REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Historyczna klęska partii Keira Starmera. Bastion laburzystów padł po niemal 100 latach

2026-02-27 15:00
publikacja
2026-02-27 15:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Premier Wielkiej Brytanii Keir Stamer przyznał w piątek, że porażka jego Partii Pracy w czwartkowych wyborach uzupełniających do Izby Gmin jest bardzo rozczarowująca. W bezpiecznym dotychczas dla laburzystów okręgu Gorton i Denton w Anglii ich kandydatka zajęła dopiero trzecie miejsce.

Historyczna klęska partii Keira Starmera. Bastion laburzystów padł po niemal 100 latach
Historyczna klęska partii Keira Starmera. Bastion laburzystów padł po niemal 100 latach
fot. Toby Melville / /  Reuters / Forum

Wybory w leżącym koło Manchesteru okręgu Gorton i Denton wygrała 34-letnia kandydatka Partii Zielonych Hannah Spencer - na co dzień pracująca jako hydrauliczka - którą poparło 40,7 proc. głosujących. Drugie miejsce zajął reprezentujący prawicowo-populistyczną partię Reform UK znany publicysta Matt Goodwin (28,7 proc.), a trzecie - laburzystka Angeliki Stogia (25,4 proc.).

Dla Partii Pracy to wynik nawet gorszy, niż sugerowały sondaże, zapowiadające wyrównaną walkę między laburzystami, Refom UK i Zielonymi, a trzeba pamiętać, że w ostatnich wyborach do Izby Gmin w lipcu 2024 r. w Gorton i Denton kandydat Partii Pracy wygrał z łatwością, zdobywając 50,8 proc. Okręg został utworzony dopiero przed tamtymi wyborami, ale w istniejącym poprzednio okręgu Gorton laburzyści wygrali wszystkie wybory od 1935 r.

- To jest bardzo rozczarowujący wynik. Rządzący dość często osiągają takie wyniki w połowie kadencji, ale rozumiem, że wyborcy są sfrustrowani i niecierpliwie czekają na zmiany. Zacząłem zajmować się polityką, aby walczyć o zmiany dla tych, którzy ich potrzebują, dość późno. (...) Będę walczył o tych ludzi, dopóki mi starczy tchu - powiedział Starmer.

Wezwał do „walki ze skrajnościami w polityce po prawej i lewej stronie, z partiami, które chcą rozerwać nasz kraj”. - Partia Pracy jako jedyna może zjednoczyć nasz kraj - przekonywał.

Po ogłoszeniu wyników wyborów uzupełniających w szeregach laburzystów znów zaczęły pojawiać się wątpliwości, czy aby na pewno Starmer jest właściwą osobą na stanowisku lidera. „Ten wynik musi być sygnałem alarmowym. Czas naprawdę zacząć słuchać – i zastanowić się. Wyborcy chcą zmian, które obiecaliśmy i na które głosowali” - napisała na platformie X Angela Rayner, która do niedawna była zastępczynią premiera i jest wymieniana jako jedna z głównych kandydatek do jego zastąpienia.

Wakacje na giełdzie

Utrata mandatu w Gorton i Denton nic nie zmienia w układzie sił w Izbie Gmin, bo tam laburzyści po wygranych wyborach w lipcu 2024 r. nadal mają bardzo bezpieczną większość. Przy obecnych trendach sondażowych niewiele wskazuje jednak, by w następnych wyborach, które najpewniej odbędą się w 2029 r., mogli utrzymać władzę. Obecnie nie tylko ustępują Reform UK, ale w niektórych sondażach są nawet na czwartym miejscu - także za Partią Konserwatywną i Zielonymi.

Pozycja Starmera mocno zachwiała się na początku lutego, gdy wyszły na jaw nowe fakty na temat znajomości nominowanego przez niego na ambasadora w USA Petera Mandelsona z Jeffreyem Epsteinem, nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym. Pojawiały się wówczas nawet spekulacje o rezygnacji Starmera, ale ostatecznie członkowie jego rządu zapewnili o swoim poparciu i premier zyskał trochę czasu.

Ten czas znowu się kurczy, bo za niewiele ponad dwa miesiące odbędą się wybory lokalne w części jednostek samorządu terytorialnego w Anglii, a także wybory do parlamentów w Szkocji i Walii, a sondaże wskazują, że laburzyści również tam poniosą poważne straty.(PAP)

bjn/ akl/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
endes
Jak nie oddacie Brytyjczykom ich własnego kraju i wolności osobistych to znikniecie jak siur w pisuarze!

Powiązane: Wielka Brytania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki