
Źródło: Thinkstock
O tym, że ochrona ubezpieczeniowa nie zawsze działa, wie wielu, którzy choć raz w życiu starali się uzyskać satysfakcjonujące dla siebie odszkodowanie od ubezpieczyciela. Skoro przez lata opłacamy składki, to w przypadku wystąpienia danego zdarzenia losowego oczekujemy stosownej rekompensaty. Niektórzy nie otrzymują jednak pieniędzy od ubezpieczyciela. Na przykład dlatego, że podczas podpisywania umowy nie zwrócili uwagi na pewne zapisy, które w przypadku wystąpienia szkody skutecznie blokują lub zmniejszają wypłacone odszkodowanie.
Nasz czytelnik w liście do redakcji opisał nam swoją sytuację. W marcu ubiegłego roku podpisał on umowę z Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych TUZ. Ubezpieczył mieszkanie, w którym mieszka i którym się zajmuje na podstawie umowy użyczenia i upoważnień od właścicielki mieszkania – swojej matki.
Nasz czytelnik w trakcie zawierania umowy z agentem nie ukrywał, że nie jest właścicielem mieszkania. Agent uznał, że wszystko jest w porządku i wydał zalecenia, jak poprawnie wypełnić umowę. Dokumenty zostały podpisane, a nasz czytelnik zaczął opłacać składki. W październiku 2012 roku mieszkanie naszego czytelnika zostało zalane, zgłosił więc roszczenie o odszkodowanie. Towarzystwo podjęło decyzję o wypłaceniu odszkodowania jedynie za zniszczone ruchomości. Elementy nieruchome (które stanowią większą część szkody) nie zostały uwzględnione w wycenie z uzasadnieniem, że nasz czytelnik nie jest ich właścicielem. Zdaniem naszego rozmówcy agent podczas podpisywania umowy świadomie i z premedytacją wprowadził go w błąd. Dodatkowo to agent wypełniał mu druk umowy i zaznaczył naszego czytelnika jako zarówno ubezpieczającego, jak i ubezpieczonego.
– Z tego co wiem, gdyby w rubryce z ubezpieczonym wpisał moją mamę, nie byłoby żadnego problemu. A tak płaciłem składki do bezzasadnie, jak się potem okazało, podpisanej umowy. Tracę nadzieję, że coś jeszcze można zdziałać w mojej sprawie. Niemniej chciałbym zwrócić uwagę na działanie agentów, dla których liczy się tylko prowizja – pisze czytelnik.
![]() | » Mam trudności z wzięciem kredytu hipotecznego, bo złożyłem PIT przez internet |
TUW TUZ nie mogło dokonać wypłaty odszkodowania na rzecz osoby, która nie jest właścicielem uszkodzonego mienia. Poszkodowany nie odwołał się od decyzji TUW TUZ, natomiast zgłosił roszczenia do ubezpieczyciela sprawcy – UNIQA – pisze Woźnica. Do sprawy domniemanej niekompetencji ich agenta nie chciała się odnieść.
Po naszej interwencji w TUZ nasz czytelnik otrzymał telefon od pracownika towarzystwa, który zajmował się jego sprawą. – Pan w słuchawce stwierdził tak po prostu, że wypłacili tyle a tyle (trochę ponad 900 zł) i że zrobiliby dopłatę za jakiś procent części nieruchomej. Dopytywał, kto mieszka w mieszkaniu, kto płaci za czynsz, remonty itp. I uznał, że są skłonni zapłacić za malowanie, rozbiórkę i ponowny montaż szaf w zabudowie. Za podłogę nie będą zwracać, ponieważ nie jest moją własnością i nie my ją kładliśmy (jest po poprzednim właścicielu). Na moją deklarację, że koszt zakupu i położenia nowej podłogi poniosę ja, stwierdził, że w takim razie byliby skłonni wypłacić jakiś procent wartości paneli. Wspomniał o 50%, ale potem już tej kwoty nie powtarzał, jakby zastanawiał się, czy nie zaproponował za dużo – relacjonuje nasz czytelnik.
![]() | » Nie mam pieniędzy na spłatę kredytu, co teraz? |
Ponownie skontaktowaliśmy się z TUZ, jednak tym razem nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi ani komentarza w tej sprawie.
Co na to prawnik?
– Ubezpieczenie mieszkania od zalania i innych szkód jest ubezpieczeniem dobrowolnym. Dodatkowo, jak wynika z OWU, Ubezpieczającym jest osoba, która zawarła umowę ubezpieczenia, Ubezpieczonym natomiast osoba, na której rzecz umowa ubezpieczenia została zawarta: może nią zatem być zarówno Ubezpieczający, jak i inna osoba fizyczna, np. właściciel nieruchomości czy pojazdu. Możliwe jest takie ustalenie treści umowy, że w przypadku powstania szkody odszkodowanie za ruchomości zostanie wypłacone najemcy, natomiast odszkodowanie za uszkodzenie nieruchomości – właścicielowi mieszkania. Jeżeli najemca poniósłby nakłady na mieszkanie w postaci np. glazury, wymiany okien itp., możliwe byłoby również takie skonstruowanie umowy, aby odszkodowanie za uszkodzenia wskazanych rzeczy trwale związanych z mieszkaniem uzyskał najemca – wyjaśnia adwokat Marta Straszewska-Mikuła, współpracująca z Centrum Odszkodowań VIRIDIS.
![]() | » Nie wpuściłem kontrolera opłacania abonamentu RTV, co teraz? |
Nie ma oczywiście przeszkód, aby właściciel przekazał otrzymane od zakładu ubezpieczeń środki czytelnikowi, aby ten mógł wykonać remont, bądź aby pisemnie upoważnił czytelnika do odbioru odszkodowania – dodaje nasz ekspert.
Co z odpowiedzialnością agenta?
W przypadku naszego czytelnika pojawia się również problem udzielenia nierzetelnych informacji przez agenta, przez co czytelnik zawarł „bezwartościową” ze swojego punktu widzenia umowę. Tu należy zwrócić uwagę, że za szkodę wyrządzoną przez agenta ubezpieczeniowego w związku z wykonywaniem czynności agencyjnych odpowiada zakład ubezpieczeń, na rzecz którego agent ubezpieczeniowy działa.
– Agent, w zakresie tego samego działu ubezpieczeń podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej. Minimalna suma gwarancyjna to 1.000.000 euro na jedno i 1.500.000 euro na wszystkie zdarzenia. Ubezpieczeniem OC są objęte również szkody wyrządzone przez osoby, przy pomocy których ubezpieczony wykonuje czynności agencyjne. Jeżeli zatem agent, z którego usług korzystał nasz czytelnik przy zawieraniu umowy ubezpieczenia, jest multiagentem, czytelnik może zwrócić się o wskazanie zakładu ubezpieczeń, z którym miał on zawartą umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, i wystąpić do wskazanego zakładu ubezpieczeń ze zgłoszeniem szkody powstałej na skutek działalności agenta – mówi Marta Straszewska-Mikuła.W przypadku naszego czytelnika szkodą będzie poniesiona składka na ubezpieczenie mieszkania oraz kwota odpowiadająca odszkodowaniu, które nie zostało wypłacone za zalanie mieszkania z uwagi na to, że czytelnik nie jest jego właścicielem. Jeżeli nie był to tzw. multiagent, za skutki jego działań odpowiada zakład ubezpieczeń, na którego rzecz zawarł on z czytelnikiem umowę ubezpieczenia.
Przeczytaj cały komentarz Marty Straszewskiej-Mikuły, adwokata współpracującego z Centrum Odszkodowań VIRIDIS.
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl




































































