Na skutek efektu wysokiej zeszłorocznej bazy odniesienia inflacja CPI w styczniu 2026 roku znalazła się najniżej od prawie dwóch lat - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Przy czym już za miesiąc rezultat ten poddany zostanie rutynowej corocznej rewizji.


W styczniu 2026 roku indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych (czyli CPI) był o 2,2% wyższy w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku – wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Był to najniższy odczyt od 22 miesięcy, czyli od marca 2024 roku.
Ekonomiści spodziewali się odczytu rzędu 1,9% względem 2,4% odnotowanych w grudniu 2025 roku. Zatem faktycznie zaraportowana inflacja konsumencka okazała się znacznie wyższa od rynkowego konsensusu. Styczniowy spadek inflacji CPI zawdzięczamy przede wszystkim efektowi zeszłorocznej wysokiej bazy. Chodzi o to, że rok temu w styczniu ceny koszyka dóbr konsumpcyjnych wzrosły aż o 1,0% mdm, a roczna inflacja CPI wyniosła wtedy 5,3%. Teraz ceny poszły w górę „tylko” o 0,6% względem poprzedniego miesiąca. Ten efekt wyjaśnia prawie cały styczniowy spadek inflacji CPI.
Warto przy tym pamiętać, iż malejąca inflacja CPI nie oznacza, że ceny spadają. Nic z tych rzeczy! One nadal rosną, tyle że w wolniejszym tempie niż w poprzednich miesiącach. Tym bardziej, że w ujęciu miesięcznym przyrost CPI był największy od roku. Przy czym wypadałoby zwrócić uwagę na fakt, że w ostatnim czasie miesięczny przyrost wskaźnika CPI był już bardzo niski.
Inflacja w styczniu spadła do 2,2% r/r z 2,4% r/r w grudniu. Spodziewaliśmy się głębszego spadku – nasza prognoza wynosiła 1,7% r/r, a konsensus 1,9% r/r. Jednym z powodów zaskoczenia w górę były silniejsze od oczekiwań wzrosty cen żywności oraz nośników energii. Dzisiejsze dane… pic.twitter.com/iDswgKTWUA
— PKO Research (@PKO_Research) February 13, 2026
W grudniu gusowski koszyk dóbr konsumpcyjnych kosztował tyle samo co w listopadzie - miesięczna dynamika CPI wyniosła 0,0%. Miesiąc wcześniej podniósł się ledwie o 0,1% mdm, a przez poprzednie dwa miesiące pozostawał na niezmienionym poziomie (tj. dynamika miesięczna wynosiła 0,0% mdm). W efekcie inflacja CPI zrealizowana przez ostatnie 8 miesięcy ubiegłego roku wyniosła zaledwie 0,4%. W znacznej mierze był to deflacyjny efekt spadku cen paliw oraz niskiej dynamiki cen dóbr przemysłowych trwałego użytku.

Nie zapominajmy też, że styczeń był dopiero siódmym miesiącem z rzędu, gdy inflacja CPI mieściła się w granicy dopuszczalnych odchyleń (+/1 1 pkt. proc.) od 2,5-procentowego celu Narodowego Banku Polskiego. Wcześniej przez 69 z 74 miesięcy inflacja CPI przekraczała ten cel i to często bardzo wyraźnie. W efekcie cel inflacyjny został trwale przekroczony i to zarówno w średnim, jak i długim terminie. Średnia (geometryczna) inflacja CPI za ostatnie 5 lat wyniosła bowiem 7,45% w skali roku, za 10 lat to 4,58%, a za 20 lat ukształtowała się na poziomie 3,37% średniorocznie. Oznacza to, że w latach 2020-25 skumulowana inflacja konsumencka w Polsce wyniosła aż 47,3%.
To tylko wstępne dane. Będzie rutynowa rewizja
Ponieważ jest to dopiero wstępny raport, nie znamy jeszcze pełnej kompozycji wskaźnika CPI. Wiemy za to, że w marcu zostanie on poddany regularnej rewizji za sprawą zmiany systemu wag i zastąpienia wyników z roku 2024 tymi z roku 2025. Dokonuje się tego w oparciu o badanie budżetów gospodarstw domowych, na podstawie którego opracowywany jest system wag.
Wiemy jednak, że w styczniu GUS odnotował duży wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych, których koszyk był o 2,4% droższy niż przed rokiem i aż o 1,3% droższy niż w grudniu. Za sprawą podwyżek akcyzy w górę poszły ceny napojów alkoholowych i tytoniowych (o 0,7% względem grudnia i o 7,0% w stosunku do stycznia 2024). Ceny nośników energii podniosły się o 1,9% mdm i były o 3,4% wyższe niż przed rokiem. Paliwa były średnio o 7,1% tańsze niż przed rokiem i był to główny czynnik odpowiadający za wyhamowanie rocznej dynamiki inflacji CPI w Polsce.



























































