Wtorek rozpoczęliśmy od delikatnego osłabienia złotego w relacji do euro, w efekcie czego kurs dolara względem polskiej waluty odbił się z najniższych poziomów w tym roku. Analitycy nie spodziewają się, aby w najbliższym czasie złoty znacząco się umocnił.


O 10:10 06 euro płacono 4,2580 zł, a więc o pół grosza więcej niż w poniedziałek wieczorem. Od kilku dni kurs euro utrzymuje się w pobliży linii 4,25 zł, a zatem nieznacznie powyżej kilkuletnich minimów z kwietnia, maja i czerwca. To także poziom o przeszło 10 groszy niższy od szczytu wzrostowej korekty z pierwszej połowy czerwca.
- Wczoraj ponownie pojawiły się próby zejścia euro poniżej poziomu 4,25 zł. Nie zakończyły się one sukcesem, co prawdopodobnie było wynikiem braku silnych impulsów z rynków bazowych oraz spokojnego handlu w regonie. (…) Uważamy, że wydarzenia na rynkach globalnych (m.in. wystromienie amerykańskiej krzywej) mogą obecnie utrudniać dalsze umocnienie złotego. W rezultacie dziś oczekujemy spokojnego handlu na złotym w przedziale 4,25-4,27 zł za euro - napisali w porannym raporcie ekonomiści BGK. Także stratedzy PKO BP prognozują dominację trendów bocznych zarówno na parze euro-złoty jak i dolar-złoty.
Tymczasem kurs dolara powrócił powyżej linii 3,90 zł i we wtorek rano amerykańska waluta była wyceniana na 3,9060 zł. Dzień wcześniej kurs USD/PLN znalazł się nawet w pobliżu 3,89 zł i wyznaczył najniższe notowania od grudnia.
Frank szwajcarski notowany był po 4,3659 zł, a więc o przeszło 1,5 grosza wyżej niż dzień wcześniej. W przypadku tej pary jest to odbicie z najniższych poziomów od półtora miesiąca. Funt brytyjski handlowany był po cenie 5,0658 zł, czyli o blisko grosz wyżej niż w poniedziałek wieczorem.

KK

























































