Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w środę, że nowe procedury wojska ws. prostszych zasad identyfikowania i zestrzeliwania obcych obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej są już gotowe. - 1 października jest zawsze dobrym momentem wdrażania procedur - dodał.


O planowanych zmianach w zasadach działań polskich pilotów, którzy biorą udział w misjach ochrony polskiej przestrzeni powietrznej podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę, mówił w poniedziałek wiceszef MON Cezary Tomczyk. Jak tłumaczył, chodzi przede wszystkim o zmianę zasad identyfikacji obcego obiektu latającego - obowiązujące w czasie pokoju procedury przewidujące konieczność wizualnej identyfikacji obiektu przed jego zestrzeleniem mają zostać zastąpione tzw. identyfikacją pozytywną.
Po zmianie procedur pilot lub jego dowódca będzie mógł podjąć decyzję o zestrzeleniu obcego obiektu na podstawie informacji zbieranych przez radary i inne systemy czy informacji przekazanych przez stronę ukraińską, która regularnie zmaga się z nalotami rosyjskich dronów i pocisków.
Pytany na konferencji prasowej w środę, kiedy nowe procedury wejdą w życie, szef MON poinformował, że odebrał meldunek od dowódcy operacyjnego gen. Ireneusza Nowaka - odpowiedzialnego m.in. za misje polskiego lotnictwa przy wschodniej granicy - że nowe procedury są w pełnej gotowości i są obecnie wdrażane w życie. - 1 października jest zawsze takim dobrym momentem nie tylko do rozpoczęcia roku akademickiego, ale również wdrażania nowych procedur - dodał Kosiniak-Kamysz.
Dopytywany, czy zmiany procedur wymagają zmian legislacyjnych, szef MON zaznaczył, że tego nie; są wdrażane na poziomie wojska. Jak podkreślił, chodzi o jasne, "wykute na blachę", procedury postępowania wyznaczone przez dowództwo, do których będą się stosować piloci i inni żołnierze zaangażowani w obronę przeciwlotniczą.

W myśl obecnie obowiązujących przepisów - w tym przede wszystkim ustawy o ochronie granicy państwowej - odpowiedzialny za ochronę polskiej przestrzeni powietrznej jest dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych; nadzoruje on ochronę polskiego nieba za pomocą Centrum Operacji Powietrznych. Co do zasady, to dowódca operacyjny może podjąć decyzję o zestrzeleniu obcego obiektu, który wtargnął w polską przestrzeń powietrzną; może także upoważnić do takiej decyzji pilotów myśliwców.
Zapowiadana zmiana procedury dotyczy sposobu identyfikacji obcego obiektu i zniesienia wymogu wizualnej identyfikacji - czyli zbliżenia się pilota myśliwca do "intruza", na tyle blisko, by mógł on stwierdzić, z jakiego rodzaju obiektem ma do czynienia. Procedura ta, obowiązująca w czasie pokoju, ma za zadanie przede wszystkim minimalizację ryzyka, że zestrzelony zostanie np. cywilny samolot, któremu awaria uniemożliwia identyfikację i odpowiednią komunikację z wojskiem.
Jak argumentują przedstawiciele MON, obecna sytuacja, w której ryzyko naruszenia polskiej granicy pojawia się regularnie, wymaga adaptacji procedur do nowej rzeczywistości. - Do tej pory nie korzystaliśmy z tego typu możliwości, bo one są zazwyczaj zarezerwowane dla stanu wojny albo stanu wojennego. Natomiast w związku z zagrożeniem. W związku z tym, że Polska dzisiaj codziennie zmaga się z możliwością wlotu dronów na teren naszego kraju, musimy wprowadzić tego typu zmiany i na rzecz pilotów, i na rzecz bezpieczeństwa państwa - podkreślił w poniedziałek Tomczyk.(PAP)
mml/ ugw/






























































