Czarne chmury nad imperium Leszka Czarneckiego

Leszek Czarnecki przez wiele lat plasował się w czołówce najbogatszych Polaków, jednak ostatnio blask jego "imperium" coraz bardziej blednie. Jedna z najgorętszych historii na polskim rynku przynosi właśnie kolejną chwilę wielkiego napięcia.

(fot. Piotr Małecki / FORUM)

Gdyby polscy filmowcy przestali masowo kręcić seriale o detektywach czy policjantach i skierowali swoją uwagę na świat biznesu, ich wybór powinien paść na produkcję opowiadającą o życiu Leszka Czarneckiego. Historia jednego z najbogatszych Polaków III RP nadaje się na przeniesienie na ekran wyjątkowo dobrze.

Któż nie chciałby zobaczyć losów studenta Politechniki Wrocławskiej, który odkrywa, jak zarobić spore pieniądze na zamiłowaniu do nurkowania. Następnie, już w epoce transformacji (gdy nad Wisłą i Odrą leasing bywa mylony z rieslingiem), nasz bohater tworzy Europejski Fundusz Leasingowy, zaś na przełomie wieków głośno myśli o locie w kosmos, bije rekordy świata w schodzeniu pod wodę i oczywiście przebojem wdziera się do czołówki najbogatszych Polaków...

Pewną wymówką dla serialowych producentów może być to, że historia, którą powinien przedstawić serial „Imperium Czarneckiego”, wciąż nie znalazła swojego choćby tymczasowego finału. Mało tego, jesteśmy najprawdopodobniej w jej kulminacyjnym momencie, czego barwną ilustracją są ostatnie giełdowe załamania cen akcji spółek wrocławskiego biznesmena.

Narodziny imperium

Leszek Czarnecki nie ma obecnie najlepszej prasy na giełdzie, ale przecież nie zawsze tak było. Owszem, inwestorzy którzy w maju 2000 r. kupili wchodzące na GPW akcje Europejskiego Funduszu Leasingowego (po 145 zł, papiery notowano też w Londynie), w nowe millennium wchodzili z nietęgimi minami (w styczniu 2001 r. byli 25 proc. na minusie). Jednak już kilka miesięcy później Czarnecki przywiózł im worek złota w postaci oferty wykupu akcji EFL (po 230 zł) przez francuski Credit Agricole.

(GPW)

Wielu inwestorów musiało wówczas pomyśleć, że opiniotwórczy „Wall Street Journal” nie pomylił się, zaliczając 3 lata wcześniej Czarneckiego do grona dziesięciu najlepszych menadżerów Europy Środkowej. Wprawdzie wrocławski biznesmen objął posadę prezesa w polskim oddziale Credit Agricole, ale wszyscy którzy go znali, wiedzieli, że będzie ciągnąć wilka do lasu i prędzej czy później Czarnecki wróci do tworzenia własnego biznesu. Wrócił i po wcześniejszym zagospodarowaniu leasingowego poletka, zamierzał wypłynąć na szerokie wody bankowości. Jego wehikułem miała stać się spółka Getin Service Provider, która zajmowała się usługami informatycznymi dla małych i średnich firm, a następnie dała początek spółce Getin Holding.

Jak na twórcę imperium przystało, Czarnecki dokonywał licznych podbojów. Począwszy od 2004 r. jego „łupem” padły Górnośląski Bank Gospodarczy, Bank Przemysłowy w Łodzi i Wschodni Bank Cukrownictwa. Kolejnymi prowincjami królestwa Czarneckiego stały się Open Finance i  Noble Funds TFI (marka wykorzystana została do przemianowania Domu Maklerskiego Polonia na Noble Securities), inkorporowany zostaje ubezpieczyciel TU Europa. Nieudana przygoda z oferowaną przez Rosjan turystyką kosmiczną nie zniechęciła Czarneckiego od spoglądania na Wschód – jedną ze składowych części powstającego imperium jest zarejestrowana w obwodzie kaliningradzkim spółka Carcade. W kolejnych latach wschodnią flankę wzmocnią udziały w podmiotach z Ukrainy, Białorusi i Rosji.

Imperium rosło w siłę, a wraz z nim umacniał się wizerunek Czarneckiego jako wybitnej postaci polskiego rynku kapitałowego i bankowego.

- Kim jest Warren Buffett polskiej giełdy? O odpowiedź może być trudno. Dużo łatwiej o ujęcie w kilku słowach przepisu na sukces. Wystarczy mieć dobry pomysł na perspektywiczny biznes, zatrudnić kilku specjalistów i pilnować interesu. Z czasem, jak trafi się okazja, sprzedać rozwiniętą spółkę za grube miliony inwestorowi branżowemu. Najlepiej z zagranicy – pisał w 2007 r. „Puls Biznesu”.

Właśnie pod koniec 2007 r. media żyły doniesieniami o negocjowanej przez Czarneckiego sprzedaży swojego imperium. Grupę wrocławskiego miliardera nabyć podobno chciała hiszpańska La Caixa. Powtórki ze sprzedaży EFL jednak nie było. – Zostaję w Getinie i chcę przejmować – dumnie ogłaszał Czarnecki. A potem przyszedł kryzys: dynamiczny wzrost ustąpił miejsca nieprzespanym nocom i trudnym decyzjom, o których Czarnecki szeroko pisze w swoich książkach.

Giełdowe nurkowanie z Czarneckim

W tym miejscu należy zawiesić kronikarski wstęp i powrócić do giełdowych konkretów. Chociaż w swoich książkach Czarnecki z równym entuzjazmem dzieli się doświadczeniami z rozkręcania wszystkich swoich licznych biznesów, inwestorzy po latach oceniają jego „młodsze dzieci” zupełnie inaczej niż pierworodny EFL.

Ponownie odwołajmy się do cen akcji. Inwestowanie w biznesy Czarneckiego przypomina giełdowe nurkowanie głębinowe. Wystarczy spojrzeć na poniższe wykresy.

1. Getin Holding. Okręt flagowy groszowego imperium zbliża się do giełdowego dna.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

2. Getin Noble Bank, powstały z połączonych Getinu dla zwykłych i Noble Banku dla zamożniejszych klientów, również jest już spółką groszową.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

3. LC Corp. Przedkryzysowy głośny debiut spółki deweloperskiej, w którym wielu inwestorów utopiło pieniądze. Wzrost kursu we wrześniu 2017 r. to reakcja na… wyjście Czarneckiego ze spółki.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

4. Open Finance. Biznes stacjonarnego pośrednictwa finansowego złote czasy ma za sobą, a spółka stała się kolejną składową groszowego imperium.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

5. Idea Bank. Niezbyt udany debiut banku dla przedsiębiorców (sytuację musiał ratować właściciel), po którym nastąpiło kilka obiecujących kwartałów rozwoju, zakończonych wraz z początkiem 2018 r. Afera GetBacku (szerzej o niej w dalszej części tekstu) dodatkowo dobiła kurs spółki.

Kliknij, aby przejść do notowań
Kliknij, aby przejść do notowań (Bankier.pl)

Za każdymi opisanymi wyżej spadkami stoi grono giełdowych graczy, które straciło na spółkach Czarneckiego swoje pieniądze. Nasuwa się pytanie – co inwestorom z menadżerskich talentów wrocławianina, skoro na jego spółkach traci się pieniądze? Odpowiedzi samego adresata tych pytań nie napawają zbytnim optymizmem.

- Nie potrafię zdiagnozować kursów i nie znam się na giełdzie. Znam porzekadło, że rynek nigdy nie wycenia prawdziwych wyników firmy - mówił Leszek Czarnecki podczas majowego spotkania na konferencji WallStreet 22 w Karpaczu.

- Ja swoich akcji nie sprzedaję, więc to pytanie raczej nie do mnie. Jeżeli jednak kurs potrafi się zmienić o 20-, 30-proc. w ciągu tygodnia, to w znacznym stopniu grają tu emocje – dodał.

Warto obejrzeć cały zapis spotkania wrocławskiego biznesmena z inwestorami (lub chociaż wybrane jego fragmenty).

Get-problem

Zostawmy na moment inwestorów i skupmy się na klientach biznesów Leszka Czarneckiego, którzy stanowią drugą grupę rozczarowanych autorem „Lidera Alfa”. Najnowsza historia dotyczy oczywiście Idea Banku, który - jak wynika z opowieści klientów - bardzo agresywnie sprzedawał obligacje GetBacku tuż przed tym, jak windykacyjna spółka ogłosiła niewypłacalność.

Dla Czarneckiego problemem może być nie tylko negatywna atmosfera, jaka narosła wokół kontrolowanego przez niego banku, ale także i kwestia ewentualnych reklamacji. Cała sprawa jest też aktualnie badana m.in. przez KNF i dziwnym byłoby, gdyby nie sprawdzono wątku agresywnej sprzedaży w Idei. Na poczet ewentualnych roszczeń „ubranych w GetBack” bank zawiązał 14 mln rezerwy – przyszłość pokaże, czy kwota ta będzie wystarczająca.

Samego Czarneckiego z GetBackiem łączy jednak zdecydowanie więcej. To on założył tę spółkę, na giełdę wprowadzał ją jednak fundusz, który ją od niego odkupił. Czarnecki od całej afery się odcina mówiąc, że w jego czasach spółka była zdrowa, a upadek to pokłosie zmiany modelu działalności przez nowych właścicieli. - To fundamentalnie się nie składało - mówił na WallStreet Czarnecki.

Szersza opowieść milionera o historii i przyczynach problemów GetBacku można znaleźć tutaj.

Obligacje GetBacku to jednak nie jest jedyny przypadek, w którym klienci firm Leszka Czarneckiego podnieśli głośny protest. Warto przytoczyć choćby historię tzw. "polisolokat", na które namawiali klientów zarówno sprzedawcy w Open Finance, jak i w Getin Noble. Oczywiście nie można całkowicie rozgrzeszać ignorancji lub niewiedzy klientów, faktem jest jednak, że Open i Getin otrzymały kary od UOKiK-u, odpowiednio 1,6 mln zł oraz 5 mln zł, za nieprawidłowości przy sprzedaży tychże produktów.

Kolejny temat nieodzownie związany z firmami Czarneckiego to oczywiście "kredyty frankowe", w przypadku których "ruch oporu" stał się szczególnie silny. Jakkolwiek ze względu na osłabienie szwajcarskiej waluty problem stał się nieco mniej palący, to frankowy portfel ciążył i wciąż ciąży Getinowi, tak finansowo, jak i wizerunkowo.

- Myślę, że dużym moim błędem był dość słaby dobór ludzi, którzy wdrażali w banku takie, a nie inne produkty. Mi też wiedzy nie starczało - mówił Leszek Czarnecki w Karpaczu.

Nie trzeba dodawać, że żadna z tych historii nie przyczynia się do zwiększania trudnego do przecenienia składnika kapitału banku, jakim jest zwyczajne zaufanie klientów. Wątek „trupów w szafach” w biznesach Leszka Czarneckiego na łamach „Pulsu Biznesu” rozwija Eugeniusz Twaróg w artykule „Czarny poniedziałek w grupie Getinu”.

Getin na kroplówce

Biznes bankowy daleki jest od funkcjonowania w regulacyjnej próżni. W serialu o Czarneckim ważnym aktorem jest KNF, która zaczęła zaostrzać wymogi kapitałowe dla banków. W ten sposób zmuszone zostały one do zwiększenia kapitałów własnych - najczęściej odbywało się to dzięki wypracowywanym zyskom, które nie trafiały na dywidendę. W ten sposób z dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami zrezygnować musiano m.in. w PKO BP czy BZ WBK. W Getin Noble Banku nie było to jednak takie proste, ponieważ spółka nie generowała zysków. Kapitały zamiast rosnąć, spadały. Problemem były m.in. wspomniane "złe" kredyty, które bank odpisywał, a także musiał tworzyć na nie spore rezerwy. 

I tutaj pojawia się problem. Getin Noble Bank wydaje się najważniejszym aktywem w portfelu Leszka Czarneckiego. Sam milioner deklaruje, że wyprzedawać akcji tej spółki nie zamierza. Straty w połączeniu z przykręcaną przez KNF śrubą sprawiły jednak, że do biznesu trzeba dopłacać. Czarnecki już to robił i zapewnił, że przyszłości także w razie potrzeby dokapitalizuje bank

Plan bazowy oczywiście zakłada, że objęty obecnie programem naprawczym Getin wyjdzie na prostą i zacznie zarabiać, co pozwoli mu w naturalny sposób budować kapitały. Jeszcze w kwietniu Czarnecki zapowiadał, że może się to udać nawet już w tym roku. Warto jednak się zastanowić co się stanie, gdy Getin wciąż będzie pokazywał straty. Wówczas może pojawić się konieczność dalszego dokapitalizowywania, stąd deklaracja Czarneckiego jest bardzo ważna.

Z drugiej strony można przypuszczać, że wrocławianin nie ma po prostu innego wyjścia. Zgodnie z prawem nowe akcje nie mogą być wyemitowane poniżej ceny nominalnej, która w przypadku Getin Noble Banku wynosi 2,73 zł. Tymczasem, jak wyraźnie stoi na przywołanym już wykresie, cena rynkowa papierów banku nie przekracza nawet złotówki. W takich warunkach ciężko o inwestora, który mógłby się skusić na taką ofertę. Ciężar dokapitalizowywania spółki bierze więc na swoje barki ten, który ma najwięcej do stracenia - główny akcjonariusz, czyli Leszek Czarnecki.

Imperium topnieje

Problem jednak w tym, że dzisiejszy Czarnecki nie jest już Czarneckim sprzed lat. Jakkolwiek biznesmen z Wrocławia zapewne bogatszy jest w doświadczenie, to jego majątek został wyraźnie uszczuplony. Dość powiedzieć, że w najnowszym, opublikowanym pod koniec czerwca, rankingu „Wprost” właściciel Getinu spadł na 22. miejsce listy najbogatszych Polaków, z wynikiem 1,5 mld zł.

(Bankier.pl)

Co więcej, biorąc pod uwagę tylko udziały giełdowe, Czarnecki nie jest już miliarderem. Kontrolowane przez niego bezpośrednio lub za pośrednictwem zarejestrowanej w Holandii spółki LC Corp BV akcje Getin Holdingu, Getin Noble Banku i Idea Banku warte są po wczorajszej sesji 578 mln zł. Istotna uwaga - przy obliczaniu wartości giełdowego majątku Czarneckiego często występuje nieścisłość w postaci "podwójnego księgowania", wynikającego z zawiłej struktury właścicielskiej imperium. Poszczególne spółki są bowiem swoimi własnymi udziałowcami - np. w akcjonariacie Idei obok wymienionej pary Czarnecki + LC Corp BV (łącznie 16,1 proc.) znajdziemy też Getin Holding (54 proc.) i Getin Noble Bank (9,99 proc.), a przecież wartość tych pakietów akcji Idei jest już uwzględniona w wartości obu spółek na G.

Ostatnie sygnały płynące ze stolicy imperium mówią o planowanym połączeniu Getin Noble Banku z Idea Bankiem. Póki co nie wiadomo jeszcze, kto miałby przejmować kogo, jednak analitycy twierdzą, że niezależnie od wariantu cudów nie należy się spodziewać. W ramach dokapitalizowania gwarantowanego przez głównego akcjonariusza banku możliwe jest także wprowadzenie do połączonych banków innych inwestorów. Scenariusz taki, przywodzący na myśl skojarzenia z Credit Agricole lub LaCaixą, z pewnością byłby przychylnie odebrany przez inwestorów indywidualnych. Pytanie tylko, czy przypierany przez rynkową rzeczywistość polski potentat finansowy byłby w stanie osiągnąć dobrą cenę.

Nie można także zapominać, że biznesy Leszka Czarneckiego znalazły się na zakręcie w chwili, w którym polska gospodarka znajduje się w szczycie koniunktury. Jeżeli problemy nie zostaną rozwiązane przed nadejściem spowolnienia czy kryzysu, to trudna sytuacja może przerodzić się w podbramkową. Zagrożenie może nadejść zarówno ze strony gospodarstw domowych skupionych w Getinie (w tym tych walutowych), jak i wrażliwych na koniunkturę przedsiębiorców z Idea Banku.

Co więcej, w sektorze bankowym trwa trend konsolidacyjny – graczom wagi średniej może być coraz trudniej w starciu z PKO BP czy Pekao, które na dodatek kontrolowane są przez ten sam podmiot (tzn. Skarb Państwa). Do tej pesymistycznej wyliczanki dodać można jeszcze zagrożenie dla całego sektora bankowego ze strony branży fintechowej, reprezentowanej zarówno przez start-upy, jak i gigantów technologicznych z Apple'em i Google'em na czele.

Zegar tyka

Nad interesami Leszka Czarneckiego czarne chmury wiszą już od dawna. W poniedziałek, 20 sierpnia, nad akcjami spółek wrocławskiego biznesmena przeszła burza z piorunami. Jeżeli klimat wokół imperium Getinu prędko się nie poprawi, może on dołączyć do długiej listy ekonomicznych odpowiedników „zaginionych królestw” szeroko opisywanych przez profesora Normana Daviesa, który zaraził wrocławskiego biznesmena pomysłem uruchomienia na Oksfordzie studiów o współczesnej Polsce. Pozostając w tematach akademickich, warto też wspomnieć, że ze ścieżki tej schodzić nie zamierza sam Czarnecki, który ubiega się o stopień doktora habilitowanego.

Przed wrocławskim Sky Tower, który Czarnecki żartobliwie nazywa "pomnikiem swojego ego", biznesmen ustawił rzeźbę Salvadora Dalego "Profil czasu".
Przed wrocławskim Sky Tower, który Czarnecki żartobliwie nazywa "pomnikiem swojego ego", biznesmen ustawił rzeźbę Salvadora Dalego "Profil czasu". (fot. Marek Maruszak / )

Jedno jest pewne – do opisywania losów imperium Leszka Czarneckiego wracać będziemy jeszcze nie raz. Wyrazisty bohater oraz wartka, pełna nagłych zwrotów akcja powinny dostarczyć polskiemu rynkowi finansowemu jeszcze wiele emocji. Najważniejsze, żeby nie wciągnąć się w tę fabułę zbyt mocno i ponad miarę nie ryzykować własnymi pieniędzmi.

Leszka Czarneckiego stać na to, by w najgorszym wypadku z miliardera stać się milionerem. Portfele tysięcy klientów czy inwestorów mogą czarnego scenariusza najzwyczajniej nie wytrzymać.

Adam Torchała, Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 8 sel

I wypłaci sobie setki milionów dywidendy tyle że nie od razu..

! Odpowiedz
1 12 sel

Wyjdzie z giełdy za 2% tego co wziął..

! Odpowiedz
19 13 jurnydziadek

Swietna okazja do kupna! Ja juz wszystko sprzedalem i nakupowalem akcji i obligacji od pana Leszka. Zobaczycie kto bedzie sie smial ostatni!

! Odpowiedz
7 28 maacwin

Główny problem Czarneckiego - jego banki zawsze były drugiego lub trzeciego wyboru, czyli klient , który nie dostał kredytu w PKO , WBK czy SKOK szedł do LC stąd w portfelu mnóstwo złych kredytów, poza tym jego otoczenie to czysty dwór, ze wszystkimi patologiami z tym związane . Większość pracowników traktuje banki LC jako przystanek do dalszej kariery w innych instytucjach finansowych, wiec nie istnieje cos takiego jak lojalność. Sam LC słusznie czy niesłusznie zawsze był kojarzony z szemranymi interesami i podejrzanymi typami a w bankowości zaufanie to podstawa no i Getback to jest gwóźdź do trumny, jego tłumaczenia, że nic nie wiedział są tak naiwne, ze gdyby nawet były prawdą niewielu w to uwierzy. Poza tym facet jest tak niewiarygodny choćby przez wypowiedź , że nie zna się na Giełdzie i że rynek nigdy nie wycenia prawdziwych wyników firmy. Niby doktor ekonomii a nie zna podstaw rynku kapitałowego , to jak kieruje bankiem holdingiem. I tak w końcu sprzeda ten biznes pod tym brandem to równia pochyła , a grawitacja jest na dole

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 15 czarny_kuskus

Każda oferta ma swojego odbiorcę. Dziwi jednak fakt, że SKOK klasyfikujesz powyżej banku ( a może to celowe?). Trudno także oceniać rozwój kariery pracowników przy tak płytkim rynku - większość pracowników bankowości pracowała w wielu przypadkowych bankach i uwierz mi, że praca w PKO jest marzeniem tylko nielicznych. Z resztą ostatnie strajki to tylko potwierdzają. Jeśli natomiast chodzi o naszą giełdę, to warto zacytować całą wypowiedź, gdzie mowa o emocjach oderwanych od fundamentów. I tutaj trudno się nie zgodzić Giełda to instrument do POZYSKANIA kapitału i tak było od zawsze. Ewentualne zachowanie kursu to już zupełnie inna kwestia. Kurs akcji odzwierciedla jedynie poziom zaufania (patrz akcje TESLI). Wyniki finansowe są jedynie dodatkiem do tego KASYNA.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 10 czarny_kuskus

Bardzo dobry artykuł! Marketingowi grupy Leszka Czarneckiego proponuję przedstawienie go przed każdym zapytaniem Bankiera o cennik reklam na ich stronie. Piękny strzał w kolano Panowie!

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
8 61 bialy_kruk

Piekny artykul.
Pisałem ale wycieliscie więc powtorze że Leszek C. skończy jak Ryszard K. ten z petrolinvestu.

! Odpowiedz
29 94 2kbb

Czas na Zygmunta Solorza .... Koleś nie wiadomo skąd dostał kredyt 18 mld PLN na zakup PLUS GSM kilka dobrych lat temu. Kto mu go udzielił i co on kontroluje przez swoje kanały medialne i teleinformatyczne ? Taki kombajn mediowy to dobry kąsek dla Putina i jego przybocznych... A idą wybory i to nie jedyne do Samorządu.. . Będzie ich do 2020 aż cztery ... Dla Polski i Polaków zbliża się test.... Albo pokonamy Komunę i rozliczymy się z całego okresu po 1939 roku albo Polska zostanie zabetonowana już na stałe pod butem Niemiec i Rosji... trzeba zapiąc pasy...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 56 grzechu_comeback

w Magdalence było: "półwładza wasza, banki (WSZYSTKIE) nasze"-no, czyli wiadomo skąd....

! Odpowiedz
IDEABANK 2,06% 3,47
2018-09-21 17:03:35
WIG 0,01% 58 237,83
2018-09-21 17:05:00
WIG20 -0,05% 2 257,47
2018-09-21 17:15:00
WIG30 -0,04% 2 566,05
2018-09-21 17:15:00
MWIG40 0,19% 4 071,02
2018-09-21 17:05:00
DAX 0,85% 12 430,88
2018-09-21 17:34:00
NASDAQ -0,51% 7 986,96
2018-09-21 22:03:00
SP500 -0,04% 2 929,67
2018-09-21 22:00:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl