REKLAMA

Kryptowaluta z nieprawego łoża. Dlaczego stablecoin Facebooka nie wypalił?

Michał Kisiel2022-03-18 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2022-03-18 06:00
Kryptowaluta z nieprawego łoża. Dlaczego stablecoin Facebooka nie wypalił?
Kryptowaluta z nieprawego łoża. Dlaczego stablecoin Facebooka nie wypalił?
fot. Ascannio / / Shutterstock

Na scenę wszedł z hukiem, ale opuścił ją cichaczem jeszcze przed pierwszym aktem. Projekt stabilnej kryptowaluty Facebooka to jedna z największych porażek giganta mediów społecznościowych. Niepowodzenie nie było jednak w pełni zasłużone.

Jak na przedsięwzięcie, które nigdy nie zdołało ulokować swojego produktu na rynku, „kryptowaluta Facebooka” cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem mediów i obserwatorów sceny cyfrowych aktywów. Historia konsorcjum Libra, a potem Diem, pokazuje jednak, że bycie w centrum uwagi może okazać się przekleństwem. Zwłaszcza wtedy, gdy w gronie „fanów” znajdą się regulatorzy rynku finansowego.

Pogłoski o przygotowywanym przez Facebooka blockchainowym projekcie pojawiały się już w 2018 r. Gigant po cichu rozbudowywał dział, który miał zająć się przedsięwzięciem z pogranicza kryptowalut i płatności bezgotówkowych. Na czele zespołu stanął David Marcus, który przed przejściem pod skrzydła Facebooka zarządzał firmą PayPal.

Stopniowo na rynek napływało coraz więcej informacji o planach potentata. Pojawiły się trafne, jak się później okazało, doniesienia, że na celowniku Facebooka jest idea stablecoina (stabilnej kryptowaluty) opartego na wielowalutowych rezerwach. Jeszcze na początku 2019 r. spekulowano o tym, że funkcja może być powiązana z komunikatorem WhatsApp.

Przemyślana konstrukcja, ale kontrowersyjny architekt

Projekt, któremu wewnętrznie nadano nazwę Libra, zakładał, że schemat stabilnej kryptowaluty oparty będzie na otwartej technologii i umożliwi przesyłanie środków pomiędzy użytkownikami na całym świecie przy znikomych kosztach.

Inaczej niż w przypadku bitcoina podstawę emisji stanowić będą rezerwy w postaci płynnych aktywów wysokiej jakości, w tym depozytów denominowanych w kilku głównych walutach. Taka syntetyczna, „koszykowa” konstrukcja może być porównana np. z SDR (Special Drawing Rights), jednostką monetarną stworzoną przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Pomysłodawcy Libry nie zamierzali wcale oddać sterów schematu Facebookowi. Stablecoin miał być objęty zdecentralizowanym nadzorem, łączącym w sobie elementy tradycyjnej struktury korporacyjnej oraz modelu proof-of-stake. Temu celowi miało służyć konsorcjum Libra.

Konsorcjum działające w formule non-profit nabrało kształtów w pierwszej połowie 2019 r. Dzięki wysiłkom Davida Marcusa i Morgana Bellera swój akces zgłosiło 28 organizacji, w tym Visa i Mastercard oraz Uber. Potencjalni członkowie-założyciele zostali przedstawieni na głośnym oficjalnym debiucie przedsięwzięcia w mennicy w San Francisco w czerwcu 2019 r. Zapowiedziano, że do połowy 2020 r. liczba członków ma zbliżyć się do 100.

Struktura instytucji była dość skomplikowana, a główną rolę odgrywała w niej Rada Konsorcjum odpowiedzialna za zarządzanie siecią i rezerwami. W radzie reprezentowani mieli być operatorzy węzłów potwierdzających transakcje, ale przewidziano mechanizmy ograniczające koncentrację głosów w rękach jednego podmiotu. Rolę nadzorczą pełnił zarząd, a dodatkowo zaprojektowano ciało doradcze do spraw „wpływu społecznego” składające się z organizacji non-profit i instytucji naukowych.

Pomysłodawcy stabilnej kryptowaluty od początku przewidywali, że więzy łączące ich z Facebookiem mogą okazać się ciężarem. Konstrukcja konsorcjum miała odseparować przedsięwzięcie od „ojca giganta”, który tutaj był tylko jednym z wielu współdecydujących. Nie bez przyczyny na siedzibę instytucji wybrano także daleką od Kalifornii Szwajcarię. Było oczywiste, że schemat płatności o takim zasięgu będzie musiał pozyskać zgody regulatorów w wielu krajach, a Facebook po serii afer związanych z wykorzystaniem danych użytkowników znalazł się na cenzurowanym. Szybko jednak okazało się, że Libra była zbyt blisko społecznościowego potentata.

Konsorcjum nie pomogło

Branża technologiczna przyglądała się projektowi Libra z zaciekawieniem, a bankowa z lekką obawą. Odzew ze strony instytucji nadzorujących rynek finansowy był jednak zdecydowanie nieprzychylny. Stało się jasne, że nadzorcy, nie tylko w USA, zafundują projektowi „regulacyjną ścieżkę zdrowia”.

Łatwy łup zwietrzyli także politycy. Już w lipcu 2019 r. Marcus zeznawał przed senacką komisją ds. bankowości, gdzie przedstawiciele obu partii nie przebierali w słowach. Wizja Facebooka „wtrącającego się w pieniądze” miała dużą siłę rażenia.

Konsorcjum szybko zaczęło się kruszyć. Pierwszym uciekinierem był poprzedni pracodawca Marcusa – PayPal. Potem ze współpracy wycofali się kartowi potentaci – Visa i Mastercard. Ruszyła lawina i na przełomie 2019 i 2020 r. z Librą pożegnali się Stripe, eBay, Booking. Później dołączył do nich m.in. telekom Vodafone.

Eksodus był jednak tylko pierwszym zwiastunem serii porażek, które czekały projekt „kryptowaluty Facebooka”. Warto podkreślić, że z biznesowego punktu widzenia Libra obrała w kolejnych miesiącach właściwą drogę. Dostrzeżono, że przedsięwzięcie musi przeskalować założenia i zabrać się za realizację celów małymi krokami jednocześnie odsuwając się od społecznościowego giganta.

Seria zwrotów

Na łamach Bankier.pl informowaliśmy o kolejnych kamieniach milowych w rozwoju Libry. Najpierw porzucono ideę wielowalutowego koszyka. Stablecoin miał bazować na rezerwach w dolarach amerykańskich. W grudniu 2020 r. miał miejsce rebranding – przedsięwzięcie przyjęło nazwę Diem. Jednocześnie zatrudniono czołowych specjalistów odpowiedzialnych za zarządzanie ryzykiem i zgodność regulacyjną.

W maju 2021 r. zmianie uległ pomysł na prawną formułę emisji tokenów. Diem przeniósł swoją działalność do Stanów Zjednoczonych i zrezygnował ze starań o szwajcarską licencję na uruchomienie systemu płatności. Partnerem został „przyjazny kryptowalutom” bank Silvergate, który korzysta ze stanowej licencji bankowej w Kalifornii.

Wkrótce ogłoszono, że kryptowaluta będzie pełniła rolę „tymczasowego cyfrowego dolara”. Podczas konferencji „Consesus 2021” Christian Catalini, główny ekonomista Diem, komentując pierwotną wizję stabilnej kryptowaluty, wskazał, że była ona „naiwna” i nie wytrzymała starcia z regulacyjnymi realiami.

„Proponujemy podejście zbliżone do partnerstwa publiczno-prywatnego. Traktujemy [token Diem oparty na dolarze] jako tymczasowe przedsięwzięcie, w którym partnerzy tacy jak Silvergate będą pełni rolę emitentów. Ale w momencie, gdy pojawi się CBDC (Central Bank Digital Currency, cyfrowy pieniądz banku centralnego)… Jesteśmy jedynym emitentem stablecoinów, który publicznie zobowiązał się do wycofania własnego tokena i zastąpienia go przez CBDC” – powiedział Catalini.

W czerwcu 2021 r. wszystko było gotowe do startu, jednak kryptowaluta Diem nie trafiła na rynek. Kulisy kolejnej porażki przedsięwzięcia przedstawił ostatnio na swoich łamach „The Financial Times”. Decyzja o odmowie zezwolenia na emisję stablecoina zapadła podczas rozmowy Janet Yellen (szefowej Fedu) oraz Jerome’a Powella, który skłonny był dać zielone światło pilotażowi. Ostatecznie twarde „nie” wyszło od Yellen.

Kolejne próby zmiany modelu działania również zakończyły się porażką. Ostatecznym ciosem okazało się nieudane podejście do testów cyfrowego portfela należącego do Facebooka Novi, raport przygotowany przez Departament Skarbu wskazujący na ryzyka związane z emisją stablecoinów oraz naciski Fed na bank Silvergate. Na początku 2022 r. zapadła decyzja o zakończeniu działalności konsorcjum Diem.

Klątwa Facebooka?

O niepowodzeniu „kryptowaluty Facebooka” zdecydowało kilka nakładających się na siebie czynników. Po pierwsze, okoliczności poczęcia idei i jej autorstwo. Społecznościowy gigant w momencie zaprezentowania planu był już Big Techem po przejściach, obciążonym historią poważnych afer. Chociaż wiele wysiłku włożono w zaprezentowanie Libry jako przemyślanego rozwiązania, dalekiego od typowego dla Silikonowej Doliny podejścia „move fast and break things”, to nie mogło to uspokoić regulatorów rynku finansowego. Rozmach pierwotnej wersji planu niepokoił, zwłaszcza globalny zasięg i przymierze wielkich korporacji z branży e-commerce i płatności.

Niesprzyjającym czynnikiem był także brak prawnych ram funkcjonowania stablecoinów. Odpowiednie regulacje dopiero powstają (również w Unii Europejskiej). Nie przeszkadzało to mniejszym projektom o podobnej konstrukcji (korzystającym np. z licencji stanowych w USA), ale Libra nie widziała się w niszy, miała szersze ambicje. Po rewizji założeń na projekcie ciążyło już z kolei fatum, które spowodowało, że Diem potraktowano, być może niesprawiedliwie, z wielką rezerwą.

Można także postawić pytanie, czy w czasach, gdy większość banków centralnych na świecie pracuje nad cyfrowym pieniądzem (CBDC), prywatna konkurencja o globalnym zasięgu w ogóle mogła być tolerowana. Być może „kryptowaluta Facebooka” była skazana na śmierć już w momencie narodzin.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Wyprodukuj wodę pod własną marką

Wyprodukuj wodę pod własną marką

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
sel
Krypto śmieci już przestały być modne, nic nie gwarantują i nie mają żadnej wartości, za chwilę to zmielą i zakażą stosowania żeby kryptośmieci banków centralnych się rozwijały bo drukarki nie nadążają z dodrukiem , a to zmielą i mniej dolarów będzie do spłacania..
midas69
Niby "krypto" ale takie kontrolowane przez cukiernika i z którym cukiernik może zrobić co zechce bo tak sobie napisał w "umowie" na którą się zgodziłeś. Nikt badziewia nie chce? no kto by się spodziewał? XD
iluminata_3
Cukierberg, gdyby FED naruszył to brutalnie sprawę z nim by rozwiązali.

Swoją drogą teraz z METAwerse próbuje Facebook :)
Tam dopiero można majątek stracić!
obiektywny_komentator
Piękny artykuł o grupach trzymających władzę. Zuckerberg chciał konkurować z FED-em :). "Panie Mark, najlepsze miejsca przy korycie są już zajęte od dawna dla nas, ciesz się Pan, że dopchałeś się do dalszego".

Powiązane: Kryptowaluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki