

Grecja pogrąża się w chaosie z powodu tysięcy migrantów, którzy nie mogą wydostać się z kraju. Zamknięta pozostaje granica z Macedonią. Greckie władze zabroniły tymczasowo transportu uchodźów z wysp do Pireusu.
Na drogach Grecji, od Aten do granicy z Macedonią, są tysiące migrantów. Część z nich na pieszo próbuje przedostać się w okolice przejścia granicznego w Idomeni, gdzie nie docierają autobusy, bowiem sytuacja jest tam napięta. Wczoraj przez granicę grecko-macedońską przeszło zaledwie 150 osób, dziś - jak do tej pory - pozostaje ona zamknięta, tymczasem wokół koczuje prawie pięć tysięcy osób. Zapełniły się już prawie wszystkie dostępne ośrodki dla uchodźców. Grecki minister obrony zdecydował, że z powodu wyjątkowej sytuacji zostanie utworzonych dodatkowych pięć obozów w całym kraju.
Migranci, którzy przybywają na greckie wyspy nie będą mogli ich opuścić. Przyjmowani będą na promy, ale te pozostaną w lokalnych portach co najmniej do niedzieli. Grecki minister migracji Janis Muzalas oświadczył, że kraj musi się przygotować na trudne chwile. Dodał jednak, że sobie z tym poradzi.
Do greckich wysp dociera nawet trzy tysiące migrantów dziennie. Dziś zaczyna się operacja NATO na Morzu Egejskim w celu ograniczenia działalności przemytników i powstrzymania nielegalnej migracji między Turcja a Grecją.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Kukiel-Vraila, Ateny/mg/dyd


























































