Globalne rynki stanęły w obliczu nowych wyzwań związanych z wojną na Bliskim Wschodzie. Środowe ataki na kluczową infrastrukturę gazową w Iranie i Katarze oznaczają krytyczne przejście od zakłóceń w łańcuchu dostaw do bezpośredniego zagrożenia dla fizycznej dostępności surowców. Ataki pchnęły ceny gazu w górę o około 30 procent, a inwestorzy porzucają nadzieje na szybkie rozwiązanie problemów na rynku energii, wyceniając ryzyko trwałego ubytku mocy produkcyjnych. Rynki finansowe traciły w efekcie ostatnich ataków.


W środę doszło do gwałtownej eskalacji działań zbrojnych, gdy Izrael przeprowadził uderzenie na irański South Pars, będąc największym złożem gazu na świecie. W odwecie Teheran skierował ataki rakietowe na katarski terminal skroplonego gazu ziemnego (LNG) Ras Laffan. Sytuacja ta zmienia paradygmat obecnego kryzysu. Jak zauważają analitycy przechodzimy od problemu z łańcuchem dostaw do potencjalnego problemu ze źródłami dostaw, a to duża różnica, ponieważ problemy z łańcuchem dostaw można w miarę szybko rozwiązać.
Największe złoża gazu i najważniejszy węzeł eksportowy
Atak na złoże South Pars uderza w sam fundament irańskiej gospodarki jest też pierwszym atakiem na irańską infrastrukturę energetyczną w tym konflikcie. Obiekt South Pars odpowiada za około 70% całkowitego wydobycia gazu ziemnego w Iranie. Choć skala zniszczeń nie jest jeszcze w pełni znana, eksperci ostrzegają przed paraliżem eksportu do Turcji, Iraku i Armenii. Sama Turcja, importująca rocznie 8 mld m³ gazu z Iranu, może zostać zmuszona do zwiększenia i tak dużej zależności od dostaw z Rosji.
Odpowiedź Iranu uderzyła w Ras Laffan Industrial City w Katarze – najważniejszy na świecie węzeł eksportowy LNG. Znaczenie tego miejsca dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego jest krytyczne ponieważ Katar jest drugim po USA eksporterem LNG, zabezpieczającym niemal 20% światowych dostaw. Z dostaw katarskiego gazu korzysta Orlen. W 2025 r. import LNG z Kataru stanowił około 10% zapotrzebowania polskiej firmy.
W sumie z Ras Laffan wysyłane jest rocznie 105 mld m³ gazu, a cały kompleks obejmuje 295 km², mieszcząc nie tylko terminale LNG, ale także rafinerie, zakłady petrochemiczne, elektrownie i odsalarnie. Co prawda Katar zawiesił produkcję LNG już 2 marca po wcześniejszych atakach dronów, jednak obecne „poważne szkody” wyrządzone rakietami mogą oznaczać konieczność długotrwałych prac naprawczych, co wykracza poza ramy czasowe zwykłych opóźnień transportowych.

Ceny gazu w holenderskim hubie TTF wystrzeliły
Reakcja rynkowa była natychmiastowa. Ceny ropy Brent wzrosły o ponad 6,5%, przekraczając poziom 114 USD za baryłkę. Kontrakty na gaz w europejskim hubie TTF skoczyły w czwartek do góry o około 30%, z okolic 55 euro za MWh do przeszło 71 euro za MWh na otwarciu handlu. W kolejnych minutach cena zaczełą się stabilizować w okolicy 68 euro, co i tak oznaczało wzrost względem środowych notowań o około 24%. Ceny gazu były najwyższe od początku 2023 r. Od stycznia surowiec podrożał już o przeszło 140%.
Prezydent USA Donald Trump wydał „stanowcze ostrzeżenie”, grożąc Iranowi „masowym wysadzeniem w powietrze całego pola South Pars”, jeśli ataki na katarską infrastrukturę będą kontynuowane, ale co istotne, zaznaczył, w swoim wpisie na platformie Truth Social, że to Izrael samodzielnie dokonał ataków na południowe pole gazowe South Pars, bez wiedzy USA.
„IZRAEL NIE DOKONA WIĘCEJ ATAKÓW związanych z tym niezwykle ważnym i cennym polem” – dodał prezydent USA.
Ostatnie wydarzenia znów mocno odbiły się na rynkach finansowych. Na sesji azjatyckiej japońki Nikkei 225 zniżkował o 3,57 proc., kodeński KOSI spadł o 2,73 proc. chiński China A50 z giełd kontynentalnych spadł o 0,92 proc., ale już Hang Seng z Hongkongu oddał ponad 2 proc. Indyjski Nifty 50 stracił 2,3 proc. Kontrakty na notowaniach europejskich indeksów traciły ponad 1,5 proc. Na neutralnych poziomach pozostawały notowania kontraktów na amerykańskie indeksy.
Eskalacja przypada na moment kluczowych decyzji monetarnych. Europejski Bank Centralny, Bank Anglii oraz banki centralne Szwecji i Szwajcarii mają ogłosić decyzje w sprawie stóp procentowych w czwartek. W środę brak zmian stóp ogłosił amerykański Fed. W czwartek stopy na poziomie 0,75 procent utrzymał Bank Japonii, chociaż ten w przeciwieństwie do pozostałych dużych banków centralnych świata (poza Bankiem Rezerw Australii) jest w cyklu podwyżek. Decydenci w każdym razie przyjęli postawę „poczeka i oceń", analizując, w jaki sposób wojna i gwałtowny wzrost cen energii wpłyną na inflację oraz wzrost gospodarczy.






























































