Mieszkania w starych, nieczynnych od lat szpitalach stają się coraz popularniejsze. Boom na tego typu budownictwo widać zwłaszcza we Wrocławiu. O ile, zdaniem specjalistów chorób zakaźnych, mieszkania w poszpitalnych budynkach są bezpieczne, o tyle kontrowersje wzbudza przeszłość niektórych z nich.


Wiosną przyszłego roku pierwsi lokatorzy wprowadzą się do eleganckiej kamienicy nad samą Odrą we Wrocławiu. Nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie fakt, że budynek w przeszłości był prosektorium przy szpitalu im. Józefa Babińskiego.
To nie jedyny szpitalny kompleks, który wkrótce zamieni się w mieszkania i apartamenty. Zaniedbane, popadające w ruinę poszpitalne budynki coraz częściej stają się łakomym kąskiem dla deweloperów. Choć w ich odbudowę trzeba włożyć sporo pieniędzy, gra jest warta świeczki. Tego typu nieruchomości są tańsze, a do tego leżą w ścisłych centrach miast. Za położony w ścisłym centrum Wrocławia szpital im. Babińskiego, spółka i2 Development w 2014 r. zapłaciła 36 mln zł, choć początkowo samorząd województwa wyceniał kompleks na 200 mln zł.
Zysk zwiększają także ceny powstających w starych szpitalach lokali, które są od 25 do nawet 50 proc. wyższe od średniej dla danego miasta.
MKZ/PS
































































