Wydarzenia weekendu związane z „puczem” w Rosji i wzrostem napięć geopolitycznych w regionie nie zaszkodziły złotemu, który według ekspertów ma jeszcze przestrzeń do umocnienia i zejścia w stosunku do euro poniżej poziomu 4,40 zł. Rynki ze spokojem przyjęły chaos w mocarstwie atomowym, a kursy głównych walut pozostały na stabilnym poziomie.


Bez wątpienia sytuacji w Rosji, gdzie w sobotę rozgrywała się próba puczu, mogła mieć zdecydowanie większe konsekwencje dla rynków finansowych, gdyby nie wiele pytań i wątpliwości o motywy jej przeprowadzenia, przebieg i bezkrwawe zakończenie. Poniedziałek na rynkach walut nie przyniósł więc nerwowych ruchów i jedynie kurs rubla zanotował gwałtowne osłabienie.
Także na złotym nie zaobserwowano gwałtownych ruchów, na głównych parach i dalej obowiązuje trend aprecjacji. W poniedziałek rano złoty był notowany na podobnych poziomach do głównych walut jak piątek. Kurs EUR/PLN o godz. 9.51 wynosił 4,4275 zł, co oznacza, że od kilkuletniego minimum z czwartku (4,4123 zł) kurs osłabił się tylko o ok. 1,5 grosza. To i tak najniższe poziomy wyceny europejskiej waluty od września 2020 r. Stąd też analitycy prognozują moment przesilenia i możliwej korekty siły złotego z ostatnich miesięcy.
"Nadal uważamy, że przestrzeń do aprecjacji złotego w zasadzie się wyczerpała, ale trend umocnienia jest wciąż na tyle silny, że nie da się wykluczyć, że EUR/PLN przetestuje jeszcze niższe poziomy w najbliższych dniach, zanim na dobre zacznie się korekta” – napisali analitycy z Banku Santander.
"Kurs EUR/PLN porusza się wokół poziomu 4,4380. W dalszym ciągu nie można wykluczyć prób umocnienia złotego i chwilowego zejścia poniżej psychologicznej bariery 4,40" – uważają z kolei ekonomiści Banku Millennium.

Stabilnie było na parze EUR/USD, które w poniedziałek wyceniane było na 1,091 dolara. Notowania ustabilizowały się na tym poziomie po słabych danych z europejskiego przemysłu, które poznaliśmy w piątek. W tym tygodniu na kursy walut znów wpływ mogą mieć wypowiedzi bankierów centralnych z Fedu I EBC, którzy spotykają się na dorocznym forum w portugalskiej Sintrze. Dopiero opublikowane o godz. 10:00 słabe dane o niemieckim indeksie IFO mierzącym nastroje gospodarcze spowodowały zejście eurodolara poniżej 1,09.
Ciągle nisko był wyceniany amerykański dolar. Kurs USD/PLN pokazywał w poniedziałek rano o godz. 10:00 poziom 4,0638 zł, czyli taki jaki notowano przed wybuchem wojny w Ukrainie. Na notowania złotego w tym tygodniu może mieć wpływ publikowany w piątek wstępny szacunek inflacji CPI za czerwiec i podejmowane na podstawie napływających danych decyzje RPP. Według Ireneusza Dąbrowskiego, członka RPP, wniosek o obniżkę stóp mógłby się pojawić najwcześniej w październiku.
Względem piątku nie zmienił się także wiele kurs franka szwajcarskiego. Para CHF/PLN była wyceniania w poniedziałek o godz. 10:10 na 4,5396 zł, ale to oznacza umocnienie helweckiej waluty o ok. 4 groszy od rekordowo niskiego poziomu z ubiegłotygodniowego czwartku. Wtedy frank zszedł nawet poniżej 4,50 zł i był najniżej od czerwca 2022 r. Brytyjski funt wyceniany był na poziom 5,19 zł, co oznacza, że odrobił ok. 4 grosze od czwartkowego dołka.






























































