REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ekonomiści o efektach strategii rozmrażania gospodarki rządu

2020-11-23 14:14, akt.2020-11-23 15:04
publikacja
2020-11-23 14:14
aktualizacja
2020-11-23 15:04
Dodaj Bankier.pl w Google

Strategia rozmrażania gospodarki na najbliższe miesiące, w tym zalecenie pozostania w domu na święta i ferie oraz niepewność w egzekwowaniu zalecenia, może ostudzić popyt na zakupy - ocenia Piotr Bielski, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych Santander Banku. Jego zdaniem NBP nie musi dodatkowo luzować polityki wobec dłuższego lockdownu.

Ekonomiści o efektach strategii rozmrażania gospodarki rządu
Ekonomiści o efektach strategii rozmrażania gospodarki rządu
fot. hxdbzxy / / Shutterstock

„Nowy scenariusz odmrażania gospodarki to ewidentnie dobra informacja dla jednych branż, a dla innych bardzo zła. Branża handlowa raczej się cieszy - sklepy w galeriach handlowych za tydzień zostaną otwarte, więc spadki sprzedaży ubrań, czy innych towarów nie będą tak drastyczne, jak mogłyby być. To zmniejsza ryzyko wielkich strat finansowych lub upadłości. Z drugiej strony rząd nie zaleca wyjazdów na ferie zimowe, a to dla branży turystycznej bardzo zła wiadomość" - powiedział PAP Biznes Bielski.

"Warto zwrócić uwagę, że zalecenie pozostania w domach na ferie i święta samo w sobie może ostudzić popyt na zakupy. Argument za odmrożeniem handlu jest taki, że wspieramy sektor w najgorętszym sezonie zakupowym roku. Ale popyt na prezenty, odzież czy sprzęt na ferie zimowe będzie zapewne mniejszy niż zwykle, skoro jest zalecenie pozostania w domu" - dodał.

Zdaniem Bielskiego w ścieżce rozmrażania zaprezentowanej w sobotę nie widać deklarowanej przez rząd większej przejrzystości i przewidywalności w strategii otwierania gospodarki.

"Przedstawiono tabelę z zasadami redukcji obostrzeń, ale z drugiej strony wydźwięk komunikatów jest taki, że nie będzie rozluźnienia i trzeba siedzieć w domu. Ludzie są zagubieni, więc nie wiedzą, czy kupować prezenty lub wyposażać się na wyjazdy przy okazji ferii" - powiedział.

Wakacje na giełdzie

"Ponadto rządzący nie poinformowali, w jaki sposób mają być egzekwowane zalecenia ograniczania kontaktów. Nie do końca wiadomo, jak zostanie wymuszony apel pozostania w domu na święta, ferie, czy ludzie zostaną osadzeni w domu na siłę, czy skończy się na werbalnej rekomendacji. Gdyby to była jedynie miękka rekomendacja, to w ten sposób uratujemy sezon zimowy Słowakom i Czechom" - dodał.

Bielski wskazuje, że w sytuacji przedłużającego się lockdownu nie ma potrzeby, by NBP wprowadzał nowe instrumenty polityki monetarnej.

"Stopy są niskie, a ich poziom nie jest w ogóle problemem. Co do dalszych działań ratunkowych, piłka jest po stronie rządu i polityki fiskalnej - potrzebne są kolejne działania osłonowe dla dotkniętych branż. Rolą banku centralnego pozostaje zapewnianie płynności pod ewentualne emisje długu" - powiedział.

"Efekt odmrażania gospodarki w XII bardziej odczuwalny w sprzedaży detalicznej, mniej w całym PKB"

"Od grudnia rząd otwiera ok. 1,5 proc. PKB polskiej gospodarki, może odrobinkę więcej, to cześć centrów handlowych plus sklepy meblowe. Wciąż zamknięte pozostają jednak sektory usługowe - restauracje, hotele, obiekty sportowe - to mniej więcej 4 proc. PKB, razem z częścią transportu, który co prawda nie jest zamknięty, ale działa przez to w dużo, dużo mniejszym wymiarze. Warto podkreślić, że w samym handlu nie było aż tak znacznego załamania, pomimo że centra handlowe zostały zamknięte. Centra handlowe w Polsce to ok. 20 łącznej sprzedaży detalicznej w Polsce, reszta handlu działała. Więc ponowne otwarcie tej części handlu to ważny krok w odmrożeniu działalności gospodarczej odpowiadającej za te 1,5 proc. PKB, ale pamiętamy, że wciąż zamrożone są usługi mające 4-proc. wkład do PKB, gdzie obroty były bardzo niskie, spadki są tam porównywalne do tych, które widzieliśmy wiosną" - powiedział PAP Biznes Benecki.

"Łącznie efekt ogłoszonego w sobotę planu rządu na grudzień będzie odczuwalny, bardziej w sprzedaży detalicznej, mniej w całym PKB. Dużo większym impulsem byłoby otworzenie usług i przede wszystkim zmniejszenie zagrożenia epidemiologicznego. Doświadczenia międzynarodowe z pierwszej fali kryzysu pokazują, że za połowę spadku aktywności gospodarczej odpowiadają urzędowe regulacje, ale za drugą połowę odpowiada samoograniczanie się ludzi. Konsumenci sami rezygnują z części wydatków i wizyt w sklepach" - dodał.

W ocenie głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, mocniejszy skok aktywności ekonomicznej nastąpi dopiero pod koniec I kw.

"Duży skok aktywności gospodarczej czeka nas pod koniec I kw. i w II kw. 2021, dwie szczepionki są bliskie uzyskania autoryzacji w UE na przełomie roku. Te firmy mogą rozpocząć ich dystrybucję. W weekend dowiedzieliśmy się o wysokiej skuteczności trzeciej szczepionki, która nie wymaga tak niskiej temperatury przechowywania. Możliwy jest duży skok liczby zaszczepionych w zachodniej Europie wiosną" - powiedział.

"Możliwe, że w podobnym czasie również w Polsce, chociaż pamiętajmy, że odsetek Polaków chętnych do szczepień jest 1/4 niższy niż w zachodniej Europie i Wielkiej Brytanii. To oznacza istotne odmrożenie gospodarek na przełomie I-II kwartału 2021 i skok sprzedaży detalicznej i usług wymagających bliskiego kontaktu. Zyskają na tym polscy eksporterzy. Także polski handel i usługi, w zależności od zachowań Polaków, którzy są ostrożni w czasie takich szoków" - dodał.

W sobotę rząd przedstawił strategię działań przeciwepidemicznych na najbliższe miesiące.

Od 28 listopada ponownie otwarte zostaną sklepy i usługi w galeriach handlowych. Do 27 grudnia zamknięte pozostaną restauracje, siłownie, kina i teatry, a hotele będą działały w ograniczonym zakresie. Rząd zdecydował też, że nauczanie zdalne w szkołach potrwa do Świąt Bożego Narodzenia, a ferie zimowe zostaną skumulowane do jednego, poświątecznego okresu.

Zmiany obowiązujących restrykcji będą następowały w zależności od liczby zakażeń. Jeżeli średnia, dzienna liczba nowych zachorowań z 7 dni spadnie poniżej 19 tys. - przywrócone zostaną obostrzenia obowiązujące w tzw. czerwonych strefach. Przy spadku zachorowań poniżej 9,4 tys. dziennie - część powiatów będzie mogła trafić do strefy żółtej, a poniżej 3,8 tys. – do strefy zielonej.

Rządowy plan zakłada, że w przypadku ponownego, mocnego wzrostu zakażeń lub niewydolności służby zdrowia w Polsce wprowadzona zostanie „kwarantanna narodowa”, która - obok obowiązujących obecnie restrykcji - zakłada m. in. ograniczenie możliwości przemieszczania się. (PAP Biznes)

tus/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki