REKLAMA
ZAPISY

Gdzie można taniej zatankować

2005-07-22 07:50
publikacja
2005-07-22 07:50
Lato w pełni, chcemy jechać na weekend, do rodziny, na urlop, a tu... litr benzyny kosztuje prawie 4,5 zł! Eksperci alarmują, że ceny jeszcze wzrosną. Kierowcy rwą włosy z głów i przeklinają. Wielu myśli o montażu instalacji gazowej w samochodach. Niestety, to też spory wydatek.

Dzisiaj podpowiadamy, gdzie paliwo jest najtańsze. Okazuje się, że różnice mogą wynieść nawet kilkadziesiąt groszy na litrze. Taniej zaczyna być w Czechach. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości powinni rozważyć możliwość tankowania u naszych południowych sąsiadów. Tankujmy, gdzie taniej! Nie dajmy się okradać!

W Czechach jest już taniej!

Ceny paliw w Polsce pną się w górę z dnia na dzień. Od kilku tygodni tańsza benzyna jest już w Czechach. Sprawdziliśmy ceny. Litr bezołowiowej 95 kosztuje w przeliczeniu ok. 3,95 zł, za bezołowiową 98 trzeba zapłacić 4,35 zł. Droższe niż w Polsce jest natomiast paliwo do samochodów z silnikami diesla.

– Nie zanotowaliśmy większego ruchu na granicy. Na razie nie widać zainteresowania polskich kierowców czeskim paliwem – mówi Grzegorz Klejnowski, rzecznik Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Raciborzu.

Na atrakcyjność czeskiego paliwa wpływa oczywiście kurs korony. Jeśli kupimy tanią walutę i znajdziemy tanią stację u naszych południowych sąsiadów, to taki wyjazd może się opłacić. Elżbieta Gowin, rzecznik Izby Celnej w Katowicach, mówi, że wwożenie paliwa do naszego kraju reguluje rozporządzenie ministra finansów z ubiegłego roku. Mówi ono, że paliwo można wieźć oczywiście w bakach samochodowych oraz w kanistrach. W kanistrze możemy przewieźć jednorazowo do dziecięciu litrów paliwa.

Sławomir Buczko, naczelnik sekcji ruchu drogowego rybnickiej policji, wyjaśnia, że paliwo zalicza się do materiałów niebezpiecznych. Możemy je wieźć w samochodzie osobowym, ale tylko w przystosowanych do tego kanistrach. Większe transporty muszą być wiezione w specjalnie oznakowanych pojazdach, przystosowanych do przewozu materiałów niebezpiecznych. (adr)

Będzie po pięć złotych

Rybnicki Transgór jest jedną z największych firm transportowych w regionie. Park maszynowy firmy liczy ponad 300 różnego rodzaju pojazdów, do których baków trzeba wlać tysiące litrów paliwa. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że wzrost cen paliw dla takiej firmy, jaką jest Transgór może się odbić i odbija na kondycji finansowej firmy. Leszek Kania, wiceprezes Transgóru na bieżąco śledzi wzrost cen paliwa.

– W ciągu roku cena podskoczyła o 25 proc. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej wszyscy wiedzieli, że cena paliwa skoczy do góry po to, aby zrównać polskie ceny z unijnymi. Ale tego, że baryłka ropy będzie kosztować 62 USD, nikt nie przewidział – mówi Kania. Rzeczą normalną jest, że za wzrostem cen paliw rosną ceny usług i towarów, które są uzależnione od transportu. Wzrost cen jest nieunikniony, tyle tylko, że przynajmniej na razie, ceny nie wzrosną proporcjonalnie do wzrostu cen paliw. To dlatego, że wiele firm ma podpisane długotermionowe kontrakty, które w obecnej sytuacji ciężko się negocjuje. A więc sytuacja przedstawia się w następujący sposób. Firmy transportowe świadczą usługi na granicy opłacalności, czekają na wygaśnięcie kontraktów i dopiero wtedy będą negocjować nowe, korzystniejsze dla nich warunki. A to oznacza, że wzrost cen dopiero przed nami. – U nas na razie ceny nie wzrosły, ale jak tak dalej będzie to wszystko podrożeje – mówi Anna Niechcian, właścicielka sklepu spożywczego w Rybniku.

Póki co wielkie firmy transportowe jak Transgór nie podnoszą drastycznie cen swoich usług. – Chcemy być konkurencyjni. Niektóre nasze usługi wzrosły o 4 proc. ale w porównaniu do 25 proc. wzrostu cen paliw, to właściwie nieodczuwalna podwyżka – mówi Leszek Kania.

Kosztem konkurencyjności Transgór ograniczył wydatki na inwestycje i oszczędza na czym się tylko da. – Po prostu musimy to wszystko przetrwać – mówi Kania. Na pytanie ile będzie kosztować litr paliwa, Leszek kania wiceprezes rybnickiego Transgóru bez wahania odpowiedział – 5 zł.

Konsumenci się nie skarżą

Kazimiera Lalik, rzecznik konsumentów obsługujący m. in. powiat rybnicki i Jastrzębie Zdrój, mówi, że nie otrzymuje skarg na wysokie ceny paliw. – Widocznie konsumenci wiedzą, że ceny benzyny pną się w górę w całym kraju i po prostu kupują drogie paliwo – mówi rzecznik. W ubiegłym roku, na wniosek miejskich radnych w Jastrzębiu Zdroju, przeprowadziła kontrolę cen na jastrzębskich stacjach.

– Radni sugerowali, że jest zmowa właścicieli stacji, ponieważ ceny są takie same w całym mieście. Okazało się, że nie jest to żadna zmowa. Po prostu kierownicy stacji podglądają ceny u konkurencji, żeby mieć podobne. To również często skutkuje obniżeniem ceny paliwa. Bo jak konkurencja po drugiej stronie ulicy ma taniej, to szef drugiej stacji również obniża cenę – twierdzi Kazimiera Lalik. Radni twierdzili również, że w Jastrzębiu Zdroju są najdroższe ceny paliwa w całym regionie. – Okazało się, że tak nie jest. Bo drożej było na przykład w Wodzisławiu Śląskim – mówi rzecznik.

W Żorach jest najtańsze paliwo w regionie



Kiedy przy hipermarkecie Auchan w Żorach powstała stacja paliw, sąsiadujące z nią punkty zaczęły liczyć straty. Konkurencja wyszła jednak na dobre klientom. W Żorach po prostu spadły ceny paliw i dzisiaj należą do najtańszych w regionie. Właściciele innych stacji na pewno trochę stracili, ale nikt nie zbankrutował.

– Oczywiście, że sąsiedztwo taniej stacji przy koncernie jest pewnym problemem. Ale z drugiej strony niektórzy kierowcy narzekają na jakość paliwa, które tam kupują. Wolą zapłacić więcej i przyjść do nas – mówi kierownik jednej z żorskich stacji.

Dlaczego Auchan ma takie tanie paliwo? – Możemy zaproponować niskie ceny, ponieważ stacje paliw przy naszych centrach handlowych to jedynie dodatkowa usługa dla naszych klientów. Dając ludziom możliwość zatankowania tańszej benzyny, oleju czy gazu, chcemy zrekompensować klientom czasem daleki dojazd do hipermarketu – wyjaśniają przedstawiciele koncernu.

Gaz (na razie) się opłaca

W związku z rosnącymi ciągle cenami benzyny i w miarę niską ceną gazu, jak grzyby po deszczu w całym regionie pojawiają się nowe warsztaty oferujące przebudowę instalacji w samochodzie na gazową. Ci, którzy zdecydowali się na zmianę rok lub dłużej temu zacierają ręce. Nawet jeśli cena gazu drastycznie wzrośnie, wydatek jaki ponieśli już im się prawdopodobnie zwrócił. Średni koszt przerobienia instalacji na gazową wynosi ok. 2 tys. zł. Kto sporo jeździ, w ciągu miesiąca zaoszczędził na paliwie około 200 złotych. Koszty zwróciły mu się więc po niespełna roku. – Kupiłem auto już przerobione na gaz. Nie mogę się nachwalić. Miałem porównanie, ile wcześniej wydawałem na tankowanie, a jak jest teraz. Wydaję o ponad połowę mniej na paliwo – mówi Andrzej Górecki, kierowca z Wodzisławia Śląskiego.

Właścicieli aut, którzy decydują się na przerobienie instalacji nie zrażają ani informacje o tym, że ponoć na gazie samochód gorzej chodzi i szybciej się psuje, ani pogłoski o planowanych podwyżkach cen tego paliwa.

– O drastycznych podwyżkach słyszę od dawna. Gaz miał radykalnie zdrożeć odkąd weszliśmy do Unii Europejskiej, ale jak do tej pory jest wciąż ponad dwa razy tańszy od benzyny – dodaje nasz rozmówca.

Jak kuszą kierowców

Duże koncerny, chcąc przyciągnąć i zatrzymać klientów, oferują liczne programy lojalnościowe. Każdy klient może otrzymać kartę, na którą nabijane są punkty. Np. jeden punkt za jeden litr paliwa. Punktowane są także zakupy na stacjach. Za wybrany towar można dostać nawet ekstrapremię. Zdobyte punkty można wymienić na nagrody — od kubków, koszulek czy maskotek po sprzęt RTV czy AGD. Oczywiście, żeby nazbierać np. na małe radio, trzeba tankować kilka lat. Inne stacje oferują np. darmowe... obiady. Posilić się można za 200 litrów zatankowanego paliwa.

Dziennik Zachodni
(adr) (toms) (mir)
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: pknorlen

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki