Dzięki rządowemu pakietowi obniżek cen paliw CPN (Ceny Paliw Niżej) kierowcy zaoszczędzą ok. 60 zł przy tankowaniu 50-litrowego baku - ocenił we wtorek premier Donald Tusk. Podkreślił, że działania mają charakter nadzwyczajny i wynikają z globalnego kryzysu wywołanego wojną.


Premier powiedział przed posiedzeniem rządu, że interwencja państwa w mechanizmy cenowe ma charakter nadzwyczajny i jest odpowiedzią na globalny kryzys wywołany m.in. wojną na Bliskim Wschodzie.
Jak wskazał, w warunkach konfliktu i dużej zmienności na rynkach surowców, konieczne jest zastosowanie niestandardowych narzędzi w celu ochrony konsumentów przed nadmiernymi wzrostami cen paliw.
- Nasz mechanizm CPN nie ma wpływu na to, ile paliwa kosztują na giełdach światowych. Jak państwo zauważyliście, wojna a także pewien typ ekspresji politycznej polityków zaangażowanych w tę wojnę, szczególnie prezydenta Stanów Zjednoczonych powodują, że te wahania są dość dynamiczne - powiedział szef rządu.
Od wtorku obowiązują ceny maksymalne paliw, które zostały ustalone obwieszczeniem Ministra Energii opublikowanym w poniedziałek w Monitorze Polskim. Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł a oleju napędowego - 7,60 zł. Od wtorku obowiązuje też obniżony do 8 proc. VAT na paliwa.
Tusk podkreślił, że wprowadzony mechanizm cen maksymalnych został skonstruowany tak, aby z jednej strony ograniczać nadmierne zyski pośredników i firm paliwowych, a z drugiej – zapewniać stabilność rynku i bezpieczeństwo dostaw. Zaznaczył, że ceny maksymalne będą ogłaszane codziennie i uwzględnią sytuację na rynkach globalnych.
Jak dodał, równorzędnym celem rządu – obok utrzymania możliwie niskich cen – jest zapewnienie płynności dostaw i uniknięcie zaburzeń na rynku paliw. W jego ocenie przyjęte rozwiązania pozwalają osiągnąć najniższe możliwe ceny bez ryzyka niedoborów.

Premier: Na razie nie mamy do czynienia z nadmierną turystyką paliwową
Premier Donald Tusk poinformował, że na razie nie widać nadmiernej turystyki paliwowej z sąsiednich krajów. Zapewnił, że rząd i odpowiednie instytucje państwowe będą monitorować sytuację, tak, aby nie było zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego i paliwowego Polski.
Od wtorku obowiązują maksymalne ceny paliw (w ramach rządowego pakietu CPN „Ceny Paliwa Niżej”), które są dzień wcześniej obwieszczane w Monitorze Polskim.
Przed rozpoczęciem wtorkowego posiedzenia rządu premier poinformował, że zlecił swoim ministrom monitorowanie tzw. turystyki paliwowej, a więc sytuacji, gdy kierowcy z sąsiednich państw przyjeżdżają tankować do kraju, gdzie ceny paliwa są niższe.
Szef rządu przypomniał, że Słowacja wprowadziła m.in. wyższe ceny paliwa dla kierowców zagranicznych i limity w tankowaniu, co – jak ocenił – jest dość trudnym technicznie i ryzykownym rozwiązaniem.
Zapewnił, że rząd obserwuje sytuację po wprowadzeniu pakietu CPN. - Na razie nie mamy do czynienia z jakąś masową turystyką (paliwową - PAP), przede wszystkim z kierunku zachodniego, czyli wyjazdami do Polski po tańsze paliwo, ale nie ulega wątpliwości, że pojawią się chętni, szczególnie zza zachodniej granicy, aby to tańsze paliwo w Polsce kupować - przyznał Tusk.
Dodał, że jest to jednocześnie „najlepsza z możliwych recenzja” działania rządu.
- Rzeczywiście u nas paliwo jest tak tanie, jak to tylko możliwe, bardzo wyraźnie tańsze niż np. w Niemczech. Ale to oznacza też pełną koncentrację i czujność wszystkich instytucji państwa, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo energetyczne i paliwowe, tak, żeby tutaj nie popełnić żadnego błędu -podkreślił premier.
CPN – czy zabraknie paliw? Niebezpieczny element rządowej interwencji
Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę pisał o CPN-ach. Dla tych, którzy je pamiętają, były one synonimem braków paliwa i racjonowania benzyny po odstaniu w długiej kolejce. Nie mieściło się w głowie, że ktoś nam znów może zafundować taki scenariusz. A jednak - pisze główny analityk Bankier.pl Krzysztof Kolany.
pif/ mrr/




























































