Nie słabną emocje związane z problemami Grecji. W pierwszej kolejności inwestorzy obawiają się restrukturyzacji zadłużenia rządu z Aten. Natomiast najmocniej pesymistycznym scenariuszem pozostaje opuszczenie unii monetarnej przez największego europejskiego bankruta. Nerwową atmosferę próbował ugasić przewodniczący Komisji Europejskiej. W weekend Jose Barroso powiedział, że należy spodziewać się raczej wzrostu liczby członków strefy euro, niż jej uszczuplenia. Tym samym kolejny raz zdementowano pogłoski o możliwości wystąpienia Grecji ze strefy euro.
Tymczasem grecka opozycja nie poprze planu reform przedstawionego przez premiera George Papandreou. Jednakże upadek rozmów z mniejszością parlamentarną nie stanie na przeszkodzie wprowadzeniu programu oszczędnościowego. Rząd z Aten posiada wystarczającą ilość głosów, aby przeforsować cięcia wydatków budżetowych sięgające 6 mld euro oraz plan prywatyzacji o wartości 50 mld euro.
Plan prywatyzacji greckiego majątku narodowego budzi wiele emocji ze względu na propozycję, aby sprzedażą aktywów zarządzały kraje Unii Europejskiej. Oznaczałoby to oddanie części suwerenności na rzecz międzynarodowego podmiotu. Takie rozwiązanie jest nie do zaakceptowania przez greckich polityków. Spekulacje zdementował minister finansów George Papaconstantinou, mówiąc, że Unia Europejska zaoferowała jedynie doradztwo.
Tymczasem rosną wątpliwości, że Irlandia zdoła powrócić na rynek długu zgodnie z planem, czyli w 2012 roku. Taką opinię wygłosił członek dublińskiego rządu w wywiadzie dla Sudany Times. Oznaczałoby to konieczność udzielenia Zielonej Wyspie dodatkowego wsparcia.
Po 9.30 euro traciło 0,2 proc. wobec dolara. Kurs pary spadał do 1,4283 dolara. Wspólna waluta osłabiała się o 0,2 proc. wobec jena oraz zyskiwała nieznacznie wobec franka szwajcarskiego.
P.L.




























































