Dwudaniowy obiad w sejmowych restauracjach podrożał. W zeszłym roku kosztował 18 zł, a w tym... 25 zł - donosi Sławomir Mentzen z Konfederacji. Podczas niektórych posiłków "można nakładać, ile się chce, a jedzenie jest dobre".


Poseł Konfederacji porównuje jedzenie, które mogą sobie kupić parlamentarzyści w dwóch miejscach: hotelu sejmowym i sejmowej restauracji.
W tym pierwszym śniadanie jest w formie bufetu i za 20 zł można nakładać, ile dusza pragnie, a warto, bo jak poseł ocenia - jest dobre. - Takie śniadanie w warszawskich hotelach kosztuje od 80 do 100 zł - zaznaczył Sławomir Mentzen.
Kryptowaluty za miliony. Sławomir Mentzen pokazał swój majątek
Sławomir Mentzen został posłem X kadencji. Z tego powodu musiał pokazać swój majątek. Zerkamy w oświadczenie majątkowe lidera Konfederacji.
Obiad z kolei składa się z dwóch dań i kompotu. Taki zestaw kosztuje 25 zł. - Jak na obiad w Warszawie cena jest niezwykle atrakcyjna. Jedzenie jest dobre. Kelnerzy niesamowicie uprzejmi. Nie ma się do czego przyczepić - wylicza na swoim kanale na YouTubie poseł.
Z kolei stołówka bliżej sali plenarnej serwuje obiady w przedziale od 30 do 40 zł. Ekstrawagancji nie ma, ale jedzenie wygląda dość apetycznie. Za ten zestaw Sławomir Mentzen zapłacił 36 zł.
Choć lokal jest, jakkolwiek by się nie oceniało polityków, w dość prestiżowym miejscu, to atmosfera jest jak w "szkolnej stołówce" - opisuje milioner. Okazało się bowiem, że Franciszek Sterczewski z Koalicji Obywatelskiej wszedł przed posła PiS.
- Zobaczył jakiegoś kolegę. Podszedł do niego z wielką tacą. Wepchnął się przed PiS-owca - opisuje Mentzen. - Ten się strasznie zbulwersował. Wielki skandal. Panowie zaczęli krzyczeć na siebie. Myślałem, że zaczną się bić - dodaje.



























































