Sąd w San Francisco otworzył drogę do ukarania Facebooka grzywną w wysokości nawet 35 mld dolarów. Odrzucił apelację portalu społecznościowego, która dotyczyła zbierania danych biometrycznych użytkowników przy wykorzystaniu zamieszczanych przez nich zdjęć.
Decyzja amerykańskiego sądu, zwana decyzją "3-0", dotyczy opcji rozpoznawania twarzy na fotografiach, które umieszczane są na Facebooku - donosi "The Guardian". Użytkownicy po wgraniu zdjęć otrzymywali sugestie dotyczące oznaczenia znajomych, którzy się na nich znajdowali.
- Dane biometryczne zaliczamy do tzw. "wrażliwych danych", dlatego każde naruszenie ich bezpieczeństwa musi wiązać się ze stanowczą odpowiedzią. Nie będzie ratunku - powiedział Shawn Williams, który reprezentuje poszkodowanych. - O ile można zmienić nr konta czy nr karty kredytowej, nie można tego zrobić z twarzą - dodaje.
Facebook odniósł się do tej decyzji, stwierdzając, że "użytkownicy mogli w każdej chwili wyłączyć opcję rozpoznawania twarzy i tylko od nich zależało, kiedy to zrobią".
Przeczytaj także
Sprawa, którą rozpatrywano przed sądem w San Francisco, dotyczy mieszkańców stanu Illinois. Tamtejsze przepisy o ochronie danych biometrycznych zakładają, że za każde naruszenie prawa trzeba zapłacić karę w wysokości 1 tys. dolarów, a jeśli doszło do tego z premedytacją - 5 tys. dolarów. Sprawa dotyczy ok. 7 mln użytkowników z tego stanu, a co za tym idzie - łatwo policzyć, że Facebook może zapłacić karę od 7 do 35 mld dolarów. Teraz ruch użytkowników - mogą pozwać portal grupowo lub indywidualnie.
Podobną sprawę wytoczono w grudniu koncernowi Google. Wówczas sąd w Chicago oddalił zarzuty.
Czy Unia Europejska ukarze Facebooka?
Jak donosi "Wall Street Journal", irlandzka komisja ds. ochrony danych, której podlega Facebook w Europie (biuro portalu znajduje się w Dublinie), powoli kończy pracę nad dochodzeniami. Zapewne jeszcze w tym roku będziemy znali wyniki 11 spraw związanych z naruszeniami unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO).
Portal społecznościowy aktywnie współpracuje z komisją i odpowiada na pytania urzędu. Jak zapewnia dodatkowo poświęcił 18 miesięcy na wprowadzanie przepisów RODO do "swojej działalności".
Wynik irlandzkiego dochodzenia jest o tyle ważny, że jest to precedens. Po raz pierwszy doszło do starcia wielkiej firmy technologicznej z USA z RODO. Ustalenia końcowe będą zapewne szczegółowo analizowane przez Google, Apple'a, Twittera czy LinkedIn.



































































