WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy to jest dobry moment na zakup złota?

2023-07-01 06:00
publikacja
2023-07-01 06:00

Od początku XXI wieku cena złota wyrażona w polskiej walucie wzrosła niemal ośmiokrotnie, zdecydowanie bijąc w tym okresie inflację CPI. Rzut oka na wykres pozwala wychwycić kluczowe momenty i wydarzenia wpływające na notowania królewskiego metalu.

Czy to jest dobry moment na zakup złota?
Czy to jest dobry moment na zakup złota?
/ Materiał partnera

Ostatni rok XX wieku to na rynku złota tzw. Brown’s Bottom (ang. dołek Browna). Latem 1999 roku Bank Anglii wykonał jeden z głupszych ruchów w przeszło 300-letniej historii, gdy pod wodzą ówczesnego kanclerza skarbu Gordona Browna zaczął wyprzedawać swoje rezerwy złota. „Barbarzyński relikt” kosztował wtedy nieco ponad 250 dolarów za uncję.

I już nigdy później nie był tańszy. Do 2005 roku dolarowe notowania złota podniosły się do 400-450 USD/oz., co z późniejszego punktu widzenia wciąż było ceną okazyjnie niską. Ale nawet wtedy mało kto interesował się złotem. Na świecie panowało kredytowe prosperity. Włączenie Chin do globalnego handlu dało potężny impuls wzrostowy i trzymało w ryzach inflację cenową. Wzrost PKB był więc wysoki, a inflacja względnie niska. Na rynkach akcji trwała pokoleniowa hossa.

Były to czasy, gdy na warszawskiej giełdzie zbijało się fortuny. Złoty był mocny, a Polska zachłysnęła się pierwszymi funduszami z UE. Ceny złota przez długi czas utrzymywały się w okolicach 2000 zł za uncję. Nad Wisłą i Odrą mało kto interesował się złotem, skoro polski rynek akcji rok w rok dawał zarobić po 30-40%, a nasza waluta cały czas się umacniała wobec dolara, stabilizując „złotowe” notowania złota na względnie niskim poziomie.

Materiał partnera

Pierwszy kryzys, drugi kryzys, lockdown i wojna

Wszystko to runęło jak domek z kart we wrześniu 2008 roku. Na świecie już od ponad roku tlił się potężny kryzys finansowy (oraz bessa na giełdach), ale dopiero bankructwo banku inwestycyjnego Lehman Brothers wywołało prawdziwą panikę. Świat nagle przypomniał sobie o złocie, które jako jedyne aktywo finansowe nie może zbankrutować. Równocześnie pękł balon spekulacyjny na rynku złotego (słynne opcje walutowe). Notowania złota w PLN do lutego 2009 roku uległy podwojeniu.

Stabilizacja nie trwała długo i już wiosną 2010 roku kurs złota znów zaczął rosnąć. Tym razem za sprawą kryzysu nadmiernego zadłużenia w strefie euro grożącego rozpadem europejskiego bloku walutowego. We wrześniu 2011 za uncję złota płacono już niemal 6000 zł/oz. I był to najgorszy moment na zakup królewskiego metalu, który na długie lata pogrążył się w bessie.

Opracowanie własne

W czerwcu 2012 roku ówczesny szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi na zamkniętym dla opinii publicznej spotkaniu wygłosił słynną mowę o ratowaniu euro „za wszelką cenę”. EBC pod wodzą Draghiego zalał europejski system bankowy bilionami „dodrukowanych” euro i na ponad dekadę oddalił widmo rozpadu eurolandu. Równocześnie politycy nieco zacisnęli pasa wyborcom, podnosząc podatki i ograniczając wydatki publiczne. To wpędziło Europę w stagnację oraz na parę lat stłumiło inflację w strefie euro.

Gdy inwestorzy zdali sobie sprawę z faktu, że wykreowane z powietrza biliony euro i dolarów pozostaną w systemie finansowym i nie wywołają inflacyjnej fali w realnej gospodarce, zaczęli powoli odwracać się od złota. Pod koniec marca 2013 roku doświadczyliśmy wręcz krachu, kiedy to dolarowe notowania kruszcu w parę dni spadły o niemal 20%. To wydarzenie pokazało, że inwestowanie w złoto nie jest wolne od ryzyka. W ujęciu dolarowym kurs złota osuwał się aż do grudnia 2015 roku, schodząc do zaledwie 1046 USD/oz.

Jednakże tak długa bessa w późniejszym okresie była przede wszystkim zasługą umacniania się amerykańskiej waluty. Dla inwestora z Polski zakończyła się ona już w grudniu 2013 roku na poziomie niespełna 3600 zł/oz. Była  to ostatnia okazja, aby kupić złoto po tak okazyjnej cenie po tym, jak w roku 2013 zostało ono przecenione aż o 30%. Był to absolutny ewenement we współczesnej historii notowań złota w PLN. Ani nigdy wcześniej, ani nigdy później coś takiego się już nie przydarzyło.

Kolejne lata to już historia mniej lub bardziej dynamicznego wzrostu cen złota wyrażonych w polskiej walucie. Była to jednak hossa początkowo bardzo nieśmiała i nieprzekonująca zbyt wielu inwestorów. Dopiero latem 2019 roku złotowe ceny złota wyrównały rekord wszech czasów z jesieni 2011. Ale prawdziwe Eldorado nadeszło wraz z pandemią COVID-19. Totalitarne stłamszenie aktywności gospodarczej oraz bezprecedensowa stymulacja fiskalna i monetarna wywindowały ceny złota na nowe szczyty. Ale nawet po rekordowo wysokich cenach złote sztabki i monety były praktycznie niedostępne. Wszystko dlatego, że europejskie lockdowny sparaliżowały ruch lotniczy i dilerzy nie byli w stanie ściągnąć odpowiednich ilości kruszcu. Inwestorzy przerazili się, że zalanie gospodarki bilionami nowo wykreowanych euro, dolarów czy funtów wywoła inflacyjne tsunami. I faktycznie tak się stało. Inflacyjna eksplozja z lat 2021-22 była czymś, czego Zachód nie widział od ponad 40 lat.

Kolejne uderzenie nadeszło 24 lutego 2022 roku, gdy Rosja najechała Ukrainę, wywołując największy konflikt zbrojny w Europie od czasów II wojny światowej. Na polskim rynku cena złota w ciągu kilku dni podskoczyła z ok. 7,2 tys. do blisko 9,4 tys. zł. W rezultacie ceny uncjowych monet bulionowych chwilowo przekroczyły poziom 10 000 zł. Od tamtej pory złotowe ceny złota poruszały się w szerokim trendzie bocznym. Aż do wiosny 2023, gdy umocnienie złotego sprawiło, że kurs uncji „barbarzyńskiego reliktu” podawany w PLN spadł do najniższego poziomu od 16 miesięcy. Dla długoterminowych inwestorów może to okazać się dogodną okazją do akumulacji królewskiego metalu.

Źródło:Materiał we współpracy
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Powiązane: Temat na dziś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki