Europarlament chce zrobić porządek z samochodami, które trafiły na rynek europejski pomimo skandalu związanego z dieselgate. Według posłów stanowią one znaczący problem, który utrudni osiągnięcie celu obniżenia emisji spalin.
W oficjalnym komunikacie po posiedzeniu Parlamentu Europejskiego z dnia 28 marca 2019 r. czytamy, że pomimo starań i zaostrzania norm emisji spalin, po europejskich drogach wciąż jeździ wiele samochodów emitujących ponadnormatywne dawki dwutlenku azotu. Eurodeputowani oczekują, że w naprawę sytuacji zaangażują się zarówno kraje członkowskie, jak i sami producenci samochodów.
Głównym problemem są samochody, które zostały sprzedane jeszcze przed wybuchem afery dieselgate i do dziś naruszają przepisy. Jak przypominają posłowie, w Stanach Zjednoczonych Volkswagen przeprowadził szeroko zakrojoną kampanię naprawczą i wypłacił klientom od 5000 do 10 000 dolarów amerykańskich rekompensaty.
Skrytykowano przy tym kraje europejskie i samą Komisję Europejską za niedostateczne zabezpieczenie nie tylko interesów klientów (którzy wciąż czekają na odpowiednie odszkodowania), ale i opieszałość w domaganiu się od producentów samochodów stosownych działań. Wskazano tu niechlubne przykłady Niemiec, Włoch, Luksemburgu i Wielkiej Brytanii, gdzie całe postępowanie wciąż tkwi na etapie domagania się szczegółowych informacji o procederze grupy Volkswagen.
Za rezolucją dotyczącą przeprowadzenia kampanii naprawczej lub wycofania z ruchu samochodów z silnikami diesela będących przedmiotem afery spalinowej podpisało się 301 posłów, przeciwko było 181 głosów – to statystyki przy 42 nieobecnych osób uprawnionych do głosowania.





























































