REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Eksperci: Prezydencja to za krótki czas na skuteczny lobbing

2011-07-20 15:31
publikacja
2011-07-20 15:31

20.07. Warsaw (PAP) - Nie sposób ocenić, ile Polska traci na skutek nieskutecznych działań lobbingowych lub w ogóle ich braku. Jednak sześć miesięcy polskiej prezydencji, to krótki czas na skuteczny lobbing - przekonują eksperci.

"Polscy przedsiębiorcy nie prowadzą skutecznego lobbingu gospodarczego w Unii Europejskiej. To wymaga długofalowego i zespołowego działania, a polskie firmy działają indywidualnie i nie skupiają się w grupy, które wspólnie mogłyby walczyć o swoje interesy" - powiedział PAP Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu PKPP Lewiatan.

Jego zdaniem, prezydencja to za krótki czas na skuteczny lobbing, gdyż prawidłowe i skuteczne działania lobbingowe trwają latami. "Przykładowo zmiana podejścia do energetyki jądrowej lub emisji gazów cieplarnianych, to działania lobbingowe prowadzone przez dziesiątki lat. Prezydencja trwa tylko pół roku, ale będzie o nas głośno. To dobry moment na kontakty i zwracanie uwagi na polskie sprawy, ale trzeba to robić z wyczuciem. Inaczej powstanie wrażenie, że przy okazji prezydencji usiłujemy załatwić tylko swoje interesy" - mówi Mordasewicz.

Co trzeba zrobić, żeby skutecznie lobować? Zdaniem Mordasewicza, po pierwsze - tworzyć organizacje, np. branżowe, skupiające wiele firm. Po drugie - działać z wyprzedzeniem. Monitorować prace UE nad kolejnymi dyrektywami tak, żeby wiedzieć jak to ewentualnie wpłynie na polski przemysł i realia działania polskich przedsiębiorców.

Wakacje na giełdzie

Lobbing, to w Unii Europejskiej norma, ale w Polsce jest to wciąż działalność podejrzana. "W Polsce działalność lobbingowa wciąż źle się kojarzy, czyli z działaniem typu, komu dać łapówkę, żeby coś załatwić. Prezydencja to dobry moment na działania lobbingowe, a raczej na ich rozpoczęcie, ale nie mogą być one zbyt agresywne, bo skutek będzie odwrotny od zamierzonego - mówi Anna Łacińska z firmy Eficom.

Zachodnie kraje mają pod tym względem tę przewagę nad Polską, że uprawiają lobbing od wielu lat, a sam lobbing nie budzi kontrowersji. "Trzeba pamiętać, że granice działania lobbystów niekoniecznie pokrywają się z granicami krajów. Często jest to działalność branżowa, która ma na celu przeforsowanie interesów danej branży" - mówi Agnieszka Cianciara z College d'Europe w Warszawie.

W lipcu 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o działalności lobbingowej, która przewiduje zwiększenie efektywności działań legislacyjnych rządu oraz ich przejrzystości w procesie stanowienia prawa. Znowelizowana ustawa po wejściu w życie zmieni zasady planowania prac rządu; przewiduje zastąpienie przygotowywanych co sześć miesięcy programów prac legislacyjnych rządu przez wykaz prac legislacyjnych.

Znowelizowana w br. ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa określa zasady jawności działalności lobbingowej, wykonywania zawodowej działalności lobbingowej oraz jej kontroli. (PAP)

ska/ mki/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~mk
przecież temu rządowi chdzi tylko o to by ktoś ważny poklepał ich po plecach by im wszystkim żyło się lepiej
~gs
Jeden z niewielu przypadków, kiedy Polacy reagują bardziej racjonalnie od innych.
Lobbing kojarzy im się jednoznacznie i słusznie im się kojarzy. Przynajmniej w tym wypadku nie dają sobie mydlić oczu.

Typowy przykład "lobbingu" w naszych realiach to "lobbing" przedstawicieli firm farmaceutycznych u lekarzy,
Jeden z niewielu przypadków, kiedy Polacy reagują bardziej racjonalnie od innych.
Lobbing kojarzy im się jednoznacznie i słusznie im się kojarzy. Przynajmniej w tym wypadku nie dają sobie mydlić oczu.

Typowy przykład "lobbingu" w naszych realiach to "lobbing" przedstawicieli firm farmaceutycznych u lekarzy, gdzie oczywiście nie ma mowy o łapówkach, jest tylko dbanie o dostateczny poziom wiedzy a że najlepiej przyswaja się wiedzę na Karaibach...
Lobbing nie ma nic wspólnego z łapówkarstwem dopóki udaje się ukryć korzyści osiągane przez polityków.

Decyzje polityków powinny wynikać z merytorycznych argumentów a nie z nacisków takiej czy innej grupy dbającej o jedynie swój interes. Inaczej mamy masę kretyńskich zakazów, nakazów, dyrektyw itp.
jak choćby zakaz termometrów rtęciowych, bo rtęć jest trująca; tylko że taki termometr mam jeden od 50 lat i dopóki nikt po nim nie będzie skakał żadna rtęć z niego nie wypłynie za to elektroniczny jest do wyrzucenia (kto zapłaci za utylizację) po paru latach nie licząc zużytych baterii.

Powiązane: Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki