Nie powinniśmy gubić się w procentach dotyczących wydatków na obronność. Ważne są zdolności, których potrzebujemy w przyszłości, aby Europa była autonomiczna pod względem swojej obrony - ocenił w rozmowie z PAP europoseł, były ambasador Hiszpanii przy NATO Nicolas Pascual de la Parte.


Hiszpański dyplomata, specjalista w zakresie bezpieczeństwa i obronności, jest europarlamentarzystą Europejskiej Partii Ludowej.
Pytany o dyskusję w ramach NATO o to, jaki procent PKB państwa powinny przeznaczać na obronność, odpowiedział, że „nie powinniśmy gubić się w procentach”.
„Najpierw musimy wiedzieć, czego potrzebujemy, aby się bronić, a później ile pieniędzy potrzebujemy na to, a nie odwrotnie. Najpierw zdolności” - podkreślił.
Jego zdaniem, gdy sojusznicy już zidentyfikują, czego potrzebują, łatwiej będzie dojść do porozumienia co do liczb.

Zapytany, z jakim przekazem Europa ma zatem wyjść do nowej administracji USA, która oczekuje, że kraje NATO będą wydawać 5 proc. PKB na obronność? „Liczby mogą być mylące. Musimy powiedzieć Donaldowi Trumpowi, że zobowiązujemy się - my, Europejczycy, że będziemy po prostu wydać więcej (na obronność - PAP)” - odpowiedział Hiszpan. Dodał, że ważne, aby wydawać „mądrzej” i „razem”, bo dzięki temu „być może nie będziemy potrzebować tak dużo pieniędzy”. Europoseł uważa też, że Europejczycy muszą efektywniej wykorzystywać te pieniądze, które wydają już teraz.
Gdzie znaleźć na poziomie europejskim pieniądze, aby wydać więcej na obronę? „Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, jest zasilenie Europejskiego Funduszu Obronnego. (...) Musimy zmobilizować więcej finansowania” - zaznaczył de la Parte.
W jego opinii europejskie państwa powinny angażować się też we wspólne projekty obronne, aby stworzyć pozytywne zachęty dla sektora prywatnego. „Chodzi o to, aby zaprosić i przekonać wszystkie państwa członkowskie, że jest tam (w dziedzinie obronności - PAP) zysk” - wyjaśnił. Według rozmówcy PAP, te wspólne projekty można realizować w takich obszarach, jak drony, wywiad czy przestrzeń kosmiczna.
Dyplomata ocenił, że należy też podwoić albo nawet potroić budżet Europejskiego Banku Inwestycyjnego. „Jeśli Europejski Bank Inwestycyjny znajdzie sposób na zainwestowanie większej ilości pieniędzy, (...) będzie to miało bezpośredni wpływ na bankowość prywatną. Do tej pory bankowość prywatna nie inwestowała w obronę i bezpieczeństwo z wielu powodów np. prestiżowych, ponieważ międzynarodowe agencje ratingowe obniżały ratingi, bo inwestycje w obronę były uważane za inwestycje wysokiego ryzyka. Z wielu powodów bankowość prywatna nie zainwestowała ani jednego euro w obronę. To musi się zmienić” - powiedział.
Europejski Bank Inwestycyjny - jego zdaniem - musi przekonać bankowość prywatną, że inwestowanie w bezpieczeństwo jest dobrem publicznym, a bez bezpieczeństwa nie ma dobrobytu.
Podkreślił, że wspólna europejska emisja długu też może być rozwiązaniem. „Inną możliwością jest rozważenie inwestycji w obronę poza zasadami fiskalnymi, poza Paktem stabilności i wzrostu (...) Jednak myślę, że łatwiej byłoby wyemitować obligacje obronne” - ocenił.
Hiszpan powiedział, że cokolwiek zostanie ustalone na szczeblu europejskim w kwestii finansowania bezpieczeństwa i obrony, będzie uzupełnieniem wysiłków krajowych, a nie ich substytutem.
„Każdy kraj w NATO i w Unii Europejskiej musi podejmować własne decyzje, ponieważ bezpieczeństwo jest kompetencją narodową. NATO i Unia Europejska uzupełniają wysiłki narodowe, ale nie są substytutem. Wszystkie drogi, o których wspomniałem wcześniej, aby mieć instrumenty obrony zbiorowej na szczeblu europejskim, muszą być traktowane jako dodatek do wysiłków narodowych” - podsumował.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ szm/ amac/




























































