W środę opisywaliśmy historię Getin Holdingu, który z powodu gwałtownego spadku ceny akcji zagrożony jest wpisem na listę alertów. Dziś granicę 50 groszy pokonał także Getin Noble Bank.


47 groszy, tyle trzeba obecnie zapłacić za jedną akcję Getin Noble Banku. To spadek aż o 11,3 proc. względem wczorajszego zamknięcia. Od początku roku spółka straciła już zaś aż 70 proc. Inwestorzy wyceniają w ten sposób obawy m.in. o strukturę bilansu banku i możliwą konieczność jego dokapitalizowania. Jednocześnie gwałtownie tanieją także inne spółki kontrolowane przez Leszka Czarneckiego, co stawia kolejne znaki zapytania dotyczące pozycji finansowej samego milionera. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule "Czarne chmury na imperium Leszka Czarneckiego".
Najnowszym problemem w grupie jest mocne zaangażowanie Idea Banku w sprzedaż obligacji GetBacku. Tutaj właśnie należy szukać źródeł mocnego tąpnięcia na akcjach nie tylko Idei, ale także Getinów, które miało miejsce w połowie sierpnia. Już wówczas Getin Noble Bank był spółką groszową, to jednak spadki z ostatnich sześciu sesji sprawiły, że spółka znalazła się poniżej 50 groszy.
Getiny w drodze na listę alertów
O poziomie 50 groszy piszemy nieprzypadkowo, na GPW stanowi on bowiem bardzo ważną granicę. W uchwale giełdy dotyczącej listy alertów zapisane jest, że na listę trafiają spółki, dla których średni kurs liczony na potrzeby okresowej weryfikacji spadnie poniżej właśnie 50 groszy. Konsekwencje wpisania na listę alertów są nie tylko wizerunkowe. Taka spółka jest specjalnie oznaczana na GPW, wykluczana z indeksów oraz przede wszystkim z systemu notowań ciągłych. Trafia do notowań jednolitych i notowana jest na dwóch fixingach.
Jako średnią rozumie się tutaj średnią arytmetyczną kursów zamknięcia z ostatnich trzech miesięcy kalendarzowych (z uwzględnieniem miesiąca, w którym dokonywana jest weryfikacja, z wyłączeniem ostatnich trzech dni sesyjnych tego miesiąca). Najbliższa weryfikacja nastąpi 26 września. Teoretycznie więc sam spadek kursu poniżej 50 groszy nie skutkuje wpisem na listę. Getin zresztą ma taki zapas z lipca i sierpnia, że póki co jego średnia weryfikacyjna wynosi 89 groszy, więc najprawdopodobniej we wrześniu wpisanie go na listę alertów nie nastąpi. Jeżeli jednak kurs dalej będzie się utrzymywał poniżej 50 groszy, to problem powróci w grudniu. Wówczas do średniej nie będzie liczony kursowy "zapas" Getin Noble z lipca i sierpnia.
Wzrost powyżej 50 groszy może nastąpić nie tylko naturalnie, ale także poprzez scalenie akcji. Tutaj warto przypomnieć historię samego Getin Noble, który już raz miał problem z listą alertów. W III kwartale 2016 roku średni kurs spółki wyniósł 46,7 groszy, co nakazywałoby zakwalifikowanie jej do niechlubnego grona alertów. Spółka trafiła tam, ale tylko na chwilę i bez większych konsekwencji, wcześniej bowiem przegłosowała wspomniane scalenie akcji, które przeprowadzono tydzień po publikacji listy: 4 października 2016 roku. Papiery Getinu połączone zostały w stosunku 3:1. Każde trzy akcje warte na rynku 46 groszy zamieniły się w jedną akcję wycenianą na 1,38 zł. Tym samym Getin Noble Bank w oczach GPW spełnił warunek pozwalający na wstrzymanie wobec niego kar związanych z listą alertów. Teraz może się okazać, że Getin Noble Bank być może będzie zmuszony dokonać ponownego manewru.
Już we wrześniu na listę alertów trafić może zaś Getin Holding, czyli spółka przez którą Leszek Czarnecki posiada udziały w wielu swoich biznesach w branży finansowej. Akcje spółki kosztują obecnie tylko 20 groszy, a jej średnia weryfikacyjna to 47,9 groszy. Bez scalenia ucieczka przed listą alertów wydaje się bardzo trudna, póki co o scaleniu w Getinie jednak cicho. A przecież do weryfikacji zostało tylko 19 dni.
Adam Torchała




























































