REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dzisiaj mieliśmy roller coaster również na giełdach europejskich

Piotr Kuczyński2002-07-23 16:22główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion
publikacja
2002-07-23 16:22
Dodaj Bankier.pl w Google

Dzisiaj mieliśmy roller coaster również na giełdach europejskich

    W Eurolandzie optymizm panował od samego rana. Widać było wyraźnie, że olbrzymia większość inwestorów oczekuje dzisiaj zakończenia spadków w USA. Nasze otwarcie oczywiście było też bardzo optymistyczne. Najmocniej odbijały najbardziej przecenione spółki. Jednak natychmiast zaczęła się realizacja krótkoterminowych zysków, a indeks zaczął opadać. Trwało to jednak krótko i mimo zdecydowanego spuszczenia z tonu w Europie (z 3% na 1,6% na XETRA DAX) u nas odbicie trwało. Zyskiwała TPSA, BRE, BPH, Elektrim (spółki przecenione) nadal fatalnie zachowywał się Softbank.

    Jednak nie udało się zachować niezależności w stosunku do Eurolandu. Tam indeksy już przed 11.00 zeszły do poziomu + 1,5%, co i u nas wywołało osłabienie. Ciekawe było to, że potem indeksy w Europie bardzo szybko zaczęły znowu zyskiwać, a u nas trwała wyprzedaż. Słabo zachowywał się Pekao i znowu spadał kurs KGHM i BRE. Już o 11.30 WIG-20 doszedł do poziomu wczorajszego zamknięcia, ale na tym się nie skończyło. Wyprzedaż trwała i wprowadzała na rynek znowu element paniki. Cały czas nieźle trzymał się sektor TMT (oczywiście za wyjątkiem Softbanku).

    Około 12.00 rynek znalazł dno w okolicach 1078 pkt. i od tego momentu zaczęło się odbicie (prowadził Elektrim, PKN, TPSA i Agora). Zatrzymało się ono w okolicach wczorajszego zamknięcia i rynki zaczęły czekać na reakcje inwestorów amerykańskich. Nasz ruszył do góry tuż po 13.00. Okazało się, że to był falstart, bo indeksy w Europie zaczęły się mocno osuwać schodząc poniżej +1%. Straszyły wyniki AT&T i Lucenta. Nawet w tym okresie mocno rosły akcje Elektrimu.

    Około 14.00 załamały się rynki Eurolandu i indeksy przeszły zdecydowanie na minusy co wpłynęło i na nasz rynek, ale WIG-20 utrzymywał się na plusach. Po prostu do gry weszli Amerykanie i jak na dłoni pokazali, że ten olbrzymi optymizm wynikał jedynie z nastrojów w Europie. Nawet, kiedy kontrakty wróciły na wyraźne plusy w Eurolandzie indeksy pozostały na minusach. Dopiero otwarcie w USA, kiedy indeksy wyraźnie poszły do góry zmusiło inwestorów w Eurolandzie do zmniejszenia strat, a u nas poniosło indeks (z klasycznym podciągnięciu na fixingu)

    Na wykresie WIG-20 oczywiście nie widać żadnego przełomu. Tyle tylko, że potwierdza się wsparcie w okolicach połowy białej świecy z października 2001 (1080). To, że nasz rynek był silniejszy od reszty Europy w drugiej części sesji i wyraźnie wzrósł zupełnie o niczym nie świadczy. W pierwszej był zaskakująco słaby. Trzeba czekać na wyraźne sygnały końca spadków w USA.
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki