REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Frank mocny jak prawie nigdy. Będą nowe szczyty?

Krzysztof Kolany2021-11-10 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2021-11-10 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Frank szwajcarski w relacji do złotego notowany jest blisko najwyższych poziomów w historii. Wieloletni trend wzrostowy na parze frank-złoty pozostaje w mocy i należy się liczyć z ryzykiem coraz droższego franka w perspektywie kolejnych kwartałów.

Frank mocny jak prawie nigdy. Będą nowe szczyty?
Frank mocny jak prawie nigdy. Będą nowe szczyty?
fot. Milaaa / / Shutterstock

Para frank-złoty zakończyła październikowe notowania na poziomie 4,3585 zł. Był to rekordowy miesięczny „kurs zamknięcia”. Nad ranem 2 listopada kurs franka wspiął się na wysokość aż 4,3827 zł, praktycznie wyrównując covidowy szczyt z marca 2020 roku. Jeszcze droższego franka obserwowaliśmy tylko raz w dziejach – przez dwa dni stycznia 2015 roku, gdy podczas „frankogeddonu” kurs CHF/PLN momentami przekraczał nawet 4,40 zł.

Generalnie frank w relacji do złotego jest obecnie notowany blisko najwyższych poziomów we współczesnej historii. Co więcej, od roku 2008 mamy do czynienia z jednoznacznym trendem wzrostowym. Kolejne dołki i szczyty na parze frank-złoty leżą coraz wyżej, a gdyby się uprzeć i włączyć do analizy także okres przed urynkowieniem kursu złotego w 1999 roku, to złoty tracił do franka niemal przez cały okres ostatnich 35 lat. Jedynym wyjątkiem były tu lata 2004-08, kiedy to kurs franka spadł z przeszło 3 zł do niespełna 2 zł.

Słabość złotego…

Notowania pary frank-złoty są wypadkową dwóch innych par walutowych: pary euro-złoty (czyli siły złotego wobec euro, naszej podstawowej waluty odniesienia w Polsce) oraz euro-frank (czyli siły franka wobec euro). Zajmijmy się najpierw tym pierwszym czynnikiem.

Od kilku lat złoty jest po prostu słaby. Presja na deprecjację polskiej waluty szczególnie widoczna stała się po maju 2015 roku. Był to ostatni miesiąc, w którym kurs euro zbliżył się do bariery 4 zł. Nigdy później polska waluta nie była już tak mocna. Z kolei najnowsza faza osłabienia złotego rozpoczęła się w marcu 2020 roku na fali wdrożenia zabójczej gospodarczo polityki lockdownów i uruchomienia zakazanego przez Konstytucję RP „drukowania” przez Narodowy Bank Polski pieniędzy na pokrycie deficytu fiskalnego państwa.

Wakacje na giełdzie

W pewnej mierze słabość złotego wynika też z ogólnie słabego sentymentu do walut krajów rozwijających się, jaki zapanował po 2008 roku i w zasadzie utrzymuje się do dziś. Ale w ostatnich latach i kwartałach wielu argumentów na rzecz deprecjacji złotego dostarczyły polskie władze, a szczególnie Narodowy Bank Polski. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule zatytułowanym „Słaby jak polski złoty. NBP nie widzi problemu”.

Od prawie 5 lat w Polsce mamy do czynienia z „represją finansową”, czyli sytuacją, gdy krótkoterminowe stopy procentowe ustalane są poniżej poziomu bieżącej inflacji. Obecnie nawet po mocnej listopadowej podwyżce realna stopa procentowa w Polsce wynosi -5,2% i jest to jeden z najniższych wyników wśród dużych gospodarek świata. Oznacza to, że nie opłaca się lokować kapitału w polskiej walucie, ponieważ nawet lokata w ujemnie oprocentowanym franku szwajcarskim (na ok. -0,75%) przynosi obecnie wyższą realną stopę zwrotu (ok. -1,92%)!

Przyzwolenie dla inflacji ze strony Narodowego Banku Polskiego w znacznej mierze tłumaczy obserwowaną od kilku lat słabość złotego. Klarownie wyłożył to prof. Stanisław Gomułka:

- Tak zwany efekt Balassy-Samuelsona, wynikający stąd, że tempo wzrostu PKB na roboczogodzinę jest w Polsce o około 2 punkty procentowe wyższe niż średnio w krajach strefy euro, powinien dawać aprecjację złotego w tempie też około 2 proc. rocznie. Tymczasem zamiast takiej aprecjacji mieliśmy w latach 2020-2021 deprecjację złotego o około 10 proc., czyli w tempie około 5 proc. rocznie. Ta deprecjacja wyjaśnia praktycznie całkowicie, dlaczego inflacja w Polsce była w ostatnich dwóch latach wyższa niż w strefie euro - tłumaczy profesor Gomułka. Rozumowanie to łatwo można odwrócić: gdyby Rada Polityki Pieniężnej robiła to, co do niej należało (czyli trzymała inflację w 2,5-procentowym celu), to zamiast deprecjacji złotego, zapewne obserwowalibyśmy niewielkie umocnienie polskiej waluty wobec euro.

… i względna siła franka

Po drugiej stronie naszej pary walutowej mamy franka szwajcarskiego. Walutę słynącą z tego, że w długim okresie czasu lepiej niż jakimikolwiek inny papierowy pieniądz trzyma siłę nabywczą (a dokładniej, że traci ją wolniej niż inne waluty). Frank i neutralna Szwajcaria to klasyczna „bezpieczna przystań”, do której ciągnie kapitał w niepewnych czasach. Także w czasach koronakryzysu.

Wyprzedzając pierwsze uderzenie plagi COVID-19 (a raczej rządowej reakcji na chińskiego wirusa), frank wydatnie umocnił się względem euro. Między listopadem 2019 a kwietniem 2020 kurs EUR/CHF obniżył się z 1,10 do 1,05 franka za euro. Potem na fali szczepionkowego optymizmu nadeszło odreagowanie i powrót do poziomu 1,10, ale od wiosny frank znów zyskuje wobec wspólnotowej waluty – w ostatnich dniach para euro-frank znów jest notowana blisko kluczowego poziomu 1,05.

Jeśli jednak sprawie przyjrzeć się bliżej, to umocnienie franka względem euro jest nie tyle przejawem siły tego pierwszego, co słabości drugiego. Albowiem poza krótkotrwałymi epizodami frank szwajcarski utrzymuje w miarę stabilną wartość w stosunku do dolara amerykańskiego. Przez poprzednie 10 lat kurs USD/CHF waha się w przedziale 0,87-1,03 franka za dolara. Zatem mimo że znaczna część szwajcarskiej wymiany handlowej odbywa się z krajami strefy euro, to helwecka waluta wykazuje mniejszą zmienność wobec dolara niż wobec euro.

A tymczasem dolar od czerwca wyraźnie zyskuje względem euro. W ślad za dolarem podąża też frank. Można więc zaryzykować tezę, że to nie tyle frank jest jakoś specjalnie mocny, co euro jest słabe. I w zasadzie trudno się temu dziwić. Rezerwa Federalna właśnie ograniczyła tzw. dodruk pieniądza (QE) i powinna go definitywnie zakończyć do połowy 2022 roku. Wtedy też rynek oczekuje pierwszej podwyżki stopy funduszy federalnych. Tymczasem Europejski Bank Centralny nic sobie nie robi z najwyższej od 2008 roku inflacji cenowej w eurolandzie. Niedodatnie stopy procentowe w strefie euro nie zostaną podniesione w dającym się przewidzieć terminie. Na całego ma też hulać program skupu obligacji (APP), który funkcjonuje bez jakiejkolwiek daty zakończania.  

Mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy złoty słabnie nawet w stosunku do słabnącego na całej linii euro, którego emitenci już nawet nie udają, że troszczą się o jego siłę nabywczą. To element „wyścigu do dna”, w ramach którego banki centralne przez poprzednie 10 lat ścigały się o to, kto szybciej i mocniej obniży wartość własnej waluty. W tym całym szaleństwie Szwajcarski Bank Narodowy stara się zachować resztki normalności i pilnuje tylko tego, aby frank nie umacniał się zbyt gwałtownie. I to może wystarczyć, aby kurs CHF/PLN prędzej czy później ustanowił nowe maksimum.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (35)

dodaj komentarz
kaczdzonjar
większość frankowiczów (w tym ja) ma już poskładane pozwy - a z tym wiąze się to że mam wstrzymane przez sąd spłaty rat kredytu. moje pierwsze mieszkanie kupiłem za kredyt w CHF bo złowtówkowego nie chcieli mi dać, mieszkanie nigdy nie było wynajmowane etc. wygrana z bankiem (BPH dawny GE Money) to kwestia czasu - umowa jest tragicznie większość frankowiczów (w tym ja) ma już poskładane pozwy - a z tym wiąze się to że mam wstrzymane przez sąd spłaty rat kredytu. moje pierwsze mieszkanie kupiłem za kredyt w CHF bo złowtówkowego nie chcieli mi dać, mieszkanie nigdy nie było wynajmowane etc. wygrana z bankiem (BPH dawny GE Money) to kwestia czasu - umowa jest tragicznie skonstruowana (dla banku). rat nie płace juz od 6 miesięcy. czekam na rozprawę.
Pozdrawiam i zachęcam wszystkich którzy kupowali mieszkania na własne potrzeby, byli młodzi, było to ich pierwsze mieszkanie - idźcie do sądu! mniej wrzasku na portala internetowych więcej działania w realu :)
demeryt_69
Od pół roku nie spłacasz Jankesom osobiście zaciągniętego kredytu? Lovely :)

demeryt_69
"Złoty to już śmieć" - cytat tygodnia, a to dopiero środa rano :)

rekin1986
Cały bajer z walutami z koszyka SDR polega na tym , że im bardziej się starasz tym gorzej wychodzi

Żeby zaspokoić zapotrzebowanie rynku na franki nasz bank centralny powinien mieć chociaż ze 30 mld franków na najbliższe 12 miesięcy

Sposoby pozyskania dewiz przez bank centralny są zawsze trzy albo kupujesz
Cały bajer z walutami z koszyka SDR polega na tym , że im bardziej się starasz tym gorzej wychodzi

Żeby zaspokoić zapotrzebowanie rynku na franki nasz bank centralny powinien mieć chociaż ze 30 mld franków na najbliższe 12 miesięcy

Sposoby pozyskania dewiz przez bank centralny są zawsze trzy albo kupujesz na rynku papier za papier tyle , że w ten sposób dołujesz własną walutę albo za kruszec nie ruszając własnego papieru albo dewiza jedna w zamian za dewizę drugą

Kwestia tego ile danego aktywa możesz sprzedać by nie stracić płynności finansowej
friedens
Złoty to już śmieć. Ze wględu na słabość państwa pisowskiego, obnażoną konfliktem granicznym z Białorusią, złoty bedzie lada moment słabszy od tureckiej liry. Nawet 15-procentowe stopy procentowe, jakie były normalnością przy podobnej inflacji w przeszłości, już tej pisowskiej makulatury nie uratują. Jedyną nadzieją na osłabienie Złoty to już śmieć. Ze wględu na słabość państwa pisowskiego, obnażoną konfliktem granicznym z Białorusią, złoty bedzie lada moment słabszy od tureckiej liry. Nawet 15-procentowe stopy procentowe, jakie były normalnością przy podobnej inflacji w przeszłości, już tej pisowskiej makulatury nie uratują. Jedyną nadzieją na osłabienie franka jest zatem eksport do Szwajcarii najgorszego bankiera centralnego Europy, jego dwórek oraz pisowskiej RPP - oczywiście z nieograniczonym dostępem tych wybitnych pisowskich działaczy do organizowania konferencji prasowych, by się mogli wygadać, i prawem do pisania wszystkiego, co przyjdzie im do głowy (np. o trąbkach i myśliwych) na twitterze. To zrobi na szwajcarskich bankierach, a nawet na zwykłych obywatelach wielkie wrażenie.
friedens odpowiada (usunięty)
Nudne są te ciągłe twoje skojarzenia analno-fekalne. Freud sporo o tym sporo pisał, ale ciekawszy jest w tym kontekście (pieniądze) Jung lub Fromm.
demeryt_69 odpowiada friedens
Ferdek, mało która z teoryjek tego 'górala' Freuda przetrwała tzw. próbę czasu :)

friedens odpowiada demeryt_69
Demuerte, przed Freudem nie było ani psychologii, ani psychiatrii, ani tym tym bardziej psychoanalizy (to jego patent) w dzisiejszym rozumieniu tych słów. Znaczenie Freuda dla zrozumienia ludzkiej psyche jest tak samo wielkie jak Darwina dla zrozumienia fenomenu ewolucji lub Einsteina dla zrozumienia związku czasu z przestrzenią Demuerte, przed Freudem nie było ani psychologii, ani psychiatrii, ani tym tym bardziej psychoanalizy (to jego patent) w dzisiejszym rozumieniu tych słów. Znaczenie Freuda dla zrozumienia ludzkiej psyche jest tak samo wielkie jak Darwina dla zrozumienia fenomenu ewolucji lub Einsteina dla zrozumienia związku czasu z przestrzenią i energii z masą.
kaczdzonjar odpowiada friedens
Demencja vel. Demerty nie ogarnia czaso-przestrzeni w tym horyzontu zdarzeń gdzie na owej granicy czas wg S. Hawking'a się zatrzymuje. on funkcjonuje tu i teraz, jem i sram, pije i sikam a chwile później juz nie pamiętam - zresztą jak większośc wyznawców PiSlamizu - nauka to owoc zakazany ;)
marekrz
Frank jest coraz wyżej, bo nowe kredyty ubezpieczane na forexie przez banki krótką sprzedażą walut nie są już przez banki udzielane od blisko 10 lat. Za to na rynki działa presja, że banki będą musiały pozamykać szybko swoje pozycje w związku z tym, że przegrywają w sądach procesy o łamanie praw konsumenta przy udzielaniu kredytów Frank jest coraz wyżej, bo nowe kredyty ubezpieczane na forexie przez banki krótką sprzedażą walut nie są już przez banki udzielane od blisko 10 lat. Za to na rynki działa presja, że banki będą musiały pozamykać szybko swoje pozycje w związku z tym, że przegrywają w sądach procesy o łamanie praw konsumenta przy udzielaniu kredytów "frankowych". A są to pozycje wielomiliardowe.

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki