Zdaniem resortu finansów wystarczy, że koncern wystąpi do władz z prośbą do rosyjskiego rządu. Oznacza to że największy eksporter rosyjskiej ropy nie upadnie. Kurs spółki na giełdzie moskiewskiej zwyżkował po wypowiedzi wiceministra o 17%.
W opinii Bruce`a Misamore, dyrektora finansowego koncernu i bliskiego współpracownika przebywającego w areszcie szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego, problemy spółki wynikają z działań rządu rosyjskiego i za sztuczne doprowadzenie giganta paliwowego do krawędzi upadłości odpowiada rosyjski prezydent Władimir Putin.
Jukos w ubiegłym tygodniu przegrał sprawę o 3,43 mld dolarów z tytułu niezapłaconych podatków za rok 2000, dodatkowo zażądano od spółki spłaty należnych podatków za rok 2001 w wysokości 3,37 mld dolarów. Wczoraj zamrożono aktywa koncernu paliwowego.
Konflikt wokół spółki trwa od ubiegłego roku, gdy aresztowany został główny bankier spółki Płaton Lebiediew, a następnie szef i twórca koncernu Michaił Chodorkowski. Obu grozi 10 lat więzienia za przestępstwa prywatyzacyjne.
Jukos zarządza 20% wydobywanej w Rosji ropy naftowej i jest największym eksporterem paliw pochodzących z tego kraju, ewentualny upadek spółki mógłby także zagrozić dostawom ropy do Polski.































































