Ceny za popularną 95-tkę wciąż przekraczają 4,9 zł za litr. Tymczasem na światowych rynkach ropa tanieje oscylując w granicy 50 dolarów za baryłkę. Eksperci przekonują, że paliwo w Polsce musi stanieć i już niebawem będzie kosztować poniżej 4,8 zł. Więksi optymiści twierdzą, że za kilka miesięcy cena może spaść w okolice 4 zł, a nawet to 3,9 zł za litr. To realne czy może marzenia ściętej głowy?


Dlaczego paliwo nie tanieje?
Ceny za PB95 na stacjach paliw wahają się od 4,9 do 5 zł za litr. Jednocześnie w ciągu ostatnich 30 dni ropa na rynkach światowych potaniała o ponad 10% do 50 dolarów za baryłkę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jej notowania w kolejnych tygodniach spadną do 46-48 dolarów. Spowodowane jest to zdjęciem embarga z Iranu, który dzięki porozumieniu z USA mógł wznowić eksport ropy, której sprzedaż szacuje się na poziomie ok. 1 mln baryłek dziennie (w krajach OPEC ustalono łączny dzienny limit wydobycia na 30 mln baryłek).
Jednak na podaż wpływ mają też moce produkcyjne rafinerii, które często celowo nie zwiększają produkcji paliw - w końcu zakontraktowana ropa się nie psuje. Dodatkowo w USA odnotowano wzrost zapasów o ok. 2 mln baryłek. Informacja ta miała wpływ na przecenę.
Na ceny benzyny w Polsce wpływ mają nie tylko notowania ropy, ale też kurs dolara
Ten niestety raczej jest w trendzie wzrostowym - w ciągu ostatnich 30 dni amerykańska waluta podrożała o blisko 10 groszy. To jednak zbyt mały wzrost, by tłumaczyć tak wysokie ceny paliw na stacjach. W czerwcu 2014 roku, gdy baryłka ropy kosztowała ponad 100 dolarów, czyli dwukrotnie więcej niż obecnie, cena za litr PB 95 była tylko 10% wyższa niż teraz. Nie tłumaczy tego nawet wzrost kursu dolara o 25% w stosunku do analogicznego okresu rok temu.
Trudno też mówić o większym popycie, bo oba porównywane okresy dotyczą miesięcy letnich. Nawet jeżeli wzrost popytu wynika ze zwiększonego wzrostu gospodarczego, to wciąż trudno nie oprzeć się wrażeniu, że na wysokie ceny przy dystrybutorach na razie największy wpływ ma marża sprzedawców. Gdyby wynikała ona tylko z proporcji to obecnie PB95 kosztowałaby nie więcej niż 4,6 zł za litr. Na rynku zachodzi taka prawidłowość, że gdy ropa drożeje to wzrost cen paliw odczuwalny jest natychmiast. Gdy tanieje, niezależnie od tego czy kurs dolara ulega zmianie czy nie, na obniżki trzeba czekać kilka tygodni.

Zatem co się musi wydarzyć, by paliwo potaniało w okolice 4 zł w ciągu trzech najbliższych miesięcy?
Jest kilka możliwych scenariuszy. Pierwszy zakłada, że kurs dolara utrzymuje się na stałym poziomie, a notowania ropy spadają do 43-44 dolarów za baryłkę. Jest on najbardziej prawdopodobny, bo raczej trudno się spodziewać, by dolar w najbliższych tygodniach powrócił do poziomów sprzed roku. Zwłaszcza w okresie wyborczym. Kolejny scenariusz zakłada, że dolar wejdzie w okolice 3,65 zł, a cena ropy obniży się do 47 dolarów - jest to prawdopodobne.
Niestety, zwykle spadająca cena ropy i rosnący kurs dolara kompensują się. Na pocieszenie należy dodać, że często mechanizm ten działa w dwie strony. Gdy złoty jest mocny, ale niestety ropa drożeje to zależność ta chroni nas przed mocnymi podwyżkami na stacjach. Niezmiennie najmniej prawdopodobnym scenariuszem jest obniżka podatków (akcyzy, VAT-u, opłaty paliwowej) zawartych w cenie benzyny. W końcu akcyza na paliwo stanowi ok. 9% łącznych dochodów do budżetu państwa.

























































