Już w drugiej połowie roku na platformach Meta mogą pojawić się portfele kryptowalutowe i opcje płatności stablecoinami. Tym razem przedsięwzięcie może się udać, chociaż gigant już raz sparzył się na pomyśle emisji tokenów powiązanych z oficjalnymi walutami.


Facebook, a właściwie Meta, znowu bierze się za stabilne kryptowaluty, informuje serwis Coindesk, powołując się na anonimowe źródła z branży. W lutym firma rozesłała do kilku podmiotów tzw. RFP (Request for Product), czyli zaproszenie do przygotowania oferty. Potencjalni partnerzy Facebooka mieliby zająć się przygotowaniem rozwiązania dla płatności z użyciem stablecoina powiązanego z dolarem amerykańskim.
Platformy należące do Meta mają ponad 3 mld użytkowników na całym świecie. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że firma chce uruchomić płatności oparte na tokenach już w drugiej połowie tego roku. Korzystający z Facebooka czy WhatsAppa mieliby do dyspozycji portfel zintegrowany z usługami aplikacji.
Serwis „Fortune” wspomina z kolei o opcji wykorzystania tokenów do wypłat dla twórców treści na Instagramie. To samo źródło zwraca uwagę, że w styczniu 2026 r. do Mety dołączyła jako VP odpowiedzialny za produkty Ginger Baker, specjalistka od płatności powiązana m.in. z fintechem Plaid i fundacją Stellar budującą blockchain o tej samej nazwie.
W spekulacjach o potencjalnych partnerach Mety w świecie stabilnych kryptowalut wymieniana jest firma Stripe. Co ciekawe, była ona jednym z uczestników wcześniejszego przedsięwzięcia Facebooka skoncentrowanego na stablecoinie – Diem.

Do dwóch razy sztuka?
Przygody Facebooka z kryptowalutami mogą być dobrą ilustracją powiedzenia, że „timing jest najważniejszy”. Firma już w 2019 r. ogłosiła, że zamierza zrewolucjonizować globalne płatności i wyemitować tokeny oparte na rezerwach składających się z koszyka oficjalnych walut. Projekt Libra, bo taką nosił początkowo nazwę, okazał się całkowitą porażką, naznaczoną serią kolejnych zwrotów akcji.
Społecznościowy gigant podjął wówczas całkiem racjonalną decyzję, by nie brać się za przedsięwzięcie samodzielnie. Zbudowano konsorcjum, w którego skład wchodziło blisko 30 podmiotów, w tym Visa, Mastercard, potentaci płatności w e-commerce (w tym Stripe), telekomy i platformy działające w cyfrowym świecie (m.in. Uber i Booking). Skala przymierza zaniepokoiła jednak regulatorów rynków finansowych, nie tylko w USA.
Konsorcjum zaczęło się rozpadać, gdy tylko stało się jasne, że droga do zbudowania globalnego stablecoina będzie wyboista. Po serii „pivotów”, zmianie nazwy na Diem i ograniczeniu ambicji wyłącznie do rynku amerykańskiego, projekt został ostatecznie dobity decyzją szefowej Janet Yellen. Facebookowy stablecoin nie dotrwał nawet do stadium pilotażu.
Pierwsze przymiarki Facebooka do zrewolucjonizowania płatności przypadły na czasy zdecydowanie nieprzychylne idei prywatnego e-pieniądza. Teraz okoliczności są jednak zupełnie inne. W USA nie tylko powstają regulacje określające zasady działania stablecoinów (GENIUS Act), ale także wyraźnie widać, że jest to preferowana przez władze forma zdigitalizowania pieniądza. Do tego stopnia, że nawet nie wspomina się tam o cyfrowym pieniądzu banku centralnego (CBDC). Moment jest zatem jak najbardziej odpowiedni, a nawet można powiedzieć, że Meta nieco spóźnia się na pociąg.
Stablecoiny to nadal malutki kawałek rynku płatności
Stabilne kryptowaluty powiązane z walutami oficjalnymi (fiat) obiecują wszystkie korzyści wynikające z wykorzystania technologii rozproszonego rejestru bez spekulacyjnego aspektu typowego dla nieoficjalnych cyfrowych aktywów. Natychmiastowe rozliczenie, znikome koszty transferu, brak pośredników i globalny zasięg – to mogłoby oznaczać zupełną zmianę zasad płatności, zwłaszcza transgranicznych. Nic dziwnego, że na ten rynek zerkają nie tylko banki, organizacje kartowe, ale także Big Techy.
Wolumen transakcji stablecoinami szacowany jest obecnie na ok. 35 bln dolarów rocznie. Z analizy McKinsey i Artemis wynika jednak, że te dane biorą pod uwagę przede wszystkim transakcje nie powiązane w żaden sposób z „realnymi” operacjami gospodarczymi – m.in. wymiany kryptowalut.
Bazując na ostatnich danych (grudzień 2025 r.), analitycy obu firm oszacowali zannualizowaną wartość operacji stablecoinami na 80 bln dolarów. Z tego ok. 45 bln dolarów stanowiły operacje, za którymi nie kryje się żadna „treść gospodarcza”, a wyłącznie ruchy wynikające ze zautomatyzowanych przepływów na poziomie protokołów. Za ok. 35 bln dolarów odpowiada trading i inne „nie płatnicze” zastosowania, np. związane z dostarczaniem płynności na rynkach kryptowalut. „Wolumen rzeczywistych transakcji stablecoinami to ok. 390 mld dolarów rocznie, co odpowiada około 0,02 proc. globalnej wartości płatności” – wskazano w omówieniu wniosków z badania.
































































