Piątkowa sesja w USA zakończyła się na minusie, pomimo pozytywnych wieści z gospodarki i polityki - w styczniu dość nieoczekiwanie poprawiły się nastroje konsumentów, a administracja Busha przedstawiła zarys planu obniżek podatków. W reakcji na zachowanie amerykańskich inwestorów azjatyckie giełdy zanotowały dziś w nocy silne spadki - tokijski Nikkei225 zakończył sesję wynikiem -3,9%, singapurski Straits Times spadł o 5,6%, zaś giełda w Hong Kongu straciła dziś 5,5%.
Niewiele lepiej jest też w Europie - o godzinie 10:20 niemiecki DAX spada o 3,08%, osiągając poziom 7.088,66 pkt. Paryski CAC40 traci 3,01%, schodząc do poziomu 4.939,00 pkt. Londyński FTSE100 zniżkuje o 2,38%, notując wynik 5.761,50 pkt.
Analitycy sądzą, że do spadków w Europie przyczynić mogła się też wypowiedź Nouta Wellinka - członka rady EBC, który prognozuje tegoroczną dynamikę PKB Eurolandu na poziomie poniżej 2%.
W poniedziałek największe straty notują banki - kurs brytyjskiego Barclays zniżkuje o 2,7%, Lloyds TSB traci na wartości 1,9%, akcje holenderskiego ING są przeceniane o 2,7%, a walory grupy ubezpieczeniowej Aegon tanieją o 2%.
W przypadku instytucji finansowych ważną rolę odgrywają kolejne doniesienia z frontu zmagań z kryzysem w segmencie subprime. W piątek agencja Fitch Ratings obniżyła rating dla Ambac Financial Group - firmy ubezpieczającej obligacje hipoteczne i korporacyjne. Z kolei analitycy francuskiego banku BNP Paribas napisali w swoim raporcie, że Bank of China (czyli taki chiński odpowiednik PKO BP) mógł stracić w segmencie subprime nawet 4,8 mld dolarów.
W Londynie spadają też kursy firm surowcowych. Przyczyną jest niezłożenie przez BHP Billiton nowej oferty przejęcia konkurencyjnego Rio Tinto Group. Od kilku dni rynek aż huczał od plotek o gigantycznym wrogim przejęciu w branży górniczej. W efekcie kurs Rio Tinto spada o 4,3%.
K.K.
































































