REKLAMA

Elektor Demokratów mówi, że nie zagłosuje na Clinton

2016-11-05 03:44
publikacja
2016-11-05 03:44

Elektor Demokratów ze stanu Waszyngton oświadczył w piątek, że nie zagłosuje na "kryminalistkę" Hillary Clinton, nawet jeśli wygra ona wybory prezydenckie w jego stanie. W sierpniu podobną deklarację nielojalności, ale wobec Donalda Trumpa złożył elektor GOP.

fot. Mike Blake / / Reuters

Należący do indiańskiego plemienia Puyallup, elektor Demokratów w stanie Waszyngton, Robert Satiacum wsparł w prawyborach senatora Berniego Sandersa. Ale ostatecznie to była sekretarz stanu Hillary Clinton zdobyła nominację na prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej.

Satiacum, jak podaje agencja Associated Press, powiedział, że Clinton to "kryminalistka", która nie dba o amerykańskich Indian i ciągle zmienia stanowisko. Dlatego na nią nie zagłosuje, nawet jeśli wygra ona wybory prezydenckie 8 listopada w stanie Waszyngton. "Nie będzie mieć mojego głosu. To pewne." - powiedział. Dodał, że ani Clinton, ani kandydat Partii Republikańskiej Donald Trump nie nadają się do rządzenia krajem.

W sierpniu podobną deklarację złożył z kolei elektor Partii Republikańskiej w stanie Georgia Baoky Vu. Pochodzący z rodziny wietnamskich imigrantów Vu zapowiedział, że w geście protestu przeciwko antymuzułmańskiej retoryce Trumpa nie zagłosuje na niego, jeśli kandydat GOP wygra w Georgii. Sprawa wywołała na tyle duże kontrowersje, że - jak informował rzecznik GOP w stanie Georgia - Vu złożył rezygnację z funkcji elektora.

Deklaracje Satiacum czy Vu zostały złożone, zanim jeszcze odbyły się wybory. To rodzi podejrzenia, że po wyborach prezydenckich 8 listopada, więcej elektorów może zachować się nielojalnie i nie zagłosować na zwycięzcę w swoim stanie. W przeszłości zdarzało się to niezwykle rzadko (od 1999 roku tylko dziewięć razy) i nie miało wpływu na wynik wyborów. Niektórzy spekulują jednak, że w tym roku nielojalnych elektorów może być więcej, bo zarówno Clinton jak i Trump są wyjątkowo nielubiani i cieszą się bardzo małym zaufaniem społecznym.

Zgodnie z uchwalona ponad 200 lat temu ustawą, Amerykanie w wyborach prezydenckich 8 listopada formalnie będą głosować na elektorów, a dopiero ci wybiorą 19 grudnia prezydenta USA. Elektorów jest w sumie 538; ich liczba w poszczególnych stanach zależy od liczby jego ludności. Najludniejsza Kalifornia ma 55 elektorów, a maleńkie Delaware - tylko trzech.

We wszystkich stanach (poza Nebraską i Maine) zwycięzca wyborów otrzymuje wszystkie głosy elektorskie danego stanu. W konstytucji USA nie ma nic na temat obowiązku elektora głosować na konkretnego kandydata. Ale w wielu stanach obowiązują kary finansowe dla elektorów, którzy zachowają się nielojalnie i nie zagłosują na zwycięzcę.

W stanie Waszyngton kara za nielojalność wynosi 1000 dolarów. Satiacum powiedział, że się tym nie przejmuje.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

icz/ mars/

Źródło:PAP
Tematy
Najlepsze konto dla wymagających Klientów

Najlepsze konto dla wymagających Klientów

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Dżejms
Tysiąc dolarów - no szok jaka kara - tysiąc kilogramów złota powinno być. To z resztą i tak było by mało bo teraz obowiązuje "złoto papierowe" a takie można drukować w dowolnych ilościach.
~silvio_gesell
W końcu przebijają się głosy rozsądku, ani jeden ani druga nie są warci fotela prezydenckiego.
~gf
Myślę, że w tej kadencji Clinton USA spadną na drugie miejsce za Chiny pod względem wielkości PKB. USA to już grób, kiła i mogiła.
~bandit
powinna się skupić na "obsłudze" mężusia, a nie dążyć do "dogodzenia" wszystkim amerykanom.
~miro
takie babsztyle jak clinton czy kopacz uświadamia że powinny wrócić do obsługi mopa
~Fred
Pogonić kryminalistkę do alkatras!!!
~Geosmina
To jest właśnie postawa niedojrzałości politycznej. Moja siostra też głosowała na lewicę w ostatnich wyborach, i co?? PiSlandia.

Powiązane: Wybory w USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki