[Aktualizacja, godzina 21:00] "Musimy odrzucić ostatecznie nieszczęsne koncepcje szkodnika
Balcerowicza, postawić na Morawieckiego w gospodarce" - mówił prezes
PiS Jarosław Kaczyński na sobotnim kongresie partii. Zachęcał też
kolegów do formułowania "nowych propozycji dla społeczeństwa".
"PiS dziś jest ośrodkiem nie tylko rozsądnego, racjonalnego myślenia o Polsce, jest także ośrodkiem rozsądnego i racjonalnego myślenia o Europie i musimy o tym wiedzieć i nie powinniśmy mieć kompleksów" - oświadczył też lider partii rządzącej.
Zwracając się do partyjnych kolegów powiedział: "Musimy szanowni państwo iść do przodu, musimy dotrzymać obietnic, musimy być kompetentni i uczciwi; musimy odrzucić kompleksy". "Musimy odrzucić ostatecznie nieszczęsne koncepcje szkodnika Balcerowicza, postawić na Morawieckiego w gospodarce, musimy proszę państwa z wiarą iść do przodu i formułować nowe propozycje nowe propozycje dla społeczeństwa".
Pieniądze z OFE mogą być podstawą nowych, ważnych przedsięwzięć
"Musimy z wiarą iść do przodu i formułować nowe propozycje dla społeczeństwa. One już są. Choćby taka propozycja jak ta, która odnosi się do pytania: co zrobić z tymi pieniędzmi, które pozostały w OFE? Które dzisiaj w gruncie rzeczy tracą na wartości. A które mogą być podstawą nowych, ważnych przedsięwzięć, które będą budowały siłę naszej polityki gospodarczej, ale także będą wspierały miliony polskich gospodarstw domowych. Musimy to zrobić. Takie propozycje są" - powiedział.
Wątek OFE Kaczyński kontynuował również po tym, jak został ponownie wybrany na stanowisko prezesa PiS.
"Można dobrze wykorzystać pieniądze, które jeszcze są w OFE, dla budowy trzeciego filaru, w ten sposób, żeby każdy z tej sumy, każda rodzina, każde gospodarstwo domowe, 16 milionów ludzi, dostało jakąś sumę".
Kaczyński podkreślił, że "te pieniądze będą dla nich nie do wyjęcia, (ale) do oszczędzania". "Musi być wielka zachęta do oszczędzania, polska gospodarka, polski mechanizm gospodarczy musi zacząć działać inaczej, niż dotąd, nie na zasadzie - pożyczamy, konsumujemy, tylko na zasadzie - oszczędzamy, inwestujemy, idziemy do przodu" podkreślił.
"To będzie taki wielki prezent dla społeczeństwa, a jednocześnie, to będzie zachęta" dodał prezes PiS.
"Jednocześnie, według tego planu, nie mojego, ja się nigdy do nie swoich planów nie przyznaję, to mi mówił (wicepremier) Mateusz Morawiecki, 35 miliardów zł ma pójść na gwarancje dla tego przedsięwzięcia, ale jednocześnie dla wsparcia gospodarki, wielkiego planu inwestycyjnego, który jest przed nami - reindustrializacji Polski, odbudowy polskiej gospodarki, przyspieszenia jej rozwoju" powiedział Kaczyński.
Nowa konstytucja
Podjęliśmy już działania w kierunku nowej konstytucji, praca już się zaczyna - powiedział Kaczyński. Według niego nowa konstytucja powinna "zapewnić prawa narodu, suwerenność, określić naszą relację z UE".
Kaczyński nawiązując do sporu wokół TK mówił, że PiS, by "realizować swój program" oraz "skończyć z niepotrzebnym sporami i politycznym awanturnictwem", było gotowe do kompromisów. "Ale te kompromisy zostały odrzucone, dlatego będziemy szli swoją drogą" - dodał.
Oświadczył, że oczywiste jest, iż nie zostaną przyjęte określane z zewnątrz ramy prawne funkcjonowania TK i jego skład. "To jest oczywiste, nie jesteśmy kolonią" - powiedział prezes PiS.
W jego ocenie "kryzys TK pokazał także kryzys konstytucji z 1997 roku". Według Kaczyńskiego "ona daje wiele praw, są tam przepisy wątpliwe, ale są też całkowicie słuszne, tylko że w ogromnej mierze pozostają one na papierze".
"Realia polityczne, społeczne, Polski bardzo różnią się od tego, co jest zapisane w konstytucji" - mówił. "Oczywiście, konstytucja sama przez się tego nie zmieni, to nie jest żaden magiczny akt, ale może te zmiany ułatwić, może zapewnić dużo więcej praworządności realnych praw Polaków, może nam zapewnić wolność wobec tego, co dzieje się wewnątrz Polski, wobec tych różnych praktycznych ograniczeń, które są wprowadzane na różnych poziomach, samorządach, w zakładach pracy, ale także tego ataku na polską wolność z zewnątrz" - powiedział prezes PiS. Jego zdaniem Polska powinna być w Europie - jeśli trzeba - wyspą wolności.
Jak mówił, nowa konstytucja powinna "zapewnić prawa narodu, suwerenność, określić naszą relację z UE". "Tego nie ma, są tylko pewne orzeczenia Trybunału, tego jest zdecydowanie za mało, regulacje są za mało konkretne, zbyt ogólnikowe, pozwalają na różne interpretacje" - mówił.
"My wiemy, że w tej kadencji to się zapewne nie uda, ale mimo wszystko trzeba pokazać społeczeństwu, że jest alternatywa" - podkreślił Kaczyński. "Myśmy działania w tym kierunku już podjęli, już praca się zaczyna i mam nadzieję, że z czasem przyjmie kształt pełnego projektu konstytucji, da rezultaty i będziemy go mogli pokazać Polakom jako naszą propozycję dla Polski, dla przyszłości, dla budowy takiego społeczeństwa i takiej Polski jakiej chcemy" - powiedział prezes PiS.
Andrzej Duda to był celny cios
W wyborach prezydenckich mieliśmy dobry pomysł: przeciwstawić Bronisławowi Komorowskiemu kogoś, kto będzie jego całkowitym przeciwieństwem; Andrzej Duda, to był celny cios w nadzieje drugiej strony - mówił prezes PiS.
W jego ocenie wybory prezydenckie z 2015 r. "to te, o których mówiono, że są beznadziejne, że nie ma żadnych szans, że wynik jest z góry przesądzony, że chodzi co najwyżej o to, by była druga tura".
"My mieliśmy w tej sprawie inne zdanie i mieliśmy dobry pomysł: trzeba przeciwstawić Bronisławowi Komorowskiemu kogoś, kto będzie jego całkowitym przeciwieństwem. Szukaliśmy, nie ukrywam, że były różne kandydatury, ale w końcu zapadła decyzja: Andrzej Duda. I to był celny cios, celny cios w nadzieje drugiej strony" - stwierdził Kaczyński.
Prezes PiS dodał, że celny był także sztab, na czele którego stanęła Beata Szydło. Jej sposób działania prezes PiS ocenił jako niekonwencjonalny, ale skuteczny.
Wcześniej Kaczyński mówił o wyborach samorządowych z 2014 roku. Ocenił, że były one bardzo specyficzne jeśli chodzi o to, wszystko co wydarzyło się potem, co "postawiło znak zapytania wobec uczciwości liczenia głosów". "Mieliśmy prawo do podejrzeń, bo różnego rodzaju wskaźniki wysoce się nie zgadzały. W Polsce demokracja nie jest taka sama jak w Austrii, bo jak wiecie tam wybory zakwestionowano" - dodał.
Jak jednak podkreślił, "nic to nie dało w sensie praktycznym jeśli chodzi o rozkład głosów w samorządach". "Tutaj przegraliśmy z Platformą, trzeba to jasno powiedzieć, ale powstał mocny ruch kontroli wyborów i nastąpiły zmiany w Państwowej Komisji Wyborczej. To był nasz sukces, to był sukces naszej zdecydowanej postawy" - powiedział Kaczyński.
Trzeba było się uchylić od funkcji premiera
"Od 25 lat, od chwili powołania Porozumienia Centrum (...) byłem przedmiotem, można powiedzieć, nieustannej obróbki ze strony zwolenników III RP, było wiadomo, że jeżeli będę, zgodnie z normalnymi regułami, jakie obowiązują w partiach, kandydatem na premiera, to główny atak pójdzie na mnie" - powiedział. "Trzeba było się uchylić, taka była potrzeba, potrzeba służenia zwycięstwu" - dodał.
Gdy na te słowa sala zareagowała burzą oklasków, Kaczyński skomentował: "To jest dosyć szczególna sytuacja, jak chcecie wstawać, by mi bić brawo, że nie jestem premierem".
Mówił, że on rezygnował z funkcji premiera "stanęło pytanie o kandydata". "Mówiłem, proszę państwa, że dzisiejsza pani premier, nasza Beata, potraktowała tę kampanię niekonwencjonalnie, brała w niej udział na innych zasadach, niż to zwykle czynią szefowie sztabu, występowała także i okazało się, że ma talent, że ona też ma talent, talent medialny" - podkreślał. "To zdecydowało" - dodał.
"W ten sposób ten cykl się zakończył, cykl walki, determinacji, dobrych pomysłów, inwencji, nieustępowania, zakończył się zwycięstwem" - podkreślił Kaczyński.
(PAP)
tgo/ wkt/


























































