Wczorajsze lekkie umocnienie się złotego nie pomogło. Euro przebiło poziom 4,38 zł i jest obecnie najdroższe od grudnia 2014 r. Wówczas przez chwilę za wspólnotową walutę płacono 4,397 zł, a więc niewiele więcej niż obecnie.


Chwilę po godzinie 14 za euro należało zapłacić nawet 4,385 zł. Później wprawdzie europejska waluta potaniała do 4,377, jednak to i tak nadal 0,6% więcej niż wczoraj. Trend wzrostowy na parze EUR/PLN trwa od kwietnia 2015 r., kiedy to za euro należało płacić mniej niż 4 zł. Osłabienie złotego pokrywa się czasowo z bessą na giełdzie.
To właśnie odwrócenie się sentymentu na światowych rynkach może stać za dzisiejszą słabszą formą polskiej waluty. Jeszcze wczoraj lepsze od oczekiwań dane dotyczące chińskiego bilansu handlu zagranicznego pozytywnie stymulowały apetyt na ryzyko, na czym korzystały m.in. polska giełda i waluta. Wczorajsze gwałtowne spadki na Wall Street sprawiły jednak, że dziś ciężko na rynkach szukać choćby śladów entuzjazmu.
Warto także zauważyć, że silne umocnienie się euro miało miejsce tuż przed decyzją polskiej RPP dotyczącą stóp procentowych. Rada, zgodnie z oczekiwaniami, zdecydowała się na pozostawienie ich na niezmienionym poziomie. O 16 odbędzie się konferencja, na której przedstawione zostaną szczegóły decyzji.
Złoty traci dziś nie tylko do euro. Umacnia się także frank, który w wigilię rocznicy "frankogedonu" tańczy na granicy 4 zł. Złotowe pary z dolarem i funtem zachowują się raczej neutralnie.


































































