W ostatnich tygodniach na rynkach finansowych działo się niemało. O tym, jak to wszystko wpływało na klientów i na czym zarabiają brokerzy, opowiadał podczas tegorocznego Forum Finansów i Inwestycji Marcin Ciechoński z Saxo Banku.


- Dla klientów Saxo Banku to nie były zmiany, które wpływałyby na ich portfel. Dlatego, że klienci Saxo Banku z założenia raczej inwestują na rynkach zagranicznych, a najbardziej popularnym rynkiem jest amerykański. W związku z tym można powiedzieć, że te ostatnie zmiany raczej pozytywnie wpływały na portfele naszych klientów – powiedział Marcin Ciechoński, szef marketingu Saxo Banku.
Przedstawiciel duńskiego brokera dodał przy tym, że napięcia geopolityczne miały wpływ na decyzje nowych klientów. – Oni, otwierając u nas rachunek, coraz bardziej podkreślali rolę dywersyfikacji geograficznej i to, że ryzyko geopolityczne odgrywa coraz większą rolę – dodał Ciechoński.
– Widzimy tu jasną korelację: im większe napięcia geopolityczne, tym więcej klientów wybiera wyjście z częścią przynajmniej kapitału poza Polskę – stwierdził Marcin Ciechoński.
Czytaj także
„Amerykański” klient duńskiego banku
– Największą część portfeli naszych klientów stanowią akcje amerykańskie. W drugiej kolejności są to ETF-y z rynków europejskich, następnie akcje z rynków europejskich, a dopiero na czwartym miejscu akcje z rynku polskiego – tak strukturę aktywów klientów Saxo Banku opisywał nasz rozmówca.
Jest to zatem inny typ inwestora niż typowy inwestor z Polski, który przeważnie charakteryzuje się silnym „home bias” – czyli mocnym przywiązaniem do aktywów z kraju ojczystego. – Udaje nam się przyciągnąć grupę bardziej świadomych klientów, świadomą potrzeby dywersyfikacji i wyników, które w ostatnim czasie widzimy na rynkach – dodał Ciechoński.
Przez ostatnie 10 lat WIG20 przyniósł 8,4% straty, podczas gdy S&P500 zyskał przeszło 192%, a Nasdaq dał zarobić ponad 300%. Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że akcje mniejszych polskich spółek spisały się znacznie lepiej niż WIG20. I tak mWIG40 przez ostatnią dekadę urósł o prawie 70%, a sWIG80 przyniósł stopę zwrotu rzędu 93%.
– W ostatnich latach jednak dużo łatwiej było inwestować na rynkach amerykańskich – spointował Ciechoński.
Na czym zarabiają brokerzy zeroprowizyjni?
– Wojna między brokerami trwa od lat i robi się coraz bardziej zaciekła. Ewidentnie brokerzy konkurują przede wszystkim ceną. Ta cena coraz bardziej zbliża się do zera. Widzimy, że prowizje zaczynają być bardzo bliskie zera lub wręcz zerowe – tak sytuację w światowej branży brokerskiej ocenił Marcin Ciechoński.
Zaznaczył przy tym, że równocześnie znaczna część brokerów próbuje ukrywać opłaty w innym miejscu. – I dlatego Saxo nie jest brokerem zeroprowizyjnym, bo gdzieś musimy zarabiać. Brokerzy zeroprowizyjni zwykle zarabiają na trochę bardziej ukrytych opłatach, jak na przykład opłata za przewalutowanie – zaznaczył Ciechoński. Taka opłata za przewalutowanie może stanowić od 0,5 do nawet 1,0%.
Ponadto część brokerów zagranicznych wpisuje do swoich regulaminów zgodę na wypożyczenie akcji z rachunków klientów. Broker może wtedy na tym zarabiać. – W Saxo Banku też jest taka możliwość, ale klient musi taką zgodę wyrazić samodzielnie i dobrowolnie. Wtedy przychodami z wypożyczania akcji dzielimy się z klientem pół na pół – dodał przedstawiciel Saxo Banku.




























































