich indeksach, prócz mWIG40. To spółki należące do tego indeksu będą najmocniej dotknięte w wyniku skoku na OFE, ponieważ to w tych spółkach OFE są największymi akcjonariuszami. Po południu indeks mWIG40 tracił niemal 2% i był notowany na poziomie 3334,57 pkt. Tymczasem indeks WIG20 tracił tylko połowę tego, co indeks średniaków i wynosił 1726,1 pkt. Nieco większej liczbie spółek wchodzących w skład indeksu blue-chipów udało się wyjść na także plus. Do porannego grona rodzynków, jakie tworzyły BZ WBK, Cyfrowy Polsat i KGHM, dołączyły Energa, CCC i mBank.
Wygląda na to, że inwestorzy bardziej szczegółowo zapoznali się z prezentacją przedstawioną przez wicepremiera Morawieckiego, w której można m.in. przeczytać, jakie propozycje przewidziane są dla środków zgromadzonych obecnie w OFE. A propozycje te są nieco uspokajające. Środki z OFE miałyby być podzielone na dwie pule. Jedna z nich o wartości 35 mld zł, na co składałyby się aktywa płynne - inne niż akcje polskich firm, miałaby być przekazana do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Druga, znacznie większa część, o wartości 103 mld zł, na którą składałyby się akcje polskich spółek, przekazana zostałaby do Otwartych Funduszy Inwestycyjnych Polskich Akcji w ramach IKE. Tym samym nie byłoby ryzyka jednorazowego „rzucenia” tych akcji na rynek.
Propozycja dot. OFE neutralna dla GPW
Propozycja dot. OFE jest w miarę neutralna dla polskiej giełdy, ponieważ oddala ryzyko znacjonalizowania 100 proc. środków - ocenił dla PAP Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM. Jego zdaniem, pozostaje jednak niepewność co do nacjonalizacji kolejnych środków w przyszłości.
"Na razie jest za mało szczegółów dotyczących tego pomysłu. Znacjonalizowane ma zostać 25 proc. środków i 35 mld zł z OFE pójdzie na inwestycje, a reszta ma zostać w OFE, tylko przekształcone w TFI" - powiedział Materna.
"Zakładając, że z OFE zabiera się środki zagraniczne i gotówkę, a potem przekazuje na inwestycje krajowe, a 75 proc. będzie nienaruszalne i ustawa zamknie możliwość dalszej manipulacji, to nie jest to bardzo negatywny scenariusz" - dodał.
Zdaniem dyrektora działu analiz, informacja ma w miarę neutralny wpływ na GPW, ale pozostaje niepewność długoterminowa.
"W 25 proc. jest to demontaż OFE, ale wszyscy się obawiali, że może to być 100 proc. Nie można powiedzieć, że giełda to w pełni dyskontowała, ale inwestorzy bali się tego. Wpływ na GPW jest więc o tyle neutralny, że oddala ryzyko, że zabrane będzie 100 proc." - powiedział.
"Na razie jest 25 proc., a co dalej - tego nie wiadomo. Nie wiadomo czy jak warunki się zmienią, to nie będzie kolejnych zmian, więc pozostaje niepewność długoterminowa" - dodał.
Materna wskazał też, że zagrożeniem może być zależność funduszy od ustawodawcy.
"Pozostaje jeszcze pytanie czy to będą fundusze totalnie niezależne - czy będzie zagwarantowane, że środki przez nie zarządzane będą nienaruszalne. Nie jest pewne też jaka będzie ich polityka inwestycyjna - mają być TFI, ale może będą jakieś wytyczne w co mogą inwestować - np. ustawodawca wskaże konkretny typ aktywów" - powiedział. (PAP)
maf/ pud/ ana/
MD/KK





























































