Co by było, gdyby… wpływu na kondycję polskiej giełdy nie miały notowania spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa? Jak wyliczył zarządzający jednym z funduszy hedgingowych, za ostanie 10 lat główny indeks z GPW mógłby się równać z amerykańskim S&P500.


Od lat wśród inwestorów pokutuje przeświadczenie, że za wieloletni marazm polskich indeksów giełdowych odpowiada między innymi słaba postawa kursów spółek pod kontrolą Skarbu Państwa. Jeśli spojrzeć na stopy zwrotu za ostanie 5 lat w segmencie WIG20, to pierwsze sześć najlepszych to spółki bez udziału państwa w akcjonariacie: Dino (443%), Kęty (227%), Kruk (187%), Asseco (100%), Orange (92%) i LPP (89%).
Dopiero siódme i ósme są PZU (57%) i Pekao (45%), dziesiąty jest KGHM (34%), wzrosty w tym okresie mają jeszcze kursy PKO (18%) i Aliora (18%), a reszta „państwowych” spółek jest na dwucyfrowych minusach, jak Orlen (-13%), PGE (-30%) czy JSW (-31%). A gdyby tak nie uwzględniać w benchmarkach firm kontrolowanych przez polityków? Taki scenariusz sprawdził i wyniki opublikował na swoim blogu Tomasz Trela, zarządzający w funduszu hedgingowym z grupy New Horizons Asset Management.
"Świat polskich inwestorów i całej GPW byłby o wiele piękniejszy, gdyby politycy trzymali ręce z dala od spółek Skarbu Państwa" - komentuje na platformie X Tomasz Trela.
Świat polskich inwestorów i całego #GPW byłby o wiele piękniejszy, gdyby politycy trzymali ręce z dala od spółek skarbu państwa. @Platforma_org, @donaldtusk, @KosiniakKamysz, @RyszardPetru i cała ekipa KO – macie w końcu okazję, żeby coś z tym zrobić https://t.co/C9tKwfFOly pic.twitter.com/S8n7NjoA2A
— Tomasz Trela (@trading_pl) November 6, 2023
„Gdyby w tym czasie z polskiego indeksu wyrzucić wszystkie spółki Skarbu Państwa, to taki zmodyfikowany WIG20 dałby po pięciu latach zarobić średnio 77%, czym pokonałby nawet amerykański S&P 500, który osiągnął 58% zysku w porównywalnym okresie” - wylicza Trela.

Jeszcze okazalej wygląda sprawdzenie stopy zwrotu za 10 ostatnich lat. Wtedy polski indeks giełdowy pozbawiony spółek SP wzrósłby o… 140% i zrównałby się z wynikami S&P 500 z tego okresu.
To tylko statystyczna ciekawostka, która pokazuje w gruncie rzeczy, jak indkes okrojony w większości z najgorszych pod względem stóp zwrotu akcji zachowałby się przy pozostawieniu tylko tych najlepszych. Lepszy ogląd może dać szersze spojrzenie i o takie także pokusił Tomasz Trela.
Sprawdziliśmy TOP50 z pełnego indeksu WIG, żeby była trochę większa reprezentacja niż tylko pierwsza dziesiątka. Cały indeks w ostatnich pięciu latach wzrósł o 28%, ale – gdyby pozbawić go spółek skarbu państwa i zostawić największy TOP50 – zysk wyniósłby... 143% pic.twitter.com/dmuPnzqZrZ
— Tomasz Trela (@trading_pl) November 6, 2023
W wyliczeniu dla 50 największych firm z WIG140, bez spółek Skarbu Państwa, stopa zwrotu takiego indeksu wyniosłaby za ostanie 5 lat 143%. Indeks S&P500, w tym przypadku w wersji TR, czyli total return (bo WIG140 jest także benchmarkiem typu dochodowego), zyskał w tym okresie 73%.
A jak miały się wspomniane polskie indeksy naprawdę, tzn. z dominującą rolą narodowych czempionów? WIG20 z ostatnich 5 latach jest niecałe 2% pod kreską, a licząc za ostatnie 10 lat jest niżej o blisko 14%. WIG140 zyskał przez ostatnie 5 lat blisko 28%, a najlepiej ze wszystkich zachował się szeroki WIG, który przez 5 lat zyskał prawie 36%.
Michał Kubicki






























































