REKLAMA

Kreml chce przetestować i złamać NATO? Kulisy tajnej wizyty szefa CIA w Moskwie

2026-08-29 07:20, akt.2026-08-29 10:42
publikacja
2026-08-29 07:20
aktualizacja
2026-08-29 10:42
Dodaj Bankier.pl w Google

Doniesienia, że Kreml mógłby sięgnąć po taktyczną broń jądrową, to retoryka mająca zastraszyć Zachód – powiedział PAP Thomas Wright, były dyrektor ds. planowania strategicznego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA. Zaznaczył jednak, że nie należy lekceważyć zagrożenia eskalacją przeciwko NATO.

Kreml chce przetestować i złamać NATO? Kulisy tajnej wizyty szefa CIA w Moskwie
Kreml chce przetestować i złamać NATO? Kulisy tajnej wizyty szefa CIA w Moskwie
fot. Alexandros Michailidis / / Shutterstock

Wright skomentował w ten sposób ostatnie doniesienia Bloomberga o rosnącej skłonności Rosji do użycia broni jądrowej. Agencja podała, powołując się na rosyjskie źródła, że Moskwa przygotowuje się do eskalacji ataków na Ukrainę, a wśród rosyjskich elit rośnie poparcie dla użycia taktycznej broni atomowej.

Rosjanie przekazali Bloombergowi w Moskwie, że jest taka możliwość, bo chcieli nas zaniepokoić, wywołać obawę, że sytuacja wymknie się spod kontroli - ocenił Wright w rozmowie z PAP. Dodał, że sam uważa to za mało prawdopodobne.

Były urzędnik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego oraz analityk think tanku Brookings Institution przeciwstawił obecną sytuację tej z jesieni 2022 roku, kiedy - jak powiedział - władze USA miały informacje wywiadowcze mówiące o przygotowaniach Rosji do takiego ataku.

Wtedy mieliśmy bardzo konkretne informacje, które przez pewien czas poważnie nas niepokoiły. Były powiązane z możliwością załamania się rosyjskich linii frontu w Ukrainie – powiedział. W takim scenariuszu użycie taktycznej broni jądrowej mogło być postrzegane przez Moskwę jako sposób na zamrożenie linii frontu i całego konfliktu - wyjaśnił.

Nie sądzę, by taka sytuacja istniała dzisiaj – dodał rozmówca PAP, zastrzegając, że nie ma już dostępu do informacji niejawnych. – O ile wiem, administracja (USA) nie mówi, że posiada takie informacje. Jest to więc tak naprawdę tylko retoryka (ze strony Rosji - PAP) i spekulowanie, nie traktowałbym tego zbyt poważnie - dodał.

Wakacje na giełdzie

Amerykański ekspert ocenia realne intencje Rosji wobec NATO

Zdaniem Wrighta realne jest jednak niebezpieczeństwo, że w Moskwie rosną skłonności, by przetestować i „złamać” NATO. To według niego był główny powód wizyty niedawnej dyrektora CIA Johna Ratcliffe'a w Moskwie. Ekspert nie zgodził się ze słowami prezydenta USA Donalda Trumpa, że wizyta ta miała „na wpół rutynowy” charakter. Przypomniał, że poprzednia wizyta szefa CIA w Rosji odbyła się pod koniec 2021 r., a ówczesny dyrektor Agencji William Burns ostrzegał Rosję przed realizacją planów inwazji na Ukrainę.

Ekspert ocenił, że choć sytuacja nie jest obecnie tak dramatyczna, jak w tamtym czasie, to „wygląda na to, że coś dało (amerykańskiej) administracji powód do niepokoju”. Rozmówca PAP pozytywnie odniósł się do doniesień, że Ratcliffe ostrzegł Rosję przed atakami na NATO.

Zdaniem amerykańskiego analityka Kreml próbuje przede wszystkim wystawić rachunek europejskim partnerom Ukrainy, zwłaszcza za wsparcie przeprowadzanych przez nią uderzeń dalekiego zasięgu. – (Rosjanie) czują, że mogą bezkarnie prowadzić działania poniżej progu wojny, bo nie widzą, by ktoś, w szczególności Stany Zjednoczone, narzucał im (za to) poważne koszty – powiedział. – Eskalują na tym froncie od miesięcy.

Następny krok Putina? Ekspert ostrzega przed atakiem na kraje bałtyckie

Następnym krokiem w eskalacji mógłby być poważniejszy atak przeciwko krajom bałtyckim - ocenił Wright. - Jeśli takie zagrożenie istnieje, to będzie chodziło raczej o przetestowanie NATO, o stwierdzenie, że Sojusz nie zdaje egzaminu, i o próbę złamania go w jakiś sposób – dodał.

Jak przekonywał, właśnie dlatego ostrzeżenie pod adresem Rosji leżało w interesie samego Trumpa, niezależnie od jego stosunku do NATO. Atak na NATO byłby dla amerykańskiego prezydenta „ogromnym kłopotem”.

Nawet jeśli stosunkowo mało interesuje go bezpieczeństwo Europy, to mogę sobie wyobrazić, że powiedział: „postarajmy się, żeby do tego nie doszło” – powiedział, dodając, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć.

Dotychczasowe medialne doniesienia o celu wizyty Ratcliffe'a w Moskwie były rozbieżne. „Wall Street Journal” i portal Politico podały, że chodziło o ostrzeżenie Rosji przed ewentualnym atakiem na kraje bałtyckie. Dzień później „New York Times” podał z kolei, że chodziło o wezwanie do zakończenia wojny w Ukrainie i przekazanie Moskwie ponurej oceny jej sytuacji.

Zdaniem Wrighta te wersje nie muszą się wykluczać. – Jest prawdopodobne, że (Amerykanie) przekazali jakiegoś rodzaju ostrzeżenie w sprawie rosyjskiej agresji (...) a jednocześnie wygląda na to, że chcieli otworzyć kanał komunikacji między Ratcliffe'em a jego odpowiednikiem, być może po to, by sprawdzić, czy da się przejść do negocjacji - ocenił. Nie wykluczył jednocześnie, że rozmowy w Moskwie dotyczyły Iranu.

Jak zauważył, pierwsze przecieki do mediów mówiły o udzieleniu Rosji ostrzeżenia, ale potem urzędnicy administracji prawdopodobnie chcieli zmienić narrację, by była zgodna z wypowiedziami Trumpa, który bagatelizował problem zagrożenia ze strony Moskwy. W czwartek prezydent USA odmówił skomentowania sprawy, ale ocenił, że Rosja nie zaatakuje NATO.

- Odbyłem z nim (przywódcą Rosji Władimirem Putinem - PAP) dobre rozmowy. Nie będzie atakował terytorium NATO - zapewnił.

Rosja atakuje hybrydowo kraje bałtyckie, ale zdaniem analityków nie ma ryzyka inwazji

Litwa, Łotwa i Estonia są celem rosyjskich ataków hybrydowych od rozpoczęcia przez Rosję inwazji na Ukrainę w 2022 r. Eksperci wojskowi z amerykańskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną (ISW) oceniają jednak, że krajom bałtyckim nie grozi obecnie klasyczna inwazja wojskowa.

Według portalu Politico, który powołuje się na dwa źródła zbliżone do sprawy, podczas nieoczekiwanej wizyty w Moskwie we wtorek dyrektor CIA John Ratcliffe ostrzegł rosyjskie władze przed działaniami eskalacyjnymi i atakiem na państwa NATO, ze szczególnym uwzględnieniem Litwy, Łotwy i Estonii. Jak ocenił ISW w niedawnym raporcie, pilny charakter wizyty świadczył o realnym i bliskim niebezpieczeństwie.

Analitycy wojskowi poinformowali, że „nie zaobserwowali żadnych dowodów na wielkoskalową koncentrację (wosjk - PAP) w obszarze przy granicy Rosji z państwami bałtyckimi” - w przeciwieństwie do sytuacji obserwowanej na przełomie 2021 i 2022 roku przy granicy Rosji z Ukrainą. „Przedstawiciele estońskich i łotewskich władz przekazali, że ich ocena zagrożenia ze strony Rosji nie uległa zmianie, co sugeruje, że kraje bałtyckie również nie zaobserwowały koncentracji sił rosyjskich u swoich granic” – czytamy w raporcie ISW.

Jednocześnie eksperci think tanku uznali, że „Rosja mogłaby przeprowadzić ataki na cele w krajach bałtyckich lub ograniczoną inwazję lądową z użyciem niewielkich sił”. „Tego rodzaju atak niekoniecznie wymagałby dużej, widocznej koncentracji sił zbrojnych, a zatem nie generowałby wskaźników, które analitycy zaobserwowali w 2021 r.” – dodali.

Portal Frontstory.pl ujawnił w 2023 r., że administracja przywódcy Rosji Władimira Putina sporządziła jesienią 2021 r. dokumenty strategiczne dotyczące krajów bałtyckich. Dla każdego z nich przygotowano dwa opracowania definiujące cele Rosji, w tym polityczno-wojskowe, gospodarcze i społeczne, oraz identyfikujące zagrożenia dla ich realizacji, w perspektywie krótkoterminowej (do 2022 r.), średnioterminowej (do 2025 r.) i długoterminowej (do 2030 r.).

Według Frontstory Rosja planowała m.in. osłabić kraje bałtyckie poprzez propagowanie nastrojów antynatowskich za pośrednictwem prorosyjskich kanałów na komunikatorze Telegram. Jednocześnie promowała kulturę rosyjską, szczególnie w Estonii i Łotwie, gdzie rosyjska mniejszość stanowi 20-25 proc. społeczeństwa.

Jak ustalił portal, Moskwa zamierzała też wpływać na elity gospodarcze w tych krajach, oferując im dostęp do rosyjskiego rynku w zamian za działania na rzecz zmiany polityki rządów w regionie. Rosyjski plan wobec Litwy skupiony był przede wszystkim na celach wojskowych, w tym na zmniejszeniu liczebności sił NATO w regionie oraz zablokowaniu wsparcia Wilna dla antykremlowskiej opozycji w Rosji.

Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM) opublikował w maju „Białą Księgę rosyjskich ataków sabotażu i dywersji wobec członków Rady Państw Morza Bałtyckiego”, obejmującą m.in. incydenty wymierzone w kraje bałtyckie. Jak ustalono, spośród 151 aktów sabotażu przeprowadzonych na terytorium UE na zlecenie Rosji od 2022 r. do wiosny 2026 r., do 15 doszło na Litwie, 11 w Estonii i pięciu na Łotwie; w Polsce odnotowano ich w tym czasie 31. Rosyjskie działania hybrydowe obejmowały ataki na infrastrukturę krytyczną, naruszanie granic morskich i powietrznych oraz zakłócanie sygnałów radiowych i satelitarnych, co paraliżowało żeglugę i sektor lotniczy.

Analitycy PISM ustalili, że od 2022 r. na Morzu Bałtyckim odnotowano dziewięć aktów sabotażu wymierzonych w podmorską infrastrukturę energetyczną i komunikacyjną; część z nich przypisano rosyjskiej flocie cieni oraz chińskim statkom. Po ataku na kabel energetyczny łączący Estonię z Finlandią w grudniu 2024 r. NATO uruchomiło operację Bałtycka Straż (Baltic Sentry), obejmującą monitoring i ochronę kluczowej infrastruktury krytycznej na Bałtyku.

Równolegle Rosja nasiliła agresywne działania hybrydowe na lądzie, rekrutując przez internet amatorów do przeprowadzania aktów wandalizmu i terroryzmu. Przykładem takich działań była seria powiązanych ze sobą akcji w maju 2024 r., obejmująca podpalenie sklepu IKEA w Wilnie, pożar hali przy ul. Marywilskiej w Warszawie oraz udaremniony atak na sklep IKEA w Rydze. Moskwa sięgnęła też po otwartą przemoc polityczną, czego przejawem było m.in. zdewastowanie samochodu estońskiego ministra MSW Lauriego Laeaenemetsa w 2023 r. i brutalne pobicie na Litwie rosyjskiego opozycjonisty Leonida Wołkowa, byłego bliskiego współpracownika Aleksieja Nawalnego, w 2024 r.

Autorzy „Białej Księgi” poinformowali, powołując się na dane serwisu gpsjam.org, że od 1 marca 2022 do 31 marca br. w regionie Bałtyku dochodziło do masowych zakłóceń globalnego systemu nawigacji satelitarnej (GNSS), w tym na Łotwie odnotowano ich 1055, w Estonii - 1041 oraz na Litwie - 997. Region zmagał się też z poważnymi naruszeniami przestrzeni powietrznej przez stronę rosyjską. Należały do nich m.in. nasilające się w 2025 r. prowokacje z użyciem balonów przemytniczych na Litwie, rozbicie rosyjskiego drona typu Shahed na Łotwie w 2024 r. oraz ponad dziesięciominutowy przelot trzech uzbrojonych, rosyjskich myśliwców MiG-31 nad Estonią w 2025 r.

W ostatnich latach kraje bałtyckie intensywnie wzmacniały ochronę swoich granic z Rosją i Białorusią. Do końca br. Estonia planuje ukończyć w 90 proc. infrastrukturę obronną na liczącej ok. 340 km granicy z Rosją, Łotwa zabezpieczyła już ogrodzeniem granicę lądową z tym krajem, w tym ponad 280 km z Rosją i 160 km z Białorusią. Litwa, która nie graniczy bezpośrednio z Rosją, ale z jej enklawą: obwodem królewieckim, wyposażyła ten ponad 270-kilometrowy odcinek granicy w system monitoringu.

Z powodu ograniczeń demograficznych i budżetowych kraje te posiadają niewielkie siły zbrojne. Ich marynarki wojenne ograniczają się do łodzi patrolowych i niszczycieli min, nie dysponują też własnym lotnictwem bojowym ani systemami obrony przeciwrakietowej dalekiego zasięgu (np. Patriot). Z tego powodu ochrona ich nieba w zależy przede wszystkim od misji NATO Baltic Air Policing.

Lokalny przemysł obronny skupia się na dronach, robotyce i cyberbezpieczeństwie, podczas gdy ciężki sprzęt jest kupowany za granicą. Wyjątkiem jest Litwa, która w 2024 r. zakupiła 44 czołgi Leopard 2 z planem uruchomienia ich montażu w Kownie w latach 2028–2030, co ma pozwolić na sformowanie pierwszej w historii kraju dywizji pancernej.

Litwa, Łotwa i Estonia dzielą wspólną historię. Wszystkie trzy kraje ogłosiły niepodległość w 1918 r., a w 1940 r. zostały anektowane przez ZSRR na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, by w 1991 r. odzyskać suwerenność. W 2004 r. wspólnie wstąpiły do UE i NATO, należą do strefy Schengen i posługują się walutą euro. Łącznie zamieszkuje je ok. 6 mln ludzi, w tym na Litwa 2,79 mln, na Łotwa 1,83 mln, a w Estonii 1,33 mln. Wspólny obszar tych trzech państw to 56 proc. powierzchni Polski.(PAP)

mzb/ bst/ akl/

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ akl/

Źródło:PAP
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: NATO

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki