Władze Papui-Nowej Gwinei zablokowały na początku tygodnia dostęp do Facebooka w ramach tzw. testu mającego na celu ograniczenie dezinformacji, mowy nienawiści i pornografii. Jak podaje w środę BBC wprowadzenie zakazu wywołało krytyką opozycji oraz samych użytkowników FB, których jest w kraju ponad 1,3 mln.


Broniący decyzji minister bezpieczeństwa kraju Peter Tsiamalili Jr. powiedział, że rząd nie próbuje ograniczyć wolności słowa, ale ma "obowiązek chronić obywateli przed szkodliwymi treściami".
Facebook jest najpopularniejszą platformą społecznościową wśród mieszkańców Papui-Nowej Gwinei - korzysta z niego połowa użytkowników internetu. Dla porównania, z Instagrama korzysta tam zaledwie 106 tys. osób.
BBC zwraca uwagę, że wiele małych firm wykorzystuje FB w celach sprzedażowych. Media społecznościowe odgrywają także kluczową rolę w prowadzeniu debaty publicznej w kraju, gdzie dochodzi do ograniczeń wolności prasy.
Rada Mediów krytykuje: posunięcie graniczące z autokracją
Według prezesa Rady Mediów Papui-Nowej Gwinei Neville’a Choi, rządowa decyzja to posunięcie "graniczące z autokracją polityczną i naruszeniem praw człowieka". "Wkraczamy teraz na niebezpieczne terytorium i nikt nie jest w stanie powstrzymać tej tyranii" – napisał na Facebooku poseł opozycji Allan Bird.
Mimo zakazu użytkownicy nadal mogą uzyskać dostęp do Facebooka za pośrednictwem płatnych, wirtualnych sieci prywatnych, czyli VPN.
Poniedziałkowy zakaz został wprowadzony kilka miesięcy po uchwaleniu nowych przepisów antyterrorystycznych, które dają rządowi uprawnienia m.in. do monitorowania i ograniczania komunikacji online. BBC nie podała do kiedy ma trwać ograniczenie dostępu do Facebooka na Papui-Nowej Gwinei. (PAP)
mzb/ ap/

























































