
foto: thinkstock
Obecnie to gminy będą wybierały w drodze przetargu firmę, która na jej terenie zajmie się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów. Branża szacuje, że z rynku mogą przez to zniknąć nawet 2 tysiące prywatnych spółek, zajmujących się odbiorem odpadów od właścicieli nieruchomości, i nastąpi przejęcie całego rynku gospodarki odpadami komunalnymi przez spółki komunalne.
Miał być porządek, zrobił się bałagan
Przepisy znowelizowanej ustawy wchodzą w życie już 1 lipca, ale większość gmin jeszcze nie rozstrzygnęła przetargów. Wywołuje to niepewność i strach u prywatnych przedsiębiorców, bo pod znakiem zapytania stoi ich dalsza działalność. Obawiają się, że szanse na wygranie przetargów mają tylko przedsiębiorstwa komunalne, które często są też właścicielami tzw. instalacji. Oznacza to, że zarządzają wysypiskami, ale w zakresie ich działalności jest też odbiór i wywóz odpadów. W przeciwieństwie do firm prywatnych, które często nie mają własnych wysypisk, nie muszą oni uiszczać opłaty za składowanie na wysypisku. W zależności od tego, czy śmieci są posortowane, opłata wynosi przeważnie od ok. 150 zł do nawet 500 zł za tonę.
Nieracjonalne działanie ustawodawcy
Obecnie ok. 60 proc. udziału w rynku odbioru i przetwarzania odpadów komunalnych mają firmy prywatne. Jak zaznacza Polska Izba Gospodarki Odpadami, w przypadku zawłaszczenia rynku przez spółki gminne prywatni przedsiębiorcy zostaliby zmuszeni do występowania z roszczeniami odszkodowawczymi.
| »Firmy bankrutują - tysiące ludzi na bruku |
Dariusz Matlak, prezes zarządu PIGO zauważa, że w uzasadnieniu projektu nowelizacji zdumiewające jest różnicowanie pracowników spółek gminnych i spółek prywatnych, sugerujące, jakoby wyłącznie ci pierwsi podlegali szczególnej ochronie. Dziwi go też, że autorzy zmian dyskryminują spółki z udziałem kapitału zagranicznego, które jeszcze kilka lat temu były zapraszane i zachęcane przez samorządy do prywatyzacji ich przestarzałych przedsiębiorstw komunalnych. Co więcej, nie znajduje analogii pomiędzy przytoczonymi w uzasadnieniu projektu zmian w ustawie orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego, które dotyczą ściśle określonych kazusów prawnych, a współczesnym rynkiem gospodarki odpadami w Polsce.
Justyna Niedbał: ustawa pogrąży firmy śmieciowe
Andrzej Jakubecki, kierownik Katedry Postępowania Cywilnego i Międzynarodowego Prawa Handlowego uważa, że w przypadku powierzania przez gminy działań z zakresu odbierania i zagospodarowania odpadów komunalnych spółkom komunalnym doszłoby do uszczuplenia budżetu państwa wskutek zmniejszenia się wpływów z tytułu podatku VAT. Tego typu działania, jako nietworzące żadnych stosunków umownych dotyczących wykonania zadania gminy przez spółkę komunalną, nie mogą być bowiem podstawą wystawiania gminie przez jej spółkę zależną żadnych faktur za wykonanie usługi.
Powrót do sytuacji sprzed 20 lat
Jeszcze w 2011 r. Krajowa Izba Gospodarki Odpadami była niezłomnym orędownikiem planowanych zmian w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Tomasz Uciński, prezes zarządu KIGO napisał wówczas (w druku z 5 kwietnia 2011 r.) do marszałka sejmu Grzegorza Schetyny. W piśmie poparł pomysł przejęcia przez gminy władztwa nad odpadami w celu uzyskania wymaganych poziomów odzysku i ograniczenia ilości odpadów deponowanych na składowiskach, tak aby Polska mogła wywiązać się z zobowiązań nałożonych Dyrektywą Rady 1999/31/WE z 26 kwietnia 1999 r. w sprawie składowania odpadów.
![]() | » Czy spółki ustawiają przetargi? |
W ostatecznym rozrachunku odczują to nie tylko mieszkańcy - w wyższych cenach dyktowanych przez monopolistów niepoddanych presji rynkowej, ale także pracownicy wielu prywatnych firm śmieciowych, którym grozi utrata pracy.
Justyna Niedbał
Bankier.pl
j.niedbal@bankier.pl































































