Polityczne rozwiązanie spraw na Ukrainie zmalało do zera, możemy mówić już o wojnie domowej w tym kraju - uważa Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich.
25 ofiar śmiertelnych - to oficjalny bilans ofiar starć w Kijowie, podany przez ukraińskie ministerstwo zdrowia. Według tego samego źródła, w szpitalach ma przebywać 241 osób, w tym 79 milicjantów i 5 dziennikarzy. Jednak ofiar może być więcej, w Kijowi panuje chaos.
W ocenie Adama Eberhardta, przedłużający się nieudany szturm Berkutu na opozycję pokazuje słabość prezydenta Janukowycza. Pojawiły się plotki o ściąganiu do Kijowa żołnierzy - nie wojsk wewnętrznych i Berkutu, ale regularnej armii, z każdą godziną rośnie groźba utraty władzy przez Janukowycza mówi Eberhartd.
ReklamaZobacz także
Prezydent Janukowycz stracił kontrolę nad sytuacją na zachodzie Ukrainy, gdzie opozycja ma już dostęp do broni - dodaje Eberhardt. Opozycja przejęła kontrolę nad organami bezpieczeństwa, a tym samym ma dostęp do magazynów broni - to może prowadzić do kolejnych ofiar. Jego zdaniem Janukowycz jest już odpowiedzialny za śmierć ponad 30 osób, a to więcej niż bilans 20 lat dyktatury Łukaszenki na Białorusi mówi ekspert.

Prezydent Ukrainy unika kontaktu z zachodnimi przywódcami, ponieważ nie chce się tłumaczyć ze swoich działań - wyjaśnia wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Janukowycz liczył, ż uporządkuje sytuacje i spacyfikuje opozycję i wówczas będzie dyktował warunki, teraz ma ważniejsze sprawy niż rozmowa z liderami państw zachodnich - tłumaczy ekspert.
Jutro w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne spotkanie szefów MSZ państw UE, będzie poświęcone wydarzeniom na Ukrainie. Ministrowie mają rozmawiać m.in. o sankcjach wobec winnych przemocy w Kijowie.
Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/Edyta Poźniak/jj





















































