REKLAMA

Gomułka: Polska zmierza w kierunku dwucyfrowej inflacji

2021-11-03 13:59
publikacja
2021-11-03 13:59
Gomułka: Polska zmierza w kierunku dwucyfrowej inflacji
Gomułka: Polska zmierza w kierunku dwucyfrowej inflacji
fot. Grażyna Myślińska / / FORUM

Polska jeszcze nie idzie w kierunku Grecji z lat kryzysu 2008-10, ale niewątpliwie zmierza w kierunku obecnej sytuacji Turcji, z dwucyfrową inflacją, silną deprecjacją złotego i wysokim kosztem obsługi długu publicznego - uważa prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

"Polska jeszcze nie zmierza w kierunku Grecji w latach 2008-10, ale niewątpliwie zmierza w kierunku obecnej sytuacji Turcji, z dwucyfrową inflacją, silną deprecjacją złotego i wysokim kosztem obsługi długu publicznego" - powiedział cytowany w środowym komunikacie Gomułka.

Jego zdaniem o poziomie inflacji w Polsce decydują głównie zmiany dwóch cen: średniej płacy nominalnej w gospodarce oraz krajowej waluty w relacji do euro.

Według Gomułki wielu ekonomistów zauważyło rolę płac, ale niewielu docenia znaczenie wpływu kursu walutowego euro w stosunku do złotego, a przecież - jak wskazuje - Polski import z krajów strefy euro jest wielokrotnie większy niż import ze strefy dolarowej.

Ekonomista przypomina, że w latach 2018-19 kurs euro wynosił około 4,25 zł.

"Tak zwany efekt Balassy-Samuelsona, wynikający stąd, że tempo wzrostu PKB na roboczogodzinę jest w Polsce o około 2 punkty procentowe wyższe niż średnio w krajach strefy euro, powinien dawać aprecjację złotego w tempie też około 2 proc. rocznie. Tymczasem zamiast takiej aprecjacji mieliśmy w latach 2020-2021 deprecjację złotego o około 10 proc., czyli w tempie około 5 proc. rocznie. Ta deprecjacja wyjaśnia praktycznie całkowicie, dlaczego inflacja w Polsce była w ostatnich dwóch latach wyższa niż w strefie euro" - tłumaczy Gomułka.

Zdaniem Gomułki pojawia się dodatkowy czynnik podnoszący inflację, czyli rosnące tempo wzrostu płac nominalnych. "Ten czynnik jest dość silny z racji niskiego bezrobocia i bardzo ekspansywnej polityki makroekonomicznej państwa, fiskalnej rządu (wysoki deficyt) i monetarnej NBP (niemal zerowa bazowa stopa procentowa i bardzo duże zakupy obligacji rządowych). Silny wzrost płac powinien z kolei podtrzymać deprecjację złotego. W sumie te dwa czynniki zaczynają więc teraz działać razem, co może prowadzić do wzmocnienia presji inflacyjnej w roku 2022" - dodaje.

Gomułka twierdzi, że znaczące zwiększenie przepływu środków do Polski w ramach Europejskiego Funduszu Odbudowy powinno zahamować czynnik inflacyjny. Dodaje, że już w czwartym kwartale tego roku mieliśmy otrzymać 4,7 mld euro, a w latach 2022- 2025 - około 50 mld euro, z czego około 20 mld euro w formie bezzwrotnej dotacji.

"Te środki znalazłyby się na rynku walutowym. Są one dostatecznie duże, aby nie tylko zatrzymać dalszą deprecjację złotego, ale spowodować nawet jakąś aprecjację" - podkreśla prof. Gomułka.

RPP mocno podnosi stopy procentowe

Na listopadowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopy procentowe. Skala podwyżki była wyższa niż oczekiwała większość ekonomistów.

 

Źródło:PAP
Tematy
Najlepsze konta dla płacących kartą lub telefonem - styczeń 2022 r.

Najlepsze konta dla płacących kartą lub telefonem - styczeń 2022 r.

Komentarze (13)

dodaj komentarz
1984
"Według Gomułki wielu ekonomistów zauważyło rolę płac, ale niewielu docenia znaczenie wpływu kursu walutowego euro w stosunku do złotego, a przecież - jak wskazuje - Polski import z krajów strefy euro jest wielokrotnie większy niż import ze strefy dolarowej."

Panie profesorze, w jakiej walucie mamy zrównoważnony
"Według Gomułki wielu ekonomistów zauważyło rolę płac, ale niewielu docenia znaczenie wpływu kursu walutowego euro w stosunku do złotego, a przecież - jak wskazuje - Polski import z krajów strefy euro jest wielokrotnie większy niż import ze strefy dolarowej."

Panie profesorze, w jakiej walucie mamy zrównoważnony bilans handlowy: euro czy dolarze? Mała podpowiedź: w jakiej walucie rozliczamy import ropy i gazu?

Odpowiedź na w/w wystarczy aby dywagacje profesora wyrzucić do kosza. Kurs euro do złotego jest wtórny wobec kursu euro do dolara. Jeżeli euro jest mocne wobec dolara złoty może być słaby wobec euro i gospodarka będzie się miała dobrze. Jak jest odwrotnie żadne "czary mary" nie pomogą.

Gdy za euro płaciło się 1.25$, a za ropę 70$ wystarczyło sprzedać Niemcowi żywnosć za 56 euro aby zarobić na baryłkę. Gdy za euro płaci się 1.15$, a za ropę 80$ aby zarobić na baryłkę należy sprzedać żywność za niemal 70 euro! Pytanie czy Niemiec wyskoczy ze znacznie wyższej kasy aby kupić tyle samo polskich kiełbasek uważam za retoryczne.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
neuelukas
Ten Pan to taka wersja Misiewicz 2.0 tylko że ten pierwszy robił sobie jaja z siebie i wojska i był aktorem komediowym ( można było się z niego pośmiać), natomiast Patkowski robi sobie jaja z ekonomi i pomaga okradać cały naród. Ten pan jest jak reżyser horroru w którym to my jako naród musimy grać.
gcisoallse
1. Polska ma własną walutę a nie EUR - nie ma szans na kryzys jak w Grecji (niedopasowana do skruktury greckiej gospodarki waluta tj. EUR jest tam jedną z głownych przyczyn głebokiego kryzysu w Grecji od lat)
2. Większość krajów stefy EUR ma znacznie wyższe zadłużenie niż Polska (2-3 razy wyższe)
3. Potrzebujemy
1. Polska ma własną walutę a nie EUR - nie ma szans na kryzys jak w Grecji (niedopasowana do skruktury greckiej gospodarki waluta tj. EUR jest tam jedną z głownych przyczyn głebokiego kryzysu w Grecji od lat)
2. Większość krajów stefy EUR ma znacznie wyższe zadłużenie niż Polska (2-3 razy wyższe)
3. Potrzebujemy niskiego kursu PLN, żeby eksport rósł. To samo robią Niemcy - utrzymując w strefie EUR Grecję i Hiszpanię etc. co powoduje, że EUR na za niski kurs dla gospodarki niemieckiej i eksport Niemiec kwitnie. Oczywiście Niemcy "pomagają" Grecji i południowcom rzucając im jakieś drobniaki żeby zamydlić im oczy i jednocześnie doprowadzając ich przy pomocy EUR do bankructwa.
antek10
Patkowski to ty? Czy inny pisi miszczu ekonomii?
piotr76
Taki pożytek z tego wspierania eksportu zaniżaniem kursu waluty, że usraelskie korpo mają w Polsce tańszą siłę roboczą, za to polskie firmy, zwłaszcza te sprzedające na lokalny rynek, jeszcze większy wzrost kosztów paliw, surowców i części zamiennych.
marok odpowiada piotr76
Nie mają tańszej siły roboczej, bo pensje w Polsce rosną dużo szybciej , niż nastąpiła dewaluacja złotówki wobec euro .
Euro 22 latat temu kosztowało 4,45 zł. Dzisiaj po niemal ćwierćwieczu kosztuje prawie tyle samo, ale pensje wzrosły o ponad 300%.
3xx
niezle, rzad zeby utrzymac PLN przy zyciu musi dostac duzo EURo ktore wymieni na PLN co uratuje smieciowy kurs
samsza
Waluta nie ma szans zachować się "jak w Turcji" przez związki z UE.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki