REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czyżby deflacja w Polsce w przyszłym roku?

Jacek Maliszewski2002-09-23 09:24
publikacja
2002-09-23 09:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Czyżby deflacja w Polsce w przyszłym roku?


Na najbliższym posiedzeniu Rada polityki Pieniężnej być może obniży stopy procentowe. I być może będzie to cięcie mniejsze niż 50 punktów bazowych. Za takim posunięciem przemawia fakt coraz niższej inflacji w Polsce. Niektórzy ekonomiści sugerują wręcz (vide: prof. Gomułka), iż w przyszłym roku przez kilka kolejnych miesięcy możemy mieć do czynienia z deflacją w ujęciu rocznym. Do deflacji miesięcznych już się przyzwyczailiśmy, gdyż nawet w okresie olbrzymiej inflacji w miesiącach lipiec i sierpień często dochodziło do spadku cen - głównie za sprawą sezonowo taniejącej żywności. A tu może dojść do arcyciekawego wydarzenia, jakim może być deflacja liczona z dwunastu miesięcy.

Uczestnicy rynku międzybankowego oczekują spadku krótkoterminowej stopy procentowej o 25 punktów w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, a za rok może to być nawet 130 punktów niżej niż obecnie.

Takie nastawienie przeważającej części inwestorów powinna przyczynić się do dalszego umocnienia złotego - zgodnie z kanonami gry. A to jak wiemy, od pewnego czasu nie występuje. Czyżby więc zaczęły przeważać obawy, iż dalsze zyski z wyższego oprocentowania naszych obligacji nie rekompensują podwyższonego ryzyka związanego z inwestycją w tego typu papiery? To dość poważny sygnał ostrzegawczy mogący, iż coś jest nie tak, skoro złoty nie chce zyskiwać na wartości przy tak dużych oczekiwaniach na spadek stóp procentowych w Polsce.

Spójrzmy na wykres kursu koszyka. Od początku sierpnia cały czas trwa stabilizacja notowań w przedziale 4,07-4,15. Wyjście z widocznego prostokąta w jedną ze stron powinna przyczynić się w konsekwencji do wzmocnienia tego ruchu. A w którą to będzie stronę? Stawiam 70:30, że będzie to wyjście górą. Jednak w marszu pod górę będziemy napotykać liczne opory widoczne na wykresie tygodniowym. To może być wspinaczka po "ścianie strachu".

Wakacje na giełdzie

Niemal identycznie jak wykres koszyka wygląda wykres kursu euro. Natomiast na wykresie kursu dolara amplituda wahań jest znacznie większa i mniej regularna. I dopóki na największym rynku walutowym (mowa o eur/usd) nie dojdzie do rozstrzygnięcia i przełamania jednej ze stron, - 0,96 lub 1,00 - to wykresy na naszym rynku mogą zachowywać się cały czas tak samo. Ja w każdym razie nadal podtrzymuję swoją tezę, iż marsz w górę kursu euro w relacji do dolara, to tylko kwestia czasu.

Na rzadko przeze mnie omawianym wykresie eur/jpy doszło - po dziewięciu miesiącach - do ważnego wydarzenia, jakim było przełamanie w górę poziomu 120 jenów. Uzmysławia to nam, iż taki trend horyzontalny może trwać naprawdę długo i trzeba być niezwykle cierpliwym, by doczekać się realizacji postawionych przez siebie tez. Osłabienie jena to pokłosie decyzji Rządu Japonii w sprawie pomocy bankom komercyjnym. Bani te posiadając olbrzymie ilości ciągle taniejących (indeks NIKKEI 225 spadł do poziomu nie notowanego od prawie 20 lat) akcji przedsiębiorstw. To pomniejsza kapitały banków oraz cały czas pogarsza ich wynik finansowy. Rząd widząc nadciągającą groźbę kryzysu sektora bankowego woli dmuchać na zimne i wspomóc banki przeznaczając na "skup interwencyjny" akcji z rynku giełdowego olbrzymie kwoty pieniędzy publicznych.

Ktoś kiedyś zażartował, ż w Polsce Rząd powinien oprócz skupu interwencyjnego płodów rolnych, produktów zbrojeniowych. Ciągników, skupować także rowery, koszule, spodnie oraz ... kontrakty terminowe od osób stojących (nie ze swej winy) po złej stronie rynku ;-) W Japonii jak widać zbliżyliśmy się do tego ostatniego. Rynek ocenił taką decyzję negatywnie. I tylko fakt, iż do końca okresu rozliczeniowego (koniec września) pozostało tylko kilka dni, powstrzymało napierającą podaż akcji. Być może fakt wpompowania w giełdę tokijską znacznej kwoty pieniędzy publicznych powstrzyma spadek cen akcji. Lecz z drugiej strony nie będzie sygnałów zmiany trendu na hossę. Takie zakiszenie indeksu na poziomie 10 tys. punktów może trwać wiele, wiele lat.

Na zakończenie spójrzmy jeszcze na rynkowe oczekiwania zmian krótkoterminowych stóp procentowych w strefie euro oraz dolarowej. W pierwszym przypadku rynek oczekuje spadku stóp procentowych. W drugim raczej utrzymania obecnego poziomu. A na rynku obligacji amerykańskich nadal hossa. Rentowność spada niemal każdego dnia do rekordowych poziomów. Obligacje 10-letnie właśnie notują najniższą rentowność od ponad 40 lat. W ślad z obligacjami dziesięcioletnimi podążają 30-latki. Tutaj jest jeszcze szansa (na rynku dziesięciolatek już tej szansy nie ma) na powstrzymanie spadku rentowności na poziomie 4,7%, będącym potrójnym dnem. Zastanawiam się, co się może stać, gdy ta trwająca wiele lat hossa na rynku papierów skarbowych się wreszcie skończy. Może zacznie się hossa na rynku akcji? Ale co z dolarem? Czy napływ kapitału na rynek akcji zrekompensuje odpływ z rynku papierów dłużnych? Obawiam się, że jednak rynek pieniężny jest większy od kapitałowego, co oznaczać będzie ujemne saldo przepływu kapitału. To jeden z argumentów przemawiających za umocnieniem się euro.

Warto od czasu do czasu zaglądać na strony ministerstwa finansów naszego kraju. Co jakiś czas uaktualniane tam są ciekawe dane. Właśnie niedawno natknąłem się na przejrzyście podane informacje o stanie oraz strukturze naszego zadłużenia publicznego (ja jak wiecie monitoruję wielkość i termin płatności zadłużenia Skarbu Państwa, będącego częścią większej całości, jaką jest zadłużenie publiczne). Kilka wybranych plików zamieszczam tutaj do ściągnięcia:

To tyle na dziś.

Jacek Maliszewski

e-mail:

Jacek.Maliszewski@waw.bankier.pl

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki