Po raz pierwszy od grudnia 2014 roku za euro trzeba było zapłacić ponad 1,20 dolara. Postępującemu osłabieniu „zielonego” towarzyszył wzrost dolarowych cen złota, które osiągnęły najwyższy poziom w 2017 roku.


O 9:26 euro było wyceniane na 1,2024 dolara, a więc o 0,4% więcej niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań. Poprzednio poziom 1,20 na parze euro-dolar widziany był w grudniu 2014 roku.
Amerykańska waluta słabnie od stycznia. Licząc od początku roku euro umocniło się o przeszło 14% po tym, jak traciło przez poprzednie trzy lata.
Najnowsza fala osłabienia dolara rozpoczęła się w piątek po południu, po wystąpieniach Mario Draghiego i Janet Yellen. Choć w obu przemówieniach zabrakło nawiązań do polityki monetarnej i kursów walutowych, to rynek odebrał to jako zaproszenie do dalszej gry na umocnienie euro względem dolara.
Przeciwko amerykańskiej walucie przemawia też redukcja oczekiwań na kolejne podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej (szanse na grudniową podwyżkę zmalały z 42% do 36%), pat polityczny w Waszyngtonie (brak budżetu i decyzji o podniesieniu limitu zadłużenia, o reformie podatkowej nawet nie wspominając), a nawet pogoda – tropikalna burza Harvey sparaliżowała Teksas - naftowe centrum Stanów Zjednoczonych.

Na słabości dolara korzysta złoto, które drożeje trzecią sesję z rzędu. We wtorek rano uncja kruszcu w ramach grudniowych kontraktów terminowych była wyceniana na niemal 1.327 USD, a więc o 0,9% więcej niż w poniedziałek, gdy królewski metal podrożał o 1,5%. To najwyższe dolarowe notowania złota od listopadowych wyborów prezydenckich w USA.
Krzysztof Kolany





























































