REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Gen. Stróżyk: Warto, by komisja ds. wpływów zbadała sprzedaż polskiego uzbrojenia

2024-11-10 07:23
publikacja
2024-11-10 07:23
Dodaj Bankier.pl w Google

Warto, by komisja do spraw wpływów rosyjskich i białoruskich zbadała nie tylko zakupy dla Wojska Polskiego, ale także możliwości sprzedaży polskiego uzbrojenia za granicę - powiedział PAP jej przewodniczący i szef kontrwywiadu wojskowego gen. Jarosław Stróżyk.

Gen. Stróżyk: Warto, by komisja ds. wpływów zbadała sprzedaż polskiego uzbrojenia
Gen. Stróżyk: Warto, by komisja ds. wpływów zbadała sprzedaż polskiego uzbrojenia
fot. Jacek Szydłowski / / FORUM

31 października przewodniczący komisji zapowiedział, że skieruje ona do prokuratury wniosek w sprawie możliwości dopuszczenia się zdrady dyplomatycznej przez Antoniego Macierewicza (PiS), który od listopada 2015 roku do stycznia 2018 r. był ministrem obrony.

W rozmowie z PAP gen. Stróżyk przekazał, że komisja złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa "najdalej w ciągu dwóch tygodni". Jak dodał, tekst dokumentu "jest obecnie +dopieszczany+ w komisji".

Generał poinformował również, że zawiadomienie będzie dotyczyło wyłącznie Antoniego Macierewicza, zaś inne wymienione osoby będą "bardziej świadkami niż oskarżonymi".

Komisja do badania rosyjskich i białoruskich wpływów uważa, że do zdrady dyplomatycznej mogło dojść w związku z programem zakupu samolotów transportowo-tankujących, który w MON nosi kryptonim Karkonosze.

Wakacje na giełdzie

Samoloty transportowo-tankujące (ang. Multi Role Tanker Transport, MRTT) to maszyny, które w zależności od potrzeb można konfigurować tak, by służyły jako latające cysterny, transportowce towarów, maszyny pasażerskie, a nawet samoloty do ewakuacji medycznej. Są budowane na bazie znanych maszyn pasażerskich takich jak np. Airbus A330 czy Boeing 767. Przed 2015 rokiem Polska przygotowywała się do zakupu samolotów A330 MRTT wspólnie z Holandią i Norwegią (w kolejnych latach dołączyły także Niemcy, Czechy, Belgia i Luksemburg). Główna baza samolotów miała znajdować się w Eindhoven w Holandii, a wysunięta - w Powidzu w Wielkopolsce.

Kierowane przez Macierewicza MON wycofało się z programu w 2016 roku. Gen. Stróżyk mówił pod koniec października, że decyzja ta została podjęta "bez żadnego trybu" i była "arbitralna, bezpodstawna, bezrefleksyjna, krótkowzroczna, nieuzasadniona i nieprzemyślana, zaskakująca dla Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i innych komórek MON, podyktowana zapewne w dużej mierze osobistą niechęcią do partnerów z UE".

PAP zapytała generała, czy w badanych dokumentach są ślady sprzeciwu kadry oficerskiej wobec wycofania Polski ze wspólnego zakupu samolotów transportowo-tankujących. "Dotychczas nie znaleźliśmy takich śladów. Trudno protestować przeciwko decyzji, która jest podejmowana bez trybu. Proszę też zwrócić uwagę, że w ciągu tych wielu lat osoby, które nawet ustnie podnosiły pewne krytyczne uwagi wobec działań ówczesnej administracji, traciły pracę na drugi dzień" - odpowiedział generał.

Obecnie Wojsko Polskie nie dysponuje własnymi samolotami tankującymi. Siły Powietrzne mają wprawdzie samoloty transportowe i pasażerskie, ale mniejsze od A330 MRTT czy innych dostępnych na rynku maszyn transportowo-tankujących.

Na pytanie o inne programy modernizacyjne badane przez komisję, jej przewodniczący odpowiedział, że pod lupą znajdą się nie tylko zakupy, ale także "możliwości sprzedaży polskiego uzbrojenia". Przyznał przy tym, że takim przypadkiem może być oferta kołowych transporterów opancerzonych Rosomak dla Słowacji. "Jest to kwestia warta zbadania. Bardzo warta" - ocenił Stróżyk.

W lipcu 2015 roku premierzy Polski i Słowacji Ewa Kopacz i Robert Fico poinformowali o wyborze Rosomaka dla armii słowackiej. W połączeniu ze słowacką wieżą wóz otrzymał nazwę Scipio. Mowa była o dostawie ok. 30 maszyn za 120 mln zł. Premierzy podpisali wówczas list intencyjny o współpracy w obszarze uzbrojenia. Zgodnie z jego zapisami powołano komitet, którego zadaniem było przygotowanie umowy międzynarodowej.

Do podpisania umowy ostatecznie nie doszło. Jeszcze w lipcu 2016 roku ówczesny rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz zapewniał, że negocjacje trwają, choć w tym czasie słowackie media pisały, że rozmowy się zakończyły "ze względów wojskowych i ekonomicznych trudności dla Republiki Słowackiej".

W rozmowie z PAP gen. Stróżyk przyznał, że komisja do badania wpływów Rosji i Białorusi analizuje również "sposób prowadzenia rozmów z naszym partnerem amerykańskim w programie Wisła". Tym kryptonimem MON określa zakup systemów obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej średniego zasięgu. Jeszcze przed wyborami w 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że w ramach Wisły Polska wybrała amerykański system Patriot. Kontrakt na pierwszy z dwóch etapów tego programu został podpisany wiosną 2018 roku, w początkach urzędowania Mariusza Błaszczaka w roli ministra obrony.

Według Stróżyka w programie Wisła "rzeczywiste działania" ministra Macierewicza "znacząco różniły się od tego, co było przedstawiane publicznie". "Sposób prowadzenia rozmów i podejście do naszych partnerów spowodował w naszej ocenie co najmniej kilkuletnie opóźnienie" - powiedział Stróżyk.

Program Wisła został podzielony na dwa etapy. W pierwszym MON kupiło jeden dywizjon za 4,75 mld dolarów, co było wówczas najwyższym kontraktem zbrojeniowym w historii Polski. Elementy drugiego etapu, łącznie trzech dywizjonów, zakontraktowano we wrześniu 2023 r. Kwoty umowy wówczas nie podano.

Komisja do spraw badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024 jest organem pomocniczym premiera. W jej skład, oprócz przewodniczącego, wchodzi 11 specjalistów zarekomendowanych przez premiera i szefów resortów. (PAP)

Autor: Rafał Lesiecki

ral/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Komisja weryfikacyjna ds. rosyjskich wpływów

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki