REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Inflacja – kropla drążąca skałę?

2008-03-18 08:14
publikacja
2008-03-18 08:14
Czym jest inflacja? Najprościej rzecz biorąc, jest to stały wzrostu ogólnego poziomu cen, co w rezultacie prowadzący do spadku siły nabywczej pieniądza.

Najlepszym a zarazem najprostszym przykładem może być tutaj przypadek człowieka, który na początku lat 80-tych ubiegłego wieku (za bazę przyjmijmy sobie średnią lat 1982-1984) otrzymał zapłatę w wysokości 100 $. Środki te przechowuje on w zaciszu domowej skarbonki. Jaki jest tego skutek po 15 latach? Aby kupić ten sam koszyk dóbr musi on dołożyć 60$.


Wielu z pewnością zdziwi skala tego zjawiska w USA, ale trzeba pamiętać o tym, że gospodarka Stanów Zjednoczonych nie należy do szczególnie dotkniętych przez inflację. Kraje rozwijające się niejednokrotnie dotknięte są inflacją na poziomie znacznie wyższym, czego przykładem może być choćby Rosja, w której inflacja w 2007 roku wyniosła 12%.

Przykładem pośrednim może być tutaj dobrze nam znana Polska w okresie ostatnich lat, podczas których inflacja nie osiągała już swoich najwyższych poziomów. Nadal mamy jednak inflację na wyższym poziomie od większości krajów wysokorozwiniętych.

Na co warto zwrócić uwagę? Przede wszystkim na zdradliwy charakter inflacji w odniesieniu do oszczędności przed nią niezabezpieczonych. Inflacja nie zjada natychmiast siły nabywczej. Gdyby komukolwiek z nas w czasie jednego roku „wyparowało” z portfela 40% pieniędzy, natychmiast podjęlibyśmy odpowiednie kroki mające na celu zabezpieczenie się przed powtórnym zajściem tego zjawiska. Jednak w przypadku stopniowych, trudno zauważalnych zmian, rzadko kto w sposób znaczący przejmuje się zjawiskiem inflacji.

O ile w przypadku inwestycji bardzo często mówi się o pozytywnej „magii” procenta składanego, o tyle tutaj mamy do czynienia z negatywnym przykładem jej działania. W przypadku krajów takich jak Polska, inflacja znacznie częściej osiąga wyższy poziom od inflacji w krajach rozwiniętych (przynajmniej w dłuższych okresach)


Omówiliśmy już, czym jest inflacja, nie należy jednak zapomnieć o fakcie iż inflacja występuje w wielu rodzajach. Stosunkowo często, przy temacie inflacji możemy się spotkać ze skrótami: CPI oraz PPI

- CPI (ang. Consumer Price Index) jest wskaźnikiem mierzącym zmiany w wysokości ceny płaconej przez konsumentów za reprezentacyjny koszyk dóbr i usług. Z naszego, konsumenckiego punktu widzenia to właśnie ten wskaźnik jest najważniejszy. Dostarcza nam informacji o ile w danym czasie wzrosły ceny danego koszyka dóbr.

- PPI (ang. Producer Price Index) z kolei mierzy zmiany zachodzące w cenach sprzedawanych produktów krajowych producentów. Z perspektywy konsumenta nie ma on aż tak dużego znaczenia, warto jednak wspomnieć, że często uznawany jest on za wskaźnik wyprzedzający dla CPI.


Gospodarka jest siecią naczyń połączonych. Inflacja nie jest zjawiskiem odizolowanym. Powyższy wykres przedstawiający zmiany Consumer Price Index i głównych kategorii cen bardzo dobrze pokazuje nam, z jaką siłą poszczególne elementy kształtują wartość CPI. Nie należy również zapomnieć o tym iż wskaźnik CPI liczony jest w oparciu o zmiany cen w ściśle określonym koszyku dóbr. Dlatego osoby nabywające różne wielkości poszczególnych kategorii dóbr, w różnym stopniu odczują zmiany wartości cen.

Inflacja a kredytobiorcy,

W jaki sposób inflacja wpływa na kredytobiorców? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, należałoby najpierw zainteresować się pewnymi zależnościami. W Polsce Narodowy Bank Polski stoi na straży wartości pieniądza. Aby realizować swoje zadania, NBP prowadzi politykę bezpośredniego celu inflacyjnego na poziomie 2,5% (z przedziałem odchyleń +/- 1%). Oznacza to, że bank centralny podejmuje działania mające na celu utrzymanie długoterminowej inflacji na poziomie 2,5%

W obecnych czasach dużo częściej mamy do czynienia z nadmierną inflacją, raczej niż z jej niskim poziomem. Zarówno nadmierna inflacja, jak i jej zbyt niski poziom uznawany jest za niekorzystny z punktu widzenia gospodarki. Nie należy jednak zapomnieć, że pomimo iż NBP uznaje inflację na poziomie 2,5% oraz w przedziale odchyleń za korzystną sytuację, to nadal ponosimy koszty tejże inflacji (procent składany na przestrzeni lat daje się tutaj we znaki).


W oparciu o WIBOR bardzo często obliczane jest oprocentowanie kredytów. Szczególne znaczenie ma to w przypadku kredytów o długim okresie spłaty, czego najlepszym przykładem są kredyty hipoteczne.

Dlaczego inflacja wpływa na WIBOR, a przez to na oprocentowanie kredytów? WIBOR kształtuje się na poziomie rynkowych przewidywań co do wysokości przyszłych stóp procentowych NBP, powiększonym o premię za ryzyko na rynku międzybankowym. Jedną z głównych przesłanek, którymi kieruje się Bank Centralny przy ustalaniu wysokości stóp procentowych jest właśnie wysokość inflacji. Zależność tą możemy zaobserwować na przedstawionym wykresie.

O ile w przeciągu ostatniego roku możemy zaobserwować rosnący poziom inflacji, stóp procentowych o tyle, gdy spojrzymy na horyzont kilkuletnie stwierdzimy, że ciągle znajdujemy się na niskim, jak na Polskę poziomie. Nie oznacza to oczywiście, że wrócimy do tych, wysokich wartości.

Wielu Polaków, którzy zaciągnęli kredyt hipoteczny obawia się wzrostu stóp procentowych. Ponieważ produkt finansowy, który nabyli ma charakter wieloletni, należy wziąć pod uwagę duże prawdopodobieństwo przejścia przez zarówno okres wysokiej, jak i stosunkowo niskiej inflacji, która ma swoje przełożenie na poziom stóp procentowych i tym samym wysokość płaconych przez tych klientów odsetek.

Pozytywnym efektem inflacji z punktu widzenia kredytobiorcy, jest fakt iż w gruncie rzeczy każdego roku spada realna wartość raty kapitałowej.

Inflacja a inwestorzy

Wiemy już w jaki sposób inflacja wpływa na kredytobiorców. Czas zastanowić się, w jaki sposób inflacja przekłada się na sytuację inwestorów. Często, gdy podejmujemy decyzję dotyczącą inwestycji, czy to w akcje, czy też obligacje, zapominamy o uwzględnieniu spadku wartości pieniądza w czasie inwestycji. Jej wysokość ogranicza nam tzw. realną stopę zwrotu, czyli uwzględniającą inflację.

Jeśli dzisiaj dokonamy inwestycji w wysokości 100 PLN na okres jednego roku z:

- oprocentowaniem w wysokości 5%, oraz inflacją na poziomie 4%, w praktyce będzie to oznaczało, iż w tym okresie zwiększymy swoją siłę nabywczą o 0,96%,

- oprocentowaniem w wysokości 4% oraz inflacją na poziomie 4%, to zachowamy wartość pieniądza w danym okresie,

- oprocentowanie w wysokości 3%, a inflacją na poziomie 5%, to będzie oznaczało, że realnie stracimy1,90% swojej siły nabywczej.

Warto zwrócić uwagę na element, którego nie uwzględniono w powyższych obliczeniach. Mowa o podatku „Belki”, który dodatkowo negatywnie wpływa na możliwość zachowania siły nabywczej.

Powyższe przypadki przedstawiają przypadki gdzie dokonano inwestycji, w przypadku osób, które trzymały pieniądze w przysłowiowej skarpetce, inflacja w okresie kilu lat może mieć znaczący wpływ na wartość tych oszczędności. Następuje wtedy bowiem pełna ekspozycja na zjawisko inflacji.

Warto tutaj również zwrócić uwagę na fakt, iż zjawisko inflacji ma charakter odwrotny do procentu składanego. Jeśli w ciągu 4 lat inwestycja przynosiła nam kolejno: 10%, 8%,6%, 5% stopy zwrotu, a inflacja wynosiła w tym okresie odpowiednio: 4%;4,5%;4%;3,5%, to uzyskamy nominalną stopę zwrotu na poziomie na poziomie 32,22%.


W przypadku gdybyśmy dokonali inwestycji na poziomie 100 PLN, po 4 latach posiadalibyśmy 132,22PLN ale po uwzględnieniu inflacji realnie zyskalibyśmy jedynie 13,03%. Nie uwzględniając jeszcze podatku od zysków kapitałowych, który musimy zapłacić.

Czy inflacja jest czysto teoretycznym pojęciem, który możemy zignorować? Realny wpływ tego zjawisk jest znaczący praktycznie na całe społeczeństwo, od dziecka, które dostaje kieszonkowe, a starcza mu na coraz mniej słodyczy, poprzez kredytobiorców, których wysokość kosztów kredytu zależy również od tego wskaźnika, a skończywszy na inwestorach, którym pieniądze częściowo „ulatniają się”.

Po prostu, inflacja dotyczy każdego z nas.

Centrum kompetencyjne Doradcy24
Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~Fight The NWO
Cały ten złodziejski system finansowy z wbudowaną inflacją, kreacją pieniądza, rosnącym deficytem itd. ma swoje wspólne źródło. Oto co powiedział o nim w 1863 roku Mayer Amschel Rotschild.
"Nieliczni którzy ten system zrozumieją , będą tak bardzo zainteresowani swoimi profitami albo tak mocno od niego uzależnieni , ze z ich
Cały ten złodziejski system finansowy z wbudowaną inflacją, kreacją pieniądza, rosnącym deficytem itd. ma swoje wspólne źródło. Oto co powiedział o nim w 1863 roku Mayer Amschel Rotschild.
"Nieliczni którzy ten system zrozumieją , będą tak bardzo zainteresowani swoimi profitami albo tak mocno od niego uzależnieni , ze z ich szeregów nigdy nie powstanie opozycja. Natomiast olbrzymia masa ludzi, mentalnie niezdolna ażeby go zrozumieć, będzie znosić jego ciężar bez jakiegokolwiek oporu, może nawet nie domyślając się ,ze ten system skierowany jest przeciwko nim."
~ES
Byłoby warto prześledzić także związek wzrostu inflacji i wzrostu indeksów giełdowych w trendzie bazowym tj. kilkudziesięcioletnim.
Okazuje się że gdyby ktoś zainwestował w indeks giełdowy np. angielski czy amerykański kilkadziesiąt lat temu to zarobiłby kilkaset procent.
Ale zarobiłby tylko NOMINALNIE bo 95% tego zarobku
Byłoby warto prześledzić także związek wzrostu inflacji i wzrostu indeksów giełdowych w trendzie bazowym tj. kilkudziesięcioletnim.
Okazuje się że gdyby ktoś zainwestował w indeks giełdowy np. angielski czy amerykański kilkadziesiąt lat temu to zarobiłby kilkaset procent.
Ale zarobiłby tylko NOMINALNIE bo 95% tego zarobku zjadłaby inflacja.... mówiąc krótko stalibyśmy się bogaczami tylko dlatego że mielibyśmy więcej zer na banknotach i ekranach komputerów gdy tymczasem siła nabywcza byłaby taka sama lub niewiele większa........... jeśli nam to się podoba to od razu jedźmy do Zimbabwe tam wszyscy są multi-trylionerami :/

Inflacja to oczywiście skutek tylko i wyłącznie działania zorganizowanej i przestępczej bandy bankierów wspieranej przez bandyckie rządy. To ta globalna mafia masowo drukuje kasę bez pokrycia w realnym produkcie. Proceder ten nazywa się to dla niepoznaki kreacją pieniądza ........ faktycznie i naprawdę jest to kreacja ex nihilo .... z niczego.

To całkowicie podważa sens oszczędzania i inwestowania !
A premiuje jedynie spekulację i złodziejstwo !
I o to właśnie chodzi - bo ci którzy wymyślili i którzy do dziś dzień utrzymują ten system są najpotężniejszymi złodziejami i bandytami na świecie. Oni tworzą prawo, tworzą pieniądz i tworzą prawo.

A my wszyscy jesteśmy ich niewolnikami.
~nikt ważny
Problem jest jednak głębszy - rząd nie musi już niczego drukować.
Wystarczy, że kilkoma przepisami stworzy system "kreacji" pieniądza
w systemie bankowym przez niczego nieświadomych... Kredytobiorców.

:-(

Gdyby banki były tylko "pośrednikami" (coś jak firmy zajmujące się social lending'iem),
Problem jest jednak głębszy - rząd nie musi już niczego drukować.
Wystarczy, że kilkoma przepisami stworzy system "kreacji" pieniądza
w systemie bankowym przez niczego nieświadomych... Kredytobiorców.

:-(

Gdyby banki były tylko "pośrednikami" (coś jak firmy zajmujące się social lending'iem),
nie byłoby problemu, albo miałby znacznie bardziej ograniczoną siłę i pomijalny wpływ.

A nawet jeszcze inaczej - gdyby przestały udawać, że są czymś innym...

Rynek sam wtedy zajął by się inflacją, stopami procentowymi, itd.

Ale...

Nie jest to ani w interesie banków, ani rządów, więc...

:-(
~kowalski
Świetny artykuł

Dla zgłębienia tematu polecam książkę "Henry Hazlitt - Inflacja wróg publiczny nr 1"
tylko 384 strony na temat tego - jak rząd przy pomocy drukowanego papieru powoduje wzrost cen, czyli inflacje.

lub "Murray N. Rothbard - Złoto, banki i ludzie"



Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki