- Sprzedajemy tylko sprzęt sieciowy ogólnego przeznaczenia - tak Huawei odpowiadał na pytania dotyczące jego kolaboracji z Pekinem. "The Washington Post" wskazuje, że mógł pomagać przy systemach elektronicznych dla więzień i systemach nadzorujących społeczeństwo, które służą do prześladowań mniejszości etnicznych. Firma odcina się od zarzutów.


"The Washington Post" dotarł do ponad 100 prezentacji w PowerPoincie (ponad 3000 slajdów) oznaczonych jako poufne, które wskazują, że Huawei mógł pomagać w śledzeniu chińskiego społeczeństwa na szerszą skalę, niż sugerował. Nie byłoby w tym chichotu technologii, gdyby nie fakt, że sam chiński gigant umieścił te materiały marketingowe u siebie na stronie internetowej. Teraz są już niedostępne.
Przeczytaj także
Gazeta nie była w stanie ustalić ani dla kogo te prezentacje powstały, ani komu zostały pokazane. Daty ich powstania to rok 2014, a ostatnie modyfikacje nanoszono w 2019 i 2020. Jednak odniesienia do określonych przykładów czy funkcji mogą wskazywać, że zostały pokazane policji lub innym agencjom rządowym.
Oświadczenie Huawei
Dokumenty wymienione w artykule The Washington Post zostały opracowane przez zewnętrznych partnerów na gotowych szablonach prezentacji Huawei, a następnie wgrane przez nich na platformę Huawei Cloud Marketplace. Tak jak inne popularne platformy tego typu, Huawei Cloud Marketplace służy do wymiany informacji, a treści budzące wątpliwości są przez Huawei regularnie analizowane i usuwane, w reakcji na otrzymywane opinie.
Dostarczamy platformę dla usług w chmurze, działając zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi standardami branżowymi. Huawei nie opracowuje ani nie sprzedaje systemów, które miałyby służyć namierzaniu jakichkolwiek grup społecznych. Huawei, tak jak wymaga tego od siebie, wymaga też od wszystkich swoich partnerów przestrzegania obowiązujących przepisów prawa, regulacji i zasad etyki biznesowej. Ochrona prywatności jest naszym najwyższym priorytetem i wymagamy, aby cały nasz biznes był zgodny z przepisami i regulacjami obowiązującymi w krajach, w których prowadzimy działalność
Co dokładnie przedstawia na nich Huawei? "The Washington Post" pokazuje, jak jego technologie mogą pomóc władzom:
- identyfikować głosowo osoby we współpracy z iFlytek, chińską firmą zajmującą się sztuczną inteligencją. Rozpoznanie osoby ma nastąpić poprzez porównanie dźwięku ich głosu z dużą bazą danych zarejestrowanych "odcisków głosu" (które nota bene też musiałyby być zebrane). Przypomnijmy, że iFlytek był jedną z 28 firm ukaranych sankcjami przez Departament Handlu za łamanie praw człowieka wobec Ujgurów, muzułmańskiej mniejszości w Chinach po doniesieniach jak niektórzy z tej społeczności byli zmuszani do nagrywania swoich wypowiedzi;
- monitorować zainteresowania polityczne. W skład tej funkcji wchodzi kilka programów, m.in. monitorowania pozycji danej osoby poprzez lokalizację telefonu i śledzenie za pomocą ulicznych kamer. Prezentacja mówi m.in. że system "One Person, one File" jest używany przez departament bezpieczeństwa publicznego najbardziej zaludnionej prowincji Chin - Guangdong. Miał być też używany w rejonie Xinjiang. To właśnie tam prowadzona była kampania przeciwko Ujgurom i choć w prezentacji nie ma o tej mniejszości etnicznej, to stwierdzono, że udało się dzięki niej wychwycić "wielu podejrzanych o przestępstwa" od 2017 roku (co pokrywa się czasowo z łamaniem tam praw człowieka).
- zarządzać reedukacją ideologiczną i harmonogramami pracy więźniów. Jedna z prezentacji udostępnionych przez amerykańską gazetę wskazuje, że Huawei mógł pomagać opracować pewne ich techniczne podstawy. Produkt Huawei and Hewei Smart Prison Unified Platform to kompleksowy system nadzoru więziennego opracowany z Shanghai Hewei Technology. Oprócz zarządzaniem kamerami wideo i inteligentnymi bramami, produkt zawiera oprogramowanie do zarządzania harmonogramami zatrzymanych tj. zajęcia ideologicznej reedukacji czy zmiany pracy, w tym śledzenie planów produkcyjnych, dochodów z pracy więźniów (nie wiadomo, czy przedstawione zrzuty zawierały prawdziwe dane z więzień). Na dodatek w prezentacji zawarto informację, że ta technologia została wprowadzone w więzieniach w Mongolii Wewnętrznej i prowinicji Shanxi;
- pomóc sprzedawcom w śledzeniu kupujących za pomocą rozpoznawania twarzy lub śledzeniu pracowników. Rozwiązanie pomaga mapować ruchy pracowników i wysyłać alerty, jeśli wydają się "spać", a nie pracować przy biurku lub grają na telefonie. Kamery można skierować nie tylko na pracowników, ale także klientów, analizując ich dane tj. płeć, odzież, zawód i zliczając ile razy dana osoba wraca do sklepu.
Przeczytaj także
W swoim oświadczeniu przesłanym "The Washington Post" koncern poinformował, że "nie ma wiedzy na temat wspomnianych projektów". Jak klienci wykorzystują jego technologie, to już nie jest "jego sprawa". Ma jedynie nadzieję, że jego partnerzy przestrzegają obowiązujących przepisów prawa i etyki zawodowej. "Ochrona prywatności jest naszym najwyższym priorytetem" - zapewnia.

Od dawna padają z różnych stron sugestie, że spółka może być bliższa chińskiemu rządowi, niż sama przyznaje (np. USA uznało koncern za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego). Stąd też wiele krajów zablokowało jej dostęp do budowy sieci telekomunikacyjnych 5G (m.in. w Szwecji i Wielkiej Brytanii) właśnie z obawy, że posłużą one do zbierania danych wywiadowczych. Huawei zaprzecza.
Nowe prawo - wyłączamy funkcje
Koncerny technologiczne zobowiązały się, że nie będą nadużywać rozpoznawania twarzy i innych narzędzi nadzoru.
Zwiększenie ochrony danych osobowych niejako wymusiło następujące kroki:
- Facebook: wyłączył system rozpoznawania twarzy i usunął szablony twarzy ponad miliarda ludzi, które wcześniej zebrali.
- Microsoft IBM i Amazon: nie będą sprzedawać oprogramowania służącego do rozpoznawania twarzy policji, dopóki nie pojawią się odpowiednie przepisy.
- Zoom: usunął funkcję śledzenia uwagi uczestników spotkania.
aw




























































