REKLAMA

Nerwowy Putin i chłodny Biden. Kto może się czuć zwycięzcą szczytu? Media o spotkaniu prezydentów USA i Rosji w Genewie

2021-06-17 06:01, akt.2021-06-17 08:32
publikacja
2021-06-17 06:01
aktualizacja
2021-06-17 08:32
Nerwowy Putin i chłodny Biden. Kto może się czuć zwycięzcą szczytu? Media o spotkaniu prezydentów USA i Rosji w Genewie
Nerwowy Putin i chłodny Biden. Kto może się czuć zwycięzcą szczytu? Media o spotkaniu prezydentów USA i Rosji w Genewie
fot. Mikhail Metzel / / Forum/TASS

Spotkanie prezydenta Joe Bidena i Władimira Putina w Genewie rozgrzało media na całym świecie. A gorąco było już od samego początku - dziennikarze obsługujący szczyt blokowali się nawzajem i przepychali z ochroną. Jak prasa światowa oceniła spotkanie prezydentów USA i Rosji?

"Die Welt": Historyczne spotkanie Joe Bidena i Władimira Putina to także szczyt komunikacji niewerbalnej

"Wizualnie, pierwsze spotkanie na szczycie pomiędzy (...) Joe Bidenem i Władimirem Putinem rozpoczęło się chłodno i odrzucająco" - pisze niemiecka gazeta.

Rosyjski prezydent "wyglądał na zdenerwowanego; nawet przybycie do rezydencji w Genewie nie było całkowicie godne superwładcy, ale pokazało pragnienie, by dobrze wypaść. Putin wyciągnął rękę do szwajcarskiego prezydenta zaraz po tym, jak ten wysiadł z samochodu, dwukrotnie - i dwukrotnie szwajcarski prezydent powiedział mu, że lepiej nie podawać ręki przed schodami wejściowymi w słońcu, tylko na schodach w cieniu zadaszenia" - zauważa "Die Welt".

Biden "dotarł na miejsce 15 minut później niż Putin i z o wiele dłuższą kolumna samochodów". Dziennik zwraca uwagę, że "konwój Putina składał się z 17 pojazdów, niemal demonstracyjnie zabrakło karetki - judoka i hokeista z Kremla jest po prostu sprawny. Kolumna Bidena liczyła 38 pojazdów, w tym karetki". W dodatku "Biden kazał szwajcarskiemu prezydentowi czekać prawie minutę, podczas gdy sam zdawał się rozmawiać przez telefon w limuzynie, w końcu Ameryka to supermocarstwo. Ale potem Szwajcar bez wahania zgodził się na krótki uścisk dłoni z Bidenem w słońcu".

Podczas oficjalnego powitania z Bidenem "Putin wyciągnął rękę znacznie dalej niż prezydent USA, a w bibliotece Putin zainicjował małą pogawędkę, ale początkowo bawił się palcami i przesuwał stopy w przód i w tył" - wylicza "Die Welt". I dodaje: "W pewnym momencie Putin roześmiał się i wypiął pierś, nastąpiło to podczas przepychanek prasy o dostęp do sali; wydawał się zadowolony, że może wziąć głęboki oddech".

Ogólnie rzecz biorąc "rosyjski prezydent nie wydawał się jednak w pierwszych minutach tak zrelaksowany, jak na przykład podczas pierwszego spotkania z Donaldem Trumpem w hotelu w Hamburgu na szczycie G20 w 2018 roku. Biden wymusił ze swej strony uśmiech, ale podobnie jak Putin raczej unikał kontaktu wzrokowego, niż o niego zabiegał. Obaj sprawiali wrażenie, jakby nie czuli się komfortowo w swojej obecności" - ocenia dziennik.

Zdaniem "Die Welt" jednak obaj prezydenci "potrzebują sukcesu". "Biden zna oburzenie swojej partii z powodu wtrącania się Putina w kampanię; chce pokazać się jako nowy szeryf, a nie mięczak. Putin z kolei musi przeciwstawić się Bidenowi, który nazwał go +zabójcą+, by nie narazić na szwank szacunku u niektórych oligarchów i innych zwolenników reżimu. Rosyjski prezydent chce również zademonstrować status światowego mocarstwa przed zbliżającą się wizytą u Xi Jinpinga. Nie chce, żeby w Chinach uważano go za mięczaka".

Nawet jeśli pierwsze spotkanie Putina z Bidenem rozpoczęło się "napiętym chłodem", to zdaniem "Die Welt" obie strony "mają zdecydowanie zbyt duże i częściowo pokrywające się interesy, by taki nastrój mógł się utrzymać. Zaangażowanie Chin w traktaty rozbrojeniowe, zanim Pekin będzie mógł dyktować zasady światowej gry politycznej, jest obecnie najważniejszym celem, zarówno w Moskwie, jak i w Waszyngtonie".

"Svenska Dagbladet": Putin może czuć się zwycięzcą szczytu w Genewie

Szwedzki dziennik "Svenska Dagbladet" stwierdza, że szczyt zakończył się "częściowym zwycięstwem Putina". "Dla 68-letniego prezydenta Rosji był to sukces tylko dlatego, że spotkał się indywidualnie z prezydentem USA Joe Bidenem i skierował na siebie oczy świata" - pisze komentator gazety.

Według szwedzkiej gazety najważniejszym celem tego spotkania była próba odmrożenia stosunków między obu krajami. Autor komentarza przypomina, że Moskwa początkowo entuzjastycznie wypowiadała się po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA jednak później Kreml był zirytowany nieprzewidywalnością i impulsywnością Trumpa.

Podobnie uważa dziennik "Dagens Nyheter", który w komentarzu stwierdza, że "mowa ciała Putina pokazywała, że jest on bardzo zadowolony ze spotkania z Bidenem". Jak podkreśla gazeta, dla rosyjskiego przywódcy nie ma znaczenia, że zostaje nazwany mordercą lub że pod jego adresem kierowane są liczne skargi, gdyż stosuje metodę "whataboutism". Polega ona na tym, że zwracając uwagę na grzechy przeciwnika odwraca uwagę od istoty problemu.

Według gazety "Aftonbladet", choć ostatnie słowo należało do Bidena, to Putin może czuć się bezpośrednim zwycięzcą szczytu. "Być może amerykański prezydent i świat wygrają w dłuższym okresie. Putinowi zmiana zachowania musi się wówczas jednak opłacać" - podkreśla komentator.

Dziennik "Goeteborgs-Posten" nazywa szczyt "delikatnym otwarciem", który nie czyni świata bezpieczniejszym, ale daje nadzieję na przyszłość.

Holenderskie media: Sam szczyt jest już sukcesem Putina

"Zimno między Stanami Zjednoczonymi a Rosją jeszcze się nie skończyło, ale lodowata atmosfera ustąpiła miejsca lekkiej odwilży” - barwnie skomentował szczyt reporter telewizji RTL.

„Nie ma miłości, ale znów są konsultacje” – napisał z kolei centroprawicowy dziennik „Trouw”. „Obie strony nie chcą eskalacji i celowo utrzymywały oczekiwania tak nisko, aby szczyt przynajmniej nie został uznany jako fiasko” – uważa gazeta.

„Putin był usatysfakcjonowany, jego główny cel został osiągnięty” – pisze „Trouw” wskazując, że było nim ugruntowanie pozycji Moskwy jako równego partnera dla USA na arenie międzynarodowej.

Konserwatywny dziennik „De Telegraaf” nazywa szczyt „konstruktywnym” i przypomina, że obie strony zapowiadały, że nie można się po nim spodziewać jakiegoś przełomu.

Liberalny dziennik NRC napisał, że już samo doprowadzenie do rozmów z prezydentem USA jest sukcesem Władimira Putina. „Rosyjski prezydent miał niewiele do stracenia” – uważa gazeta i podkreśla, że Putin niczego nie musi udowadniać a sam fakt, że Biden go zaprosił wzmacnia jego pozycję.

Centrowy dziennik „Algemeen Dagblad” podkreśla, że obaj prezydenci ustalili powrót ambasadorów a także, że rozmowy trwały krócej niż zapowiadano. Zwraca na to uwagę także stołeczny dziennik „Het Parool”.

„Liderzy skończyli rozmawiać szybciej niż planowano. Wcześniej zapowiadano, że szczyt potrwa cztery, może pięć godzin. Ostatecznie rozmowy trwały trzy i pół godziny” – napisała gazeta.

Francuskie media: Biden chce zmian w polityce Rosji, Putin chce by USA zajęły się swoimi sprawami

Francuskie media podkreślają, że Biden i Putin nawet nie zjedli wspólnie obiadu i najwyraźniej utknęli w głębokich różnicach na prawie każdy temat, organizując oddzielne konferencje prasowe.

Putin i Biden próbowali rozwiązać swoje nieporozumienia podczas pierwszego spotkania, ale kwestii spornych między oboma krajami jest wiele – napisał liberalny dziennik „Le Monde”, wskazując, że rosyjski prezydent uzyskał to, czego chciał: zorganizowania szczytu jako ilustracji znaczenia Rosji na arenie światowej.

„Konkretne wyniki rozmów pozostały skromne, ale przywódcy zgodzili się wznowić negocjacje w sprawie strategicznej stabilności nuklearnej i w środę podpisali deklarację w tej sprawie po kilkugodzinnej dyskusji” – napisał „Le Figaro” oceniając to jako sukces spotkania przywódców.

Gazeta dodaje jednak, że stanowiska obu krajów nie zmieniły się ani na cal we wszystkich fundamentalnych spornych obszarach, poczynając od kluczowego pytania dlaczego stosunki rosyjsko-amerykańskie uległy pogorszeniu.

Francuskie media wskazują, że w tej kwestii Putin kilkakrotnie powtarzał, że degradacja relacji wynika wyłącznie z działań strony amerykańskiej Natomiast Biden oceniał to dokładnie odwrotnie, gdyż wszystkie sankcje nałożone na Rosję w ostatnich latach zostały podjęte głównie w reakcji na zachowanie Moskwy od 2014 roku, zarówno na Krymie jak iw Donbasie, a następnie w odpowiedzi na jej cyberataki podczas amerykańskich wyborów i kampanie dezinformacyjne.

Prognozując przyszłość amerykańsko-rosyjskich relacji francuskie media sugerują oddzielenie spraw wewnętrznych od zewnętrznych.

„Rosja nadal oskarża Amerykę i Europę o ingerencję i przeszła do ofensywy, widząc w kryzysie, który przechodzi Zachód, szansę na wykorzystanie wszystkich narzędzi hybrydowych, którymi dysponuje” – podsumowuje stan relacji obu krajów „Le Figaro”.

"Prezydent Rosji może próbować wykorzystywać spotkanie w Genewie do poprawy swojego pogarszającego się wizerunku w kraju"

Dziennik “El Pais” wskazał, że zagadnieniami wciąż ciążącymi na poprawie relacji Waszyngtonu z Moskwą są ataki cybernetyczne oraz kwestia przestrzegania praw człowieka.

Gazeta twierdzi, że prezydent Rosji może próbować wykorzystywać spotkanie w Genewie do poprawy swojego pogarszającego się wizerunku w kraju. Odnotowuje, że od ponad roku Putin nie wyjeżdża za granicę, a środowy szczyt może posłużyć mu do pokazania, że wciąż jest ważnym graczem na geopolitycznej szachownicy.

Bez entuzjazmu rozmowę pomiędzy szefami USA i Rosji ocenia także dziennik “El Mundo” wskazując, że choć Putin wierzy w możliwość współpracy pomiędzy oboma krajami, to jednak Biden już wcześniej deklarował, że nie oczekuje w tej kwestii znaczących postępów.

Stołeczny dziennik zaznacza jednak, że w genewskim spotkaniu wzięło udział wielu doradców prezydentów, co może oznaczać, że obie strony próbują szukać powrotu do poprawy relacji na kilku płaszczyznach.

“El Mundo” nie łudzi się jednak, że w relacjach rosyjsko-amerykańskich nastąpi duży przełom. Za coraz gorsze stosunki obu państw gazeta wini prezydenta Putina, przypominając, że spotykał się on już z pięcioma prezydentami USA.

Madrycki dziennik zauważa, że już sama liczba spotkań Putina z poszczególnymi prezydentami USA świadczy o małym zainteresowaniu inwestowaniem w budowanie relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Zarzuca rosyjskiemu prezydentowi niszczenie tych stosunków.

“Z Billem Clintonem Putin miał 15 spotkań, z Georgem W. Bushem – 13, a z Barrackiem Obamą już tylko 6, (…) z kolei z Donaldem Trumpem tylko jedno” - przypomniał “El Mundo”.

"Jediot Achronot": Szczyt w Genewie bez przełomu, ustanowiono rywalizację z jasnymi regułami gry

"Szczyt w Genewie nie przyniósł żadnych istotnych rezultatów (...). Przywódca silnego militarnie, ale słabego gospodarczo i właściwie pod każdym innym względem, państwa spotkał się z przywódcą ważnej i najbogatszej potęgi świata jakby byli sobie równi" - czytamy w dzienniku "Jediot Achronot".

"Jakby to był 1985 rok i jakby to byli Ronald Reagan i Michaił Gorbaczow, którzy również spotkali się na szczycie w Genewie. A przecież dla Putina upadek Związku Radzieckiego to +największa katastrofa XX wieku+, więc można zrozumieć, dlaczego symbolika takiego spotkania jest dla niego tak atrakcyjna" - pisze dziennikarz Nadaw Ejal.

Z kolei "Haarec" zauważa, że choć Biden przybył do Europy z chęcią stworzenia infrastruktury dla "odnowionej koalicji demokracji, która ma stawić czoła reżimom autokratycznym", to "do Genewy przyjechał, nie po to aby osiągnąć konkretny cel, ale przede wszystkim promować kanał dialogu".

"Biden, podobnie jak Putin, jest wielkim zwolennikiem rozmów twarzą w twarz. Szczyt ma na celu przekazanie bezpośrednich i jasnych komunikatów dotyczących czerwonych linii Stanów Zjednoczonych. Biden postrzega Rosję jako drugorzędne zagrożenie, za Chinami, ale doskonale zdaje sobie sprawę z jej zdolności do podważania porządku światowego, a nawet polityki wewnętrznej w USA" - uważa komentator gazety, Natanel Szlomowic.

"Jako że Waszyngton skupia się głównie na Pekinie, Biden ma nadzieję na ustanowienie stabilniejszych i bardziej przewidywalnych relacji z Putinem. W istocie ma nadzieję, że obaj przywódcy, którzy dorastali w okresie zimnej wojny, w pewnym stopniu przywrócą sposób myślenia praktykowany w XX wieku. Nie chodzi o powrót do tamtego napięcia, ale o zbiór norm i reguł, które zostały ukształtowane; o powrót do relacji wrogiej, ale w sposób kontrolowany, na znanych i z góry ustalonych zasadach" - tłumaczy autor.

"Prezydent USA ma nadzieję, że jeśli potraktuje Putina tak, jak sam Putin widzi siebie – jako przywódcę równorzędnej do amerykańskiej potęgi – to będzie możliwe przedefiniowanie norm i reguł +rywalizacji+ po raz pierwszy od upadku bloku sowieckiego" – podsumowuje Szlomowic.

„Global Times”: USA i Rosja chcą powstrzymać pogarszanie się relacji

Nacjonalistyczny chiński tabloid opisuje środowy szczyt z udziałem prezydenta USA Joe Bidena i przywódcy Rosji Władimira Putina przez pryzmat rywalizacji amerykańsko-chińskiej i tradycyjnie opowiada się po stronie Rosji. Zarzuca przy tym Waszyngtonowi „opresyjną postawę” i „brak szacunku” wobec Moskwy.

Dziennik określa Bidena jako „bardziej antyrosyjskiego” od dwóch jego poprzedników. Twierdzi jednak, że obecny prezydent USA chce złagodzić napięcia w stosunkach z Moskwą, by skupić się na rywalizacji z Chinami, ponieważ „nie może sobie pozwolić na pogorszenie relacji zarówno z Chinami jak i Rosją w tym samym czasie”.

USA i Rosję dzielą jednak fundamentalne różnice w kwestiach Ukrainy, Syrii, Białorusi czy praw człowieka, które są niemożliwe do rozwiązania przez jedno spotkanie. Przepaść pomiędzy oczekiwaniami USA i Rosji w sprawie „porządku w Eurazji” jest zbyt duża, by można było ją zamknąć – twierdzi chińska gazeta.

„USA chcą ustabilizować (relacje z) Rosją w pewnym zakresie, ale przy pomocy jedynie pustych słów, a nie czynów. To była próba spisania wielkiej umowy niewielkim wysiłkiem” – ocenia „Global Times”, związany z oficjalnym organem prasowym Komunistycznej Partii Chin (KPCh), dziennikiem "Renmin Ribao".

Jak spotkanie prezydenta Bidena postrzegają amerykańscy komentatorzy?

Większość komentarzy w najważniejszych dziennikach i telewizjach pozytywnie - choć ostrożnie - ocenia występ prezydenta Joe Bidena podczas szczytu w Genewie. Komentatorzy zwracają m.in. uwagę na jaskrawy kontrast między chłodnym podejściem obecnego prezydenta a chaotycznym i upokarzającym - zdaniem wielu - zachowaniem jego poprzednika podczas szczytu w Helsinkach w 2018 r. Podkreślają też chłodne i sceptyczne podejście Bidena do rosyjskiego prezydenta, a także fakt wyznaczenia jasnych "czerwonych linii", zwłaszcza w kwestii rosyjskich cyberataków.

Mimo to - jak zauważają publicyści - prezydent będzie musiał poprzeć swoje ostrzeżenia czynami.

Tak uważa np. na łamach "New York Times" Alexander Vindman, były członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu Trumpa, którego zeznania przyczyniły się do impeachmentu byłego prezydenta. Według Vindmana, szczyt w Genewie stanowił postęp wobec spotkań Trump-Putin, lecz rzeczywiste postępy będzie można ocenić dopiero w dłuższym okresie - po tym, jak Ameryka będzie reagować na kolejne wrogie działania Kremla.

"Jeśli, np. Ameryka nadal będzie padać ofiarą cyberataków, musi pokazać prawdziwe konsekwencje, by odstraszyć Rosję. Ostatecznie to odpowiedź Stanów Zjednoczonych na trwającą rosyjską agresję pokieruje tę relację w kierunku odstraszania" - pisze ekspert.

Podobny argument wysuwa komentarz rady redakcyjnej konserwatywnego "Wall Street Journal". Dziennik zauważa, że za każdym razem i za kadencji każdego z prezydentów Rosja zawodziła nadzieje pokładane w ustabilizowaniu relacji, choć przyznaje, że w stosunku do swoich poprzedników Biden podszedł do spotkania bardziej trzeźwo i pragmatycznie. Jednocześnie publicyści ostrzegają, że prezydent musi być teraz przygotowany do egzekwowania narysowanych przez siebie czerwonych linii, w tym gotowości do użycia "znaczących zasobów cybernetycznych" do odwetu za cyberataki.

Na tym wątku skupia się także komentatorka Fox News Rebecca Grant, według której Biden w Genewie "dostarczył największą cyberbombę w historii polityki zagranicznej USA".

"Nigdy wcześniej amerykański prezydent nie wyłożył tego tak dosadnie Putinowi" - pisze Grant, cytując słowa Bidena o tym, że Putin wie o "znaczących zasobach cyber USA" i gotowości do ich użycia. Publicystka twierdzi przy tym, że pytając Putina "jak by się czuł, gdyby ransomware (złośliwy program komputerowy, którego celem jest wymuszenie okupu – PAP) wyłączył rurociągi z pól naftowych?" prezydent USA w istocie zagroził uderzeniem w "gospodarczą przyszłość" Rosji.

"Zespół Bidena użył spotkania w Genewie, by zdemaskować mroczną cyberwojnę Putina. Teraz muszą być gotowi, by poprzeć słowa czynami, w cyberprzestrzeni i poza nią. I Chiny będą się temu przyglądać" - konkluduje Grant.

Z kolei komentatorzy "Washington Post" skupiają się głównie na słowach Bidena o demokracji i prawach człowieka. Jennifer Rubin pisze, że to demokracja była głównym zwycięzcą szczytu w Genewie, nie tylko z powodu mocnego podkreślenia przez Bidena kwestii praw człowieka, ale też ostrych pytań o represje, z którymi musiał mierzyć się Putin podczas swojej konferencji prasowej. Publicystka notuje też jaskrawe różnice między konferencjami obu liderów, zarówno w tonie, jak i wizerunkowe.

"Putin zorganizował swoją konferencję wewnątrz; ta Bidena była na zewnątrz, w pełnym słońcu i malowniczym tle" - zauważa.

Z kolei jej redakcyjny kolega E.J. Dionne stwierdził, że przesłaniem Bidena - mimo nieuniknionych aspektów realpolitik tego spotkania - było to, że "stabilność jest ważna, ale demokracja ma znaczenie".

Andrzej Pawluszek, Joanna Baczała, z Kantonu Andrzej Borowiak, z Waszyngtonu Oskar Górzyński, z Paryża Katarzyna Stańko, z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)

baj/ jm/ anb/ osk/ zat/ ksta/ apa/ zys/ bml/ap

Źródło:PAP
Tematy
Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 300 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 300 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Polityka na świecie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki