W październiku indeks IFO spadł po raz szósty z rzędu i potwierdził, że Niemcy borykają się z coraz głębszym spowolnieniem gospodarczym. Jeśli kolejne odczyty będą równie słabe, to ryzyko recesji w RFN trzeba będzie uwzględnić w prognozach dla Polski.


Indeks Ifo, obrazujący nastroje wśród przedsiębiorców niemieckich, wyniósł w październiku 103,2 pkt. wobec 104,7 pkt. w poprzednim miesiącu. To najniższy odczyt od grudnia 2012 r. Analitycy spodziewali się wyniku na poziomie 104,3 pkt. W ten sposób indeks IFO po raz piąty z rzędu okazał się niższy od oczekiwań rynku.

W październiku obniżyła się ocena bieżącej koniunktury gospodarczej jak i oczekiwań na kolejne 6 miesięcy. Subindeks oczekiwań maleje od początku roku i osiągnął najniższy poziom od grudnia 2012 roku. W ten sposób po raz drugi z rzędu IFO znalazł się na terytorium spowolnienia gospodarczego. Jeszcze dwa lub trzy podobne odczyty i po raz pierwszy od 5 lat indeks ten wskaże na recesję.
Jeśli ostrzeżenia płynące ze strony indeksów IFO i ZEW zostaną potwierdzone przez „twarde” dane statystyczne, trzeba będzie zrewidować w dół przyszłoroczne prognozy dla polskiej gospodarki. Przy recesji w Niemczech maleje szansa utrzymania dynamiki PKB Polski powyżej 3%.

Spadający indeks IFO to także zła wiadomość dla giełdowych inwestorów. W przeszłości odczyty IFO dość wykazywały wysoką korelację z DAX-em, co w obecnej sytuacji przemawiałoby za wznowieniem spadków na frankfurckiej giełdzie.
Krzysztof Kolany


























































