Ekspert: Rząd chce zaktywizować spółdzielnie i TBS-y

Za tym projektem zdaje się stać idea, by zaktywizować spółdzielnie i TBS-y jako podmioty sektora budownictwa społecznego; to modyfikacja istniejących już mechanizmów polityki mieszkaniowej - mówi PAP urbanista, dr Adam Radzimski o projekcie zmian w prawie dot. budownictwa mieszkaniowego.

(fot. Johan Mollerberg / YAY Foto)

Projekt autorstwa resortu infrastruktury i budownictwa znajduje się na etapie konsultacji publicznych. Zakłada zmiany w ustawie o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego oraz niektórych innych ustaw. Dotyczy budownictwa komunalnego w formule towarzystw budownictwa społecznego oraz budownictwa spółdzielczego.

"Przedstawiony projekt nie przynosi zmian rewolucyjnych w zakresie polityki mieszkaniowej. Proponowane zmiany prawne mają na celu usprawnienie pewnych procedur związanych z działalnością spółdzielni mieszkaniowych i towarzystw budownictwa społecznego" - stwierdził urbanista z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalizujący się w geografii miasta. "Za tym projektem zdaje się stać idea, aby zaktywizować spółdzielnie i TBS jako podmioty sektora budownictwa społecznego" - wskazał.

"Budownictwo społeczne, to część sektora mieszkaniowego pomiędzy budownictwem rynkowym a budownictwem socjalnym, adresowanym do osób w najtrudniejszej sytuacji materialnej. Jak do tej pory, sektor ten jest w Polsce słabo reprezentowany" - podkreślił dr Radzimski. "Spółdzielnie mieszkaniowe i towarzystwa budownictwa społecznego nie były w ostatnich latach na tym polu aktywne, koncentrując się na zarządzaniu posiadanymi zasobami, lub też podejmując w pewnym zakresie działalność deweloperską, a więc na zasadach rynkowych" - mówił.

"Przedstawiony projekt postrzegam nie tyle jako element zapowiadanego programu mieszkanie plus, co jako modyfikację istniejących już mechanizmów polityki mieszkaniowej. Oczekujemy wciąż zatem na przedstawienie szczegółów dotyczących realizacji zasadniczej części programu mieszkaniowego, który jest ważną częścią agendy politycznej obecnego rządu" - podsumował Adam Radzimski.

W czerwcu rząd przedstawił założenia programu mieszkanie plus. We wtorek ma przyjąć uchwałę ws. przyjęcia tego programu.

Mieszkanie plus zakłada wiele działań i instrumentów o charakterze legislacyjnym i finansowym. Najważniejsze to powołanie Narodowego Operatora Mieszkaniowego, który z wykorzystaniem zasobu gruntów publicznych (zgromadzonych w planowanym do powołania Narodowym Funduszu Mieszkaniowym) będzie budował mieszkania na wynajem (w tym z opcją dochodzenia do własności) przeznaczone dla osób o umiarkowanych dochodach.

Przewidziano także wsparcie budownictwa na wynajem dla osób o niskich dochodach (społeczne budownictwo czynszowe) realizowane przede wszystkim przez samorządy lokalne - bezpośrednio lub we współpracy z innymi podmiotami (np. towarzystwami budownictwa społecznego, spółdzielniami mieszkaniowymi itp.). Ma być również stworzony system wsparcia regularnego oszczędzania na cele mieszkaniowe; wsparcia remontów i termomodernizacji zasobów mieszkaniowych; zmiany w regulacjach wpływających na możliwość budowania nowych mieszkań oraz właściwego gospodarowania istniejącym zasobem (m.in. regulacje cyklu inwestycyjno-budowlanego, prawo mieszkaniowe).

Poszczególne projekty - jak zapowiedziano - będą koordynowane przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, we współpracy z innymi organami władz publicznych oraz innymi podmiotami (np. Bank Gospodarstwa Krajowego). (PAP)

mah/ son/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 ~silvio_gesell

Wystarczy aktywizować właścicieli pustostanów którzy mieszkają za granicą, tzn. podnieść podatek od nieruchomości inobniżyć opodatkowanie pracujących w Polsce.

! Odpowiedz
1 3 ~autor_widmo

w tbs mieszkalem, bylo super, bez kredytu, nie kumam, co z nimi bylo nie halo, ze przycichly budowy za PO, rekatywacja jak najbardziej mile widziana

! Odpowiedz
1 5 ~abc

Dziś, 15-go stycznia 2015r miała miejsce w Trybunale Konstytucyjnym bardzo ważna rozprawa. Rozprawa, której rozstrzynięcia będą miały wręcz olbrzymi wpływ na sytuację tak członków SM posiadajacych zarówno spółdzielcze prawa do lokalu, czy własność wyodrębnioną mieszkania, jak i tych osób, które nie będąc członkami SM, posiadają mieszkania jako własność wyodrębnioną. Rozprawa trwała od godz. 9-ej do 14-ej i została odroczona do dn.05.02.2015r

Prezentujemy, refleksje naszych kolegów biorących udział jako publiczność w rozprawie. Refleksje , a wlaściwie ich odczucia z tego uczestnictwa. Mają pełną legitymację do takiego prezentowania swojego stanowiska, a uprawnia ich do tego zarówno ilość lat walki o unormalnienie polskich SM, jak i to jakie ta walka przyniosła im uszczerbki tak finansowe, jak i na ich zdrowiu.

„Kto jest ważniejszy, osoba prawna ( SPÓŁDZIELNIA ) czy obywatel?

Oto jest pytanie !!

Na to pytanie w poprzednich latach odpowiadał w Trybunale Konstytucyjnym, jako reprezentant grupy posłów Ryszard Kalisz – działo się to 15-07-2009r.
Wówczas odpowiedział z całą stanowczością, że najważniejszy w systemie prawa jest OBYWATEL.

W dniu 15-01-2015r Pan poseł Ryszard Kalisz niestety zapomniał o obywatelu.

Pan poseł bronił abstrakcyjnej osoby prawnej- Spółdzielni Mieszkaniowej.
Panie pośle, Pan bronił osoby prawnej poprzez wizje zatrudnionych najemnych pracowników organów spółdzielczych.
Jako prawnik i przedstawiciel Sejmu winien Pan Poseł bronić OBYWATELI i posiadać wiedzę, że spółdzielnia mieszkaniowa, jako osoba prawna zawsze dysponowała i dysponuje tylko i wyłącznie środkami finansowymi jej mieszkańców. Jest po prostu zwykłym zarządcą bez własnego kapitału.

KONSTYTUCYJNE PRAWO WŁASOŚCI Panie pośle musi być respektowane w każdej działalności również w spółdzielniach mieszkaniowych.
Jako spółdzielcy- OBYWATELE RP z chęcią obejrzymy Pana występ w teatrze , gdyż jest Pan świetnym aktorem . W Trybunale Konstytucyjnym oczekujemy od Pana profesjonalizmu poselskiego i prawniczego nie zaś tragikomedii, jaką Pan zaprezentował w dzisiejszym dniu.
Jak się ma równość obywatelska do korporacyjnej równości członkowskiej?
Doskonale posiada Pan wiedzę, że prawo ma służyć ludziom. Osoba prawna nie była i nie jest człowiekiem. Za błędy i liczne patologie czynione przez najemnych funkcyjnych przedstawicieli organów w spółdzielniach mieszkaniowych płacą niewinni ludzie: mieszkańcy-obywatele RP, czlonkowie SM i nie tylko.
Niech Pan czyta przepisy w całości nie zaś w abstrakcyjnej formie osoby prawnej.

****************************************************************************************

Odnosząc się do wypowiedzi Pani reprezentującej Prokuratora Generalnego proponujemy powrót do nauki prawa najlepiej w praktyce, oraz logiki. Bez tytułu łatwiej przyswoić obecnie obowiązujące prawo w odniesieniu do obowiązującej Konstytucji RP.

*************************************************************************************************

Panie Sędzio Kieres ludzie nawet za komuny posiadali wiedzę, że dokonują zakupu mieszkania w inwestycji, którą w pełni sfinansowali, nie zaś ograniczonego prawa do lokalu.
Zarządca spółdzielnia winien przyjąć dokument – akt notarialny- oświadczenie lub inny prawem wymagany, że Kowalski wybudował lub zakupił na rynku wtórnym dane mieszkanie i obligatoryjnie bez żadnej deklaracji uznać Kowalskiego za właściciela danego lokalu z pełnym uczestnictwem i respektowaniem prawa o własności.

***********************************************************************************************************************


==========================================================================================================

Było nieźle. Dobrze się spisaliście, chociaż Wysoki Trybunał musiał Was przywoływać do porządku. Sędziowie też prowadzili sprawę całkiem do rzeczy. Ciekawe co z tego wyniknie, bo my tam wiemy, że jak sędziowie są „do rany przyłóż”, to szykują nam niemiłą niespodziankę.

Platforma! Jak ten wyrok nam spapracie, tak jak sejmową opinię, to możecie pakować manatki. Nie odpuścimy wam, choćby nam przyszło głosować na PiS (mimo tego, że też ma nas w głębokim poważaniu), chyba, że ludzie zmądrzeją i wprowadzą do sejmu nową partię.
WY NASZYCH GŁOSÓW NIE DOSTANIECIE POZA WYJĄTKAMI JAK PANI POSEŁ LIDIA STAROŃ.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 6 ~abc

Koniec śledztwa w sprawie Wielkopolanki
Prokuratura Rejonowa Poznań-Stare Miasto zakończyła śledztwo w sprawie działań na szkodę spółdzielni mieszkaniowej Wielkopolanka i skierowała do Sądu Rejonowego w Poznaniu akt oskarżenia przeciwko wiceprezesowi spółdzielni Bolesławowi R.
W pierwszych dniach listopada 2006 roku Prokuratura Rejonowa Poznań-Stare Miasto zakończyła śledztwo w sprawie działań na szkodę spółdzielni mieszkaniowej Wielkopolanka. Do Sądu Rejonowego w Poznaniu został skierowany akt oskarżenia przeciwko wiceprezesowi spółdzielni Bolesławowi R.
Bolesław R. odpowiada za podpisanie wyjątkowo niekorzystnego dla spółdzielni aneksu do umowy z właścicielami sieci sklepów Piotr i Paweł.
Według ustaleń prokuratury w styczniu 2001 roku prezes spółdzielni, prywatnie ojciec właścicieli sieci sklepów Piotr i Paweł, podpisał z synami umowę dotyczącą budowy marketu na osiedlu przy ul. Wojskowej w Poznaniu. Właściciele sklepów mieli za jego budowę płacić spółdzielni w ratach. Kiedy 70 procent inwestycji było już gotowe, na koncie spółdzielni nie było ani złotówki, choć zgodnie z umową właściciele sieci sklepów powinni na nie przelać już prawie 5.000.000,00 złotych.
Jak okazało się podczas śledztwa w marcu 2002 roku spółka Piotr i Paweł podpisała ze spółdzielnią aneks do umowy i na jego mocy zapłaciła Wielkopolance 400.000,00 złotych w miejsce przewidzianych umową 5 milionów. Dwa tygodnie później właściciele marketu odstąpili od umowy i zażądali zwrotu wpłaconych pieniędzy w formie trzech mieszkań. Aneks ten podpisał również Bolesław R. Doprowadziło to do załamania się inwestycji przy ul. Wojskowej, a spółdzielnia straciła na interesie z siecią Piotr i Paweł około 8.500.000,00 złotych. Osiedle do dnia dzisiejszego nie jest wykończone.
Prokuratura oskarżyła ponadto Bolesława R. o działanie na szkodę spółki Locum, której był prezesem. W wyniku działań Bolesława R. spółka Locum miała stracić w sumie ponad 8.000.000,00 złotych.
Spółdzielnia ma dziś ponad 35.000.000,00 złotych długów, nie licząc przynajmniej kilkumilionowych zobowiązań wobec członków. Spółdzielcy zdecydowali, że Wielkopolanka jest niewypłacalna i powinna ogłosić upadłość. Wniosek o ogłoszenie upadłości Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Wielkopolanka trafił już do Sądu.
Natomiast Bolesławowi R. w prowadzonej sprawie karnej grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Rzecznik Prasowy

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 ~abc

Ustawianie przetargów w spółdzielniach-molochach
Zaopatrzenie spółdzielni-molocha jest jednym z najbardziej lukratywnych zleceń dostępnych na rynku. Roczny budżet molocha to często kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Kontrola tej swoistej żyły złota daje gwarancje prosperity niezależnie od sytuacji gospodarczej na wolnym rynku, gdyż spółdzielnie mieszkaniowe są praktycznie niezależne od cykli koniunktury i dynamiki rozwoju konkurencji w danej branży. Co najwyżej recesja może prowadzić do okresowego zwiększenia liczby eksmisji i większej rotacji lokali, ale zasadniczo nie odbija się to na kondycji finansowej spółdzielni-molocha.

W celu \"wygrywania\" przetargów i uzyskiwania zleceń w spółdzielni, wdrożono kilka rozwiązań zapewniających kontrolę nad jej finansami i polityką inwestycyjną. Oto najważniejsze z nich:

- obsadzenie ludźmi z organizacji stanowisk w zarządzie i radzie nadzorczej poprzez zastosowanie technik manipulowania i fałszowania wyborów);
- wyłonienie grupy \"zaprzyjaźnionych firm\" do realizacji dostaw towarów i usług;
- zwerbowanie zaufanych pracowników w dziale technicznym (obsługa inwestycji, nadzory, odbiory robót);
- powszechne wykorzystanie uznaniowych kryteriów w podejmowaniu decyzji;
- system wynagradzania za lojalność i uczestnictwo w przestępczym procederze;
- zastraszanie firm oponentów.


Zadania członków organizacji w radzie nadzorczej

Pomyślne przeprowadzenie wyborów poprzez wprowadzenie do rady nadzorczej ludzi należących do organizacji jest kluczem do legalizowania przedsięwzięć gospodarczych, bo od przychylności i akceptacji rady zależy polityka remontowa, inwestycyjna i zagospodarowanie środków z czynszów w danym roku. Zaufane osoby zasiadające w RN uchwalają plan finansowy opracowany przez zarząd i decydują o wyborze wykonawców. Za odpowiednie decyzje mają np. udział w zysku z prowizji od \"zaprzyjaźnionych firm\" i bezpośrednią możliwość wykonywania dostaw i uczestnictwo w realizacji zleceń.


Rekrutacja \"zaprzyjaźnionych firm\"

Kryteria wyboru dostawców towarów i wykonawców robót w spółdzielni są dość złożone. Wyszukuje się i selekcjonuje ludzi zaufanych i żądnych łatwego zysku. W centrum zainteresowania są na członkowie organów spółdzielni (RN, rady osiedla), pracownicy SM, rodziny lokalnych decydentów. Dawanie zleceń osobom z tych środowisk cementuje system (np. bardzo pomaga przy wyborach w spółdzielni) i zapewnia ochronę prezesom. Preferowanym rozwiązaniem jest dobór raczej mikro firm
(często jednoosobowych działalności) z względu na zachowanie poufności w zakresie polityki cenowej (oferowanych towarów i usług) oraz jakości robót. Duże firmy, mające wdrożone systemy jakościowe i podlegające audytom nie są dobrym i bezpiecznym partnerem m.in. z uwagi na brak swobody w rozliczaniu prowizji.


Jak zachować pozory przetargowe

Mimo, że towarzysze z lobby parlamentarnego zatroszczyli się o wyłączenie spółdzielni mieszkaniowych z obowiązku stosowania procedur przetargowych, a także pozbawili państwowe organa kontrolne możliwości badania działalności spółdzielni (np. spółdzielnie nie podlegają kontroli NIK), jak również zabezpieczyli osobiste bezpieczeństwo prezesów ustanawiając np. przepis, że pokrzywdzonymi (np. przy niegospodarności) mogą być jedynie członkowie zarządu i organów spółdzielni, a zwykli członkowie nie są ani stroną, ani pokrzywdzonymi, to wskazane jest zachowanie pozorów procedur przetargowych choćby ze względu na wścibskie, węszące sensacji media. Wymyślono więc genialny w
swojej prostocie sposób. Wyselekcjonowane \"zaprzyjaźnione firmy\" ustawiają się w kolejce do \"wygrania\" ustawianego przetargu. Planując remonty czy ważną, dużą dostawę do spółdzielni, informuje się wybranych oferentów o planowanym zakupie lub zamówieniu. Na etapie informowania uzgadnia się odpowiednio zawyżoną cenę, która zostanie formalnie zaoferowana spółdzielni przez owe firmy. Skalkulowana przez prezesów cena (cena nabycia towaru, usługi) jest podwyższona o wartość prowizji
(łapówki)jaką podzieli się \"zaprzyjaźniona firma\" z prezesami i osobami w spółdzielni odpowiedzialnymi za legalizację wydatków. Nie może więc to być zawyżenie np. o 10% , bo nie wystarczy pieniędzy na opłacenie grupy osób uczestniczących w procederze, a musi przecież zostać odpowiedni zarobek firmie, która potencjalnie naraża się na np.
zainteresowanie organów ścigania. Ponadto \"zaprzyjaźniona firma\" nie otrzyma faktury kosztowej od prezesów tytułem rozliczenia wypłaconej łapówki, więc w kwocie zawyżenia musi zawierać się także wysoki podatek dochodowy odprowadzany do fiskusa. Po uzgodnieniu poziomu zawyżenia ceny, z wtajemniczonymi firmami ustala się szczegóły ich ofert i wysokości cen jakie zaoferują stosownie do przyjętego poziomu bazowego.Jednocześnie rozstrzyga się, która wg \"kolejki\" firma tym razem \"wygra\".
Wytypowany \"zwycięzca\" wpisuje do oferty cenę nieco niższą od pozostałych. Reszta wtajemniczonych firm składa oferty z cenami oscylującymi wokół przyjętej bazowej zawyżonej ceny, jednak nie niższymi niż cena przedłożona przez \"zwycięzcę\". Ta procedura gwarantuje niewykrywalność oszustwa bez wnikliwego kontrolowania cen i porównywania z ofertami rynkowymi. Wymaga to zatem dużej wiedzy organów ścigania, większego nakładu pracy i kosztów. Nieobytemu asesorowi szczebla rejonowego nawet do głowy nie przyjdzie, że ma do czynienia z przestępczym procederem. Po za tym trudno jest kwestionować \"przetarg\" w obliczu \"dowodów ofertowych\" od pozostałych wtajemniczonych firm.


Co zrobić żeby oferty złożyły tylko wtajemniczone firmy?

Newralgicznym elementem systemu jest informowanie o planowanym zamówieniu w mediach, gdyż do przetargu mogą stanąć firmy z zewnątrz, których oferty mogą zniweczyć misternie przygotowany plan. Ale jest na to sposób. Ogłoszenie o przetargu umieszcza się np. w płatnym serwisie internetowym, który nie jest powszechnie dostępny. Innym sposobem jest emisja ogłoszenia prasowego krótko przed terminem złożenia ofert. Częstym narzędziem eliminowania nie wtajemniczonych jest zastosowanie uznaniowych kryteriów (np. w zamówieniu na projekt budynku jako decydujące kryterium o wyborze oferenta przyjmuje się ocenę opracowania koncepcji, a nie projektu) oraz manipulowanie wymogami formalnymi typu przedłożenie rożnych specjalnych zaświadczeń. Gdyby jednak ktoś z zewnątrz się przebił z ofertą, to ludzie z organizacji zasiadający w radzie nadzorczej wyeliminują go, wybierając \"zaprzyjaźnioną firmę\", która np. niespodziewanie zaproponuje dodatkowe usługi w ramach przedstawionej oferty.


Wynagradzanie za współpracę i lojalność

Prezesi spółdzielni potrafią być wdzięczni \"zaprzyjaźnionym firmom\" za udział w procederze i dzielenie się zyskiem. Ich właściciele oprócz łatwego i stałego zarobku korzystają np. z profitów w postaci zakupu lokali po zaniżonych cenach, dzierżawy na atrakcyjnych zasadach, pomocy organizacji przy wydawaniu decyzji administracyjnych, załatwiania spraw w urzędach dzięki protekcji prezesów. \"Zaprzyjaźnione firmy\" nie
ponoszą też ryzyka odpowiedzialności za wadliwe roboty. Zaufani pracownicy działu technicznego często odbierają prace bez wymaganej dokumentacji. Umowy sporządzane między spółdzielnią, a \"zaprzyjaźnionymi firmami\" są lakoniczne i nie zawierają poza kaucją gwarancyjną (np. 5% wartości zlecenia) żadnych poważnych sankcji za wadliwe wykonawstwo. Umowy spółdzielnia - \"zaprzyjaźniona firma\" są ewenementem niespotykanym w gospodarce wolnorynkowej.


Co zrobić gdy firma z wolnego rynku poskarży się organom ścigania?

Czasem zdarza się, że firmy z zewnątrz w swojej naiwności wierzą, że przetarg w spółdzielni mogą wygrać dzięki atrakcyjnym cenom, posiadanej renomie, merytorycznej wiedzy i doświadczeniu - nic bardziej błędnego. Ewentualne doniesienie do lokalnej prokuratury wskutek wykrycia manipulowania przetargiem, kończy się dla danej firmy ostracyzmem na rynku spółdzielnianym, może też doprowadzić do zerwania kontaktów i innymi firmami powiązanymi ze spółdzielniami. W praktyce np. dla sprzedawcy wodomierzy oznacza to nawet widmo bankructwa. Szantażownie firm było szczególnie groźne i szkodliwe społecznie do czasu integracji z UE, gdyż lokalne rynki przeżywały recesję, a o zlecenia było trudno. Płacenie łapówek było elementarnym standardem (spuścizną państwa komunistycznego) przechodzącej transformację gospodarki. Ci przedsiębiorcy, którzy padli ofiarą ostracyzmu prezesów wiedzą, że z mafią spółdzielczą nie ma żartów, gdyż prezesi poszczególnych spółdzielni w większości ściśle ze sobą współpracują i decyzja o wyeliminowaniu danej firmy z rynku dostaw dla spółdzielni jest podejmowana wspólnie i konsekwentnie przestrzegana. Dodatkowo w branży rozpuszcza się wiadomość o karze jaka spotyka tych,którzy łamią zasady stanowione przez prezesów.


Koszty społeczne zawyżania cen

Największymi przegranymi procederu ustawianiu przetargów są dziesiątki tysięcy nieświadomych spółdzielców brutalnie wyzyskiwanych przez przestępcze organizacje. Mafie spółdzielcze są groźne dla funkcjonowania państwa w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Spustoszenie, jakie powodują w budżecie spółdzielni ustawianiem przetargów w sposób bezpośredni uderza w najbiedniejszych stymulując rozwój różnego rodzaju patologii i prowadząc do degradacji społeczności. Dochodzi do paradoksów, że m2 utrzymania niskostandardowego lokalu w blokowisku kosztuje więcej niż m2 utrzymania domu jednorodzinnego. Dodatkowo na barki samorządów przerzuca się koszty dostarczania lokali socjalnych dla obsługi ponadnormatywnej ilości eksmisji, łożenie funduszy na pomoc społeczną, policję i finansowanie dodatków mieszkaniowych. Wyprowadzanie funduszy ze spółdzielni oznacza wyższy czynsz i podwyższenie kosztów utrzymania, a tym samym powiększenie grona spółdzielców uprawnionych do pobierania różnego rodzaju zasiłków.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 5 ~abc

Definicja mafii spółdzielczej
Mafia spółdzielcza - organizacja przestępcza rekrutująca się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej, funkcjonująca najczęściej w spółdzielniach-molochach liczących kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Działalność organizacji jest oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych. Istnienie organizacji charakteryzuje się nieusuwalnością i nietykalnością władz, nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. "zaprzyjaźnione firmy" oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha (powszechny brak prawa własności, podwyższona przestępczość, skupiska biedy, duża liczba eksmisji, dewastacje mienia).

Głównym narzędziem finansowania organizacji i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych. Legalizacja procederu jest możliwa dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach SM. Wielomilionowe budżety spółdzielni-molochów są źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do "zaprzyjaźnionych firm". Z powodu ogromnych kwot do rozdysponowania, niemożliwe jest księgowanie w spółdzielni wyłącznie fikcyjnych faktur (tylko usług, bez obrotu materiałowego), dlatego klasyczną metodę stanowią zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Niejednokrotnie też, w celu zagospodarowania rocznego budżetu realizuje się całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty (np. remonty elewacji budynku rok po roku).

Organizacja, manipulując kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowuje jedynie wyselekcjonowana, uprzywilejowana grupa tzw. "zaprzyjaźnionych firm" - często firm członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej i powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców.

Organizacja w celu zapewnienia sobie bezkarności i hegemonii w lokalnej społeczności przenika do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych i biznesu. W celu zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności korumpuje sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działa w środowisku biznesowym. Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie "przedsięwzięć biznesowych" opartych na zawyżaniu cen zakupu. Lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder ten odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni pomijanych w kolejce oczekujących.

Organizacja zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Fałszuje głosowania i manipuluje wyborami do organów SM zapewniając nieusuwalność prezesom oraz stałe członkostwo w radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu. W wyborach biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele "zaprzyjaźnionych firm", osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a "wypełniające wakaty" po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp.

Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się też w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych. Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom - poprzez uwłaszczenie i podział spółdzielni-molochów - prawo samostanowienia i godnego życia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 ~abc

Publikujemy informację rzecznika prasowego prokuratury w Poznaniu w sprawie działania na szkodę spółdzielni Wielkopolanka ze skutkiem prowadzącym do jej upadłości. Temat jest ważny w kontekście zgłaszanych przez prezesów pomysłów o zakładaniu spółki w celu kupna MPEC.
Zobacz: 35 mln długów spółdzielni i wniosek o upadłość



Koniec śledztwa w sprawie Wielkopolanki
Prokuratura Rejonowa Poznań-Stare Miasto zakończyła śledztwo w sprawie działań na szkodę spółdzielni mieszkaniowej Wielkopolanka i skierowała do Sądu Rejonowego w Poznaniu akt oskarżenia przeciwko wiceprezesowi spółdzielni Bolesławowi R.
W pierwszych dniach listopada 2006 roku Prokuratura Rejonowa Poznań-Stare Miasto zakończyła śledztwo w sprawie działań na szkodę spółdzielni mieszkaniowej Wielkopolanka. Do Sądu Rejonowego w Poznaniu został skierowany akt oskarżenia przeciwko wiceprezesowi spółdzielni Bolesławowi R.
Bolesław R. odpowiada za podpisanie wyjątkowo niekorzystnego dla spółdzielni aneksu do umowy z właścicielami sieci sklepów Piotr i Paweł.
Według ustaleń prokuratury w styczniu 2001 roku prezes spółdzielni, prywatnie ojciec właścicieli sieci sklepów Piotr i Paweł, podpisał z synami umowę dotyczącą budowy marketu na osiedlu przy ul. Wojskowej w Poznaniu. Właściciele sklepów mieli za jego budowę płacić spółdzielni w ratach. Kiedy 70 procent inwestycji było już gotowe, na koncie spółdzielni nie było ani złotówki, choć zgodnie z umową właściciele sieci sklepów powinni na nie przelać już prawie 5.000.000,00 złotych.
Jak okazało się podczas śledztwa w marcu 2002 roku spółka Piotr i Paweł podpisała ze spółdzielnią aneks do umowy i na jego mocy zapłaciła Wielkopolance 400.000,00 złotych w miejsce przewidzianych umową 5 milionów. Dwa tygodnie później właściciele marketu odstąpili od umowy i zażądali zwrotu wpłaconych pieniędzy w formie trzech mieszkań. Aneks ten podpisał również Bolesław R. Doprowadziło to do załamania się inwestycji przy ul. Wojskowej, a spółdzielnia straciła na interesie z siecią Piotr i Paweł około 8.500.000,00 złotych. Osiedle do dnia dzisiejszego nie jest wykończone.
Prokuratura oskarżyła ponadto Bolesława R. o działanie na szkodę spółki Locum, której był prezesem. W wyniku działań Bolesława R. spółka Locum miała stracić w sumie ponad 8.000.000,00 złotych.
Spółdzielnia ma dziś ponad 35.000.000,00 złotych długów, nie licząc przynajmniej kilkumilionowych zobowiązań wobec członków. Spółdzielcy zdecydowali, że Wielkopolanka jest niewypłacalna i powinna ogłosić upadłość. Wniosek o ogłoszenie upadłości Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Wielkopolanka trafił już do Sądu.
Natomiast Bolesławowi R. w prowadzonej sprawie karnej grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Rzecznik Prasowy

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 7 ~plutarch

Platformo, gdybyś się za ten temat zabrała, to może teraz nie bylibyśmy pod PiS-em.

! Odpowiedz
0 1 ~Ja

hehe

! Odpowiedz
3 11 ~lewak

Rząd cały rok coś aktywizuje tylko że nic z tego nie wychodzi a najlepiej wychodzi rozdawanie pieniędzy oczywiście nie swoich ale dla swoich

! Odpowiedz

Do rozliczenia PIT 2018 zostało:

WCZYTAJ TWÓJ E-PIT