REKLAMA

Gazeta z odzysku: Nielegalnie, po terminie wydania i niższej cenie

2004-11-10 09:49
publikacja
2004-11-10 09:49
Co dziesiąte czasopismo trafia na rynek nielegalnie, po terminie wydania i niższej cenie. Wydawcy biją na alarm, kolporterzy likwidują przecieki, prokuratury niechętnie ścigają ten proceder.

O tym, że sprzedaż gazet i czasopism spada wiadomo nie od dziś. Ich relatywnie wysokie ceny, ubożejące społeczeństwo, rosnąca konkurencja to wszystko poważne przyczyny. Jest jednak i jeszcze jedna - możliwość kupienia nieco zdezaktualizowanych czasopism (zwłaszcza kolorowych tygodników i miesięczników) po znacznie niższej cenie. Ich pochodzenie jest w najlepszym razie podejrzane, a proceder - przynajmniej w opinii wydawców zatacza coraz szersze kręgi.

Zaraza ze wschodu

Pierwsze stoiska z tanimi czasopismami sprzed tygodnia, miesiąca czy starszymi zaczęły pojawiać się kilka mniej więcej dekadę temu w okolicach Białegostoku. W krótkim czasie liczba stoisk, sklepików, a nawet hurtowni z przeterminowaną prasą znacznie wzrosła. Po kilku latach proceder ogarnął praktycznie całą Polskę. Próby określenia źródeł pochodzenia sprzedawanej za pół darmo prasy pozostają na ogół na etapie bardziej lub mniej uzasadnionych przypuszczeń. Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej część oferowanych gazet pochodzi z kradzieży. Choć Wielkopolski ten problem nie ominął, prawdopodobnie nie przybiera on tak dramatycznej skali jak w innych częściach kraju. Stoiska z przeterminowanymi gazetami spotyka się dość sporadycznie, w niektórych przypadkach sprzedawcy potrafią przekonująco udowodnić ich pochodzenie. W ostatnim czasie ani w Poznaniu, ani w województwie organy ścigania nie zostały zawiadomione o podejrzeniu takiego przestępstwa. Rocznie w całym kraju takich doniesień wpływa około 30. Bardzo nieliczne kończą się wyrokiem.

Rzeka gazet

Dwa lata temu kolporterzy i wydawcy podpisali porozumienie, które miało zapobiec „wyciekaniu” gazet - przede wszystkim tych wycofywanych ze sprzedaży, gdy ukaże się kolejny numer czasopisma. Na jego mocy dystrybutorzy mają obowiązek zadbać o to, by nie sprzedane gazety były skutecznie niszczone. Mimo tego możliwości kupowania czasopism np. z ubiegłego tygodnia nie brakuje. Dlaczego? Nie sposób dociec - Większość nie sprzedanych czasopism kolorowych zwracamy bezpośrednio do wydawcy - twierdzi Andrzej Szczepańczyk - dyrektor ds marketingu Rolkonu - Te, które przekazujemy na makulaturę trafiają do zaufanej firmy, która zobowiązała się w umowie, pod groźbą bardzo wysokich kar, że nie opuszczą jej w innej postaci niż zmielona. Do Rolkonu - z siedzibą w Poznaniu, działającego przede wszystkim na terenie zachodniej Polski sygnaly o pojawieniu się prasy poza legalnym obiegiem trafiają nieczęsto. Zdarzały się przypadki, że gazety sprzdawano taniej, już po wycofaniu numeru ze sprzedaży, ale były to te, za które sprzedaca i tak zapłacił. Więcej takich sygnałów odbiera Kolporter, którego centrala mieści się w Kielcach., wielokrotnie informowała policję i prokuraturę, często jednak bez efektu. - Bywa, że policja nie ma świadomości, że gazety ze zwrotów to własność wydawcy. Ich sprzedaż po niższej cenie to po prostu handel skradzionym towarem. Czasopisma mogą znikać w drukarni, w transporcie, w punkcie skupu makulatury.

Cena straty

Maciej Hoffman - dyrektor Izby Wydawców prasy skupiającej 115 wydawnictw uważa, że policja i prokuratura niezbyt przykłada się do szukania źródeł wycieków. - Sprzedaż prasy już raz kupionej jest jak najbardziej legalna, tak jak sprzedaż książek w antykwariacie. Gdy składamy doniesienia policja najczęściej dochodzi do takich wniosków. I nie budzi niczyich podejrzeń, że rzekomo przeczytane egzemplarze są zafoliowane.To klasyczny przykład handlu „na podkładkę”- mówi Członkowie Izby podejrzewają, że nie wszyscy dystrybutorzy prasy równie sumiennie realizują porozumienie dotyczące utylizacji nie sprzedanych egzemplarzy. - Niektórzy dystrybutorzy sprzedawali część czasopism bez umowy,. Później pojawiały się one we wtórnym obiegu. . Pytani o to kolporterzy często do dziś nie odpowiedzieli.- opowiada Hoffman. Uważa, że zajmujący się kolportarzem prasy powinni jeszcze przed przekazaniem jej na makulaturę np. ciąć lub brudzić farbą egzemplarze. Andrzej Szczpańczyk z Rolkonu sądzi, że zwłaszcza w przypadku większych firm bardziej celowe byłoby przetwarzanie makulatury we własnym zakresie. Zdaniem obu potrzebne jest skuteczniejsze ściganie takich przestępstw. Straty wydawców koniec końców i tak pokryją ci, którzy gazety kupią w kiosku. Nawet jeśli, podrożeją.

Gazeta Poznańska
Monika KACZYŃSKA
Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki