Izrael jest największym zagrożeniem dla stabilności Syrii, nadal będziemy wspierać nowe władze w Damaszku - stwierdził we wtorek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, przemawiając w Ankarze podczas corocznego zjazdu tureckich ambasadorów.


Erdogan oświadczył, że Syria ma historyczną szansę po upadku reżimu Baszara al-Asada i Ankara będzie nadal ją wspierać.
Cytowane przez dziennik „Daily Sabah” dane rządu syryjskiego wykazały, że od grudnia 2024 roku (kiedy obalono al-Asada) Izrael przeprowadził ponad tysiąc nalotów na Syrię i ponad 400 transgranicznych ataków na prowincje południowe tego kraju. Izrael rozszerzył też okupację Wzgórz Golan, zajmując zdemilitaryzowaną strefę buforową, co stanowiło naruszenie porozumienia z Syrią z 1974 roku.
Turecki prezydent zwrócił też uwagę na zagrożenie, które nadal stanowią komórki tzw. Państwa Islamskiego. Erdogan powtórzył również apel o wdrożenie porozumienia pomiędzy rządem w Damaszku i zajmującymi część północnej Syrii siłami kurdyjskimi.
Kurdyjskie Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) i rząd w Damaszku osiągnęły w marcu br. porozumienie w sprawie włączenia oddziałów kurdyjskich w struktury syryjskiej armii oraz zintegrowania ich administracji z władzami centralnymi.

Zgodnie z umową Damaszek ma przejąć kontrolę nad granicami Syrii z Irakiem i Turcją oraz nad polami naftowymi na północy kraju. Kurdowie mają natomiast m.in. odzyskać prawo do używania i nauczania swojego języka, co było zakazane podczas dekad rządów rodziny Asadów.
- Jeśli Kurdowie będą stawiać opór, sytuacja przerodzi się w kryzys - ostrzegł prezydent Turcji, która uznaje siły kurdyjskie w Syrii za część Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). PKK podjęła w maju bieżącego roku decyzję o samorozwiązaniu i złożeniu broni.
Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ jm/





























































